W zeszłym roku różnica między przeciętną wypłacaną emeryturą kobiet i mężczyzn przekroczyła 1000 zł i wyniosła 1032 zł. Co niepokojące, wpisuje się to w wieloletni trend rozwierania się nożyc między świadczeniami dla obu płci.

Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (FUS) ma w pandemii mniejsze wpływy
Zmalała zdolność Funduszu Ubezpieczeń Społecznych do pokrywania wypłat świadczeń bieżącymi wpływami ze składek

Dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pokazują, że świadczenia kobiet stanowią coraz mniejszy odsetek emerytury wypłacanej mężczyznom.

W 2015 r. było to 68,5 proc., a teraz - już niespełna 67 proc. Prezes ZUS Gertruda Uścińska ocenia, że największy wpływ na relatywnie mniejsze świadczenia mają niższe płace kobiet i inny przebieg ich typowej kariery zawodowej, w tym przede wszystkim urlopy macierzyńskie i wychowawcze.

Marek Góra: ZUS czy IKE? Każdy wybór jest zły

Profesor Marek Góra, współtwórca reformy emerytalnej z 1999 r., żałuje spodziewanej likwidacji Otwartych Funduszy Emerytalnych. Wskazuje jednak, że nie oznacza to cofnięcia skutków tamtej reformy. - Los OFE został przesądzony już wiele lat temu - najgorsze jest jednak zburzenie percepcji całego...

czytaj więcej

Za jedną trzecią luki odpowiada jednak niższy o pięć lat wiek emerytalny kobiet.

Dane ZUS pokazują rosnącą różnicę między wysokością emerytur kobiet i mężczyzn. Z roku na rok pogarsza się relacja przeciętnych świadczeń wypłacanych paniom do tych, które pobierają panowie. O ile w połowie ostatniej dekady było to prawie 68,5 proc., w połowie obecnej może to być 65 proc.

Dane ZUS pokazują też, jak silne piętno na ubezpieczeniach społecznych odcisnęła pandemia. Zmalała zdolność Funduszu Ubezpieczeń Społecznych do pokrywania wypłat świadczeń bieżącymi wpływami ze składek. W 2019 r. ten wskaźnik był rekordowo dobry i wynosił niemal 83 proc., w 2020 r. spadł do 74,7 proc., a w II kw., gdy przedsiębiorcy nie płacili składek, bo korzystali z antykryzysowego zwolnienia, wpływy pokrywały jedynie 59,5 proc. wypłat. W sumie do FUS nie wpłynęło 13 mld zł składek.

Innym dowodem wpływu COVID-19 na finanse systemu ubezpieczeń społecznych był wzrost wartości wypłacanych zasiłków chorobowych i opiekuńczych. W tym pierwszym przypadku wypłaty sięgnęły 14,1 mld zł, o 16 proc. więcej niż rok wcześniej. Tylko zwolnienia przez zakażenie koronawirusem i kwarantannę kosztowały niemal 2 mld zł. Bardziej spektakularnie, aż o 246 proc. w porównaniu z 2019 r., zwiększyły się zasiłki opiekuńcze. W sumie wypłacono ich 3,7 mld zł, najwięcej w maju, czerwcu i lipcu. ZUS tłumaczy to wprowadzeniem dodatkowego zasiłku dla tych, którzy musieli zająć się dzieckiem ze względu na zamknięcie żłobka, przedszkola lub szkoły. Dodatkowe zasiłki kosztowały 2,6 mld zł. Z kolei wydatki na zasiłki pogrzebowe wyniosły 1,5 mld zł i były wyższe o 11 proc. w porównaniu z 2019 r. Główną przyczyną był wzrost liczby zgonów wynikający z pandemii.

Skutki walki z pandemią widać również w wielkości tzw. suwaka. To kwota, jaką przekazują otwarte fundusze emerytalne do ZUS na poczet wypłat emerytur osobom, którym do przejścia na emeryturę zostało maksimum 10 lat. W sumie OFE przekazały w ten sposób 5,7 mld zł, o 17 proc. mniej niż w 2019 r. Częściowo wynika to z wysokiej bazy; ZUS tłumaczy, że w 2019 r. były przekazywane środki za roczniki, które miały zgromadzone w OFE stosunkowo duże kapitały i osiągały w trakcie roku wiek emerytalny. To zawyżyło bazę do porównań. Ale ważnym powodem był też spadek wartości aktywów OFE. Koniec I kw. przyniósł załamanie na giełdzie (większość aktywów OFE to akcje spółek) i choć w dalszej części roku udało się odrobić część strat, główne indeksy skończyły go na minusie.

Marek Chądzyński, Grzegorz Osiecki

26.04.2021

Dziennik Gazeta Prawna

***

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Piotr Woźny, ZE PAK: Od transformacji energetycznej nie ma odwrotu