Reklama

ZUS wychodzi z covidowych problemów

Wyniki zakładu po pierwszym półroczu są na tyle dobre, że dotacja na koniec roku może być dużo mniejsza, niż założono w budżecie.

Jak pokazują dane ZUS za pierwsze półrocze, finanse zakładu wyszły z covidowych problemów. Składka wyniosła 115 mld zł i była wyższa o 7,8 proc. niż rok wcześniej. Z kolei dotacja budżetowa była niższa o połowę i wyniosła 10,4 mld zł.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

- Sytuacja społeczno-gospodarcza kraju w pierwszym półroczu br., mimo że nadal pod wpływem pandemii COVID-19, była zdecydowanie lepsza niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Stopniowe znoszenie obostrzeń epidemicznych pozytywnie wpłynęło na wiele obszarów działalności gospodarczej - zauważa Gertruda Uścińska, prezes zakładu.

Reklama

Stabilna sytuacja

Dane za pierwsze półrocze pokazują, że wpływy rosną szybciej niż wydatki. O ile składka wzrosła o niemal 8 proc., o tyle wypłaty emerytur o 7,5 proc., a pozostałych świadczeń o 3 proc.

- Sytuacja finansowa Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w pierwszym półroczu 2021 r. była stabilna. Stopień pokrycia wydatków wpływami ze składek i ich pochodnych w okresie styczeń - czerwiec br. osiągnął 80,4 proc. - podkreśla prezes Uścińska.

Oznacza to, że tzw. wydolność ZUS wróciła do poziomu sprzed pandemii. Efektem jest zmniejszenie dopłat z budżetu do wypłaty świadczeń. Teoretycznie do ZUS ma wpłynąć w tym roku ok. 60 mld zł. Ale jeszcze w grudniu zeszłego roku budżet wpłacił do ZUS 12 mld zł, dzięki czemu od początku tego roku stopień wykorzystania dotacji jest znacząco niższy.

Ostatecznie na koniec roku dotacja będzie mogła być mniejsza o co najmniej 12 mld, które wpłynęły w zeszłym roku, i kilka miliardów złotych, które ZUS będzie zawdzięczał wpływom wyższym od przyjętych założeń.

Dobra sytuacja finansowa zakładu to efekt sytuacji na rynku pracy. Kumulują się efekty zjawisk, takich jak: szybki wzrost płac, rosnąca liczba zatrudnionych i relatywnie niskie bezrobocie oraz duża liczba wakatów, co sprzyja legalizacji zatrudnienia.

- Gdy w 2020 r. konstruowano plan finansowy Funduszu Ubezpieczeń Społecznych na ten rok, ówczesna sytuacja nakazywała przyjąć konserwatywne założenia, np. w sprawie wzrostu płac. Jednak okazało się, że jeśli chodzi o rynek pracy, kolejne fale pandemii przeszliśmy dobrze. Płace rosną szybciej, niż zakładano, co widać także niestety we wzroście składki ZUS dla osób prowadzących działalność gospodarczą, która jest oparta na wzroście przeciętnego wynagrodzenia. W 2022 r. będzie wyższa o 12 proc. - zauważa Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Więcej cudzoziemców

Na koniec sierpnia 2021 r. ubezpieczonych w ZUS było 15,6 mln, czyli ponad 300 tys. więcej niż rok wcześniej. Dane pokazują też duży skok liczby cudzoziemców w ZUS. Na koniec sierpnia było ich 833 tys., czyli o 175 tys. więcej niż rok wcześniej.

- Od wielu lat mamy świadomość, że w Polsce funkcjonuje szara strefa w zatrudnieniu. Obejmuje ona zarówno cudzoziemców, jak i Polaków. Gdy mamy niskie bezrobocie, rośnie zapotrzebowanie na pracowników i pracodawcy stale poszukują ludzi o odpowiednich kwalifikacjach, skłonnych pracować w danym miejscu, to często kartą przetargową może być np. oskładkowana umowa - wskazuje Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan.

Katarzyna Lorenc, ekspertka BCC ds. rynku pracy oraz zarządzania i efektywności pracy, potwierdza tezę o niskim bezrobociu i wysokim popycie na pracę. - Przykładowo w samej Warszawie na koniec lipca br. bezrobocie wyniosło 1,9 proc., a w całym województwie mazowieckim wynosiło 4,9 proc. - wskazuje.

Mniej pracy na czarno

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza być może osłabiło się też zjawisko nadużywania umów o dzieło. - Kontrole ZUS w poprzednich latach połączone z obowiązkiem informowania od tego roku organu rentowego o zawartych umowach prawdopodobnie wpłynęły na zmianę wykorzystywanych do tej pory form zatrudnienia na oskładkowane - wyjaśnia rozmówca "DGP". Zwraca uwagę, że wśród cudzoziemców wiele osób, które przyjeżdżają na dłużej, zdecydowanie bardziej ceni sobie oficjalną pracę.

Michał Wysłocki, dyrektor działu prawa imigracyjnego w Kancelarii Sadkowski i Wspólnicy, wskazuje, że w Polsce przebywa coraz więcej obcokrajowców, dlatego rośnie też liczba osób w tej grupie, które są ubezpieczone, czyli pracują legalnie. Zwraca jednocześnie uwagę na działania organów kontroli (m.in. Państwowej Inspekcji Pracy) dotyczące legalności powierzenia pracy cudzoziemcom.

- Wymuszają one na firmach poprawę niektórych kwestii związanych z ich zatrudnieniem, ale też oddziałują prewencyjnie. Wykrycie nieprawidłowości może się dla nich bowiem skończyć nawet brakiem możliwości zatrudniania obcokrajowców w przyszłości. To powoduje zmniejszenie szarej strefy w zatrudnieniu w tej grupy - wskazuje.

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza wpływ na te dane mogła mieć też epidemia koronawirusa. - Jeżeli ludzie chorują, chcieliby być ubezpieczeni. Dodatkowo pomoc z tarczy antykryzysowej można było otrzymać tylko na oficjalnie zarejestrowanych pracowników. Na zatrudnionych na czarno wsparcie nie przysługiwało - zaznacza ekspert.

Grzegorz Osiecki, Paulina Szewioła

15.09.2021

Dziennik Gazeta Prawna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »