Fala upałów przetacza się przez Europę. We Francji zanotowano najwyższą temperaturę w historii pomiarów - 44,3 stopnia Celsjusza w miejscowości Pissos. Niewiele lepiej jest w Hiszpani, Włoszech i Niemczech, gdzie temperatury również przekraczają 40 stopni.
Ceny energii rosną. Wszystkiemu winne wysokie temperatury
Skrajnie wysokie temperatury powodują wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną, wynikający z intensywniejszego korzystania z klimatyzatorów i wentylatorów. Jak zauważa Mirosław Panek, ekspert z Instytutu Sobieskiego, w rozmowie z naszą redakcją, w największych tarapatach są państwa, które polegają głównie na elektrowniach węglowych, gazowych i jądrowych, wykorzystujących chłodzenie wodą w obiegu otwartym. - Spadający poziom wody w rzekach oraz konieczność unikania zrzucania do rzek zbyt ciepłej wody zmuszają takie elektrownie do ograniczania produkcji, co prowadzi do wzrostu cen energii - tłumaczy.
Do takiej sytuacji doszło we Francji - tamtejszy Électricité de France (EDF) zmniejszył produkcję o około 4,1 GW, co odpowiadało mniej więcej 7 proc. francuskiego zapotrzebowania na energię, głównie poprzez ograniczenie pracy elektrowni atomowych.
Sytuacja ta wpłynęła również na Niemcy, Belgię i Wielką Brytanię, które są największymi importerami francuskiej energii. W wyniku mniejszego o ok. 7 GW eksportu były zmuszone do uruchomienia droższych elektrowni gazowych.
Elektrownie chłodzone wodą to niejedyny problem. Jak tłumaczy Robert Jeszke, zastępca dyrektora w Instytucie Ochrony Środowiska upały mogą również ograniczać podaż energii. - Wysoka temperatura powietrza wpływa na warunki pracy sieci przesyłowych, między innymi przez zwiększone nagrzewanie i tzw. zwisy przewodów, co może ograniczać zdolności przesyłowe - mówi.
W efekcie stawki na europejskich rynkach gwałtownie wzrosły. Jak podaje The Guardian, w Wielkiej Brytanii koszt importowanej energii sięgnął poziomów nawet sześciokrotnie wyższych niż rok wcześniej, osiągając około 470 funtów za MWh w godzinach szczytu. W pozostałych częściach Europy nie było lepiej - w Niemczech ceny na rynku spot przekraczały 545 euro/MWh, a we Francji dochodziły do 268 euro/MWh.
PSE uspokaja. "Obecnie nie występują ograniczenia w pracy elektrowni"
Jak sytuacja wygląda w Polsce? Polskie Sieci Elektroenergetyczne zapewniają, że krajowy system jest przygotowany na nadchodzące upały. "Obecnie nie występują ograniczenia w pracy elektrowni systemowych wynikające z poziomu lub temperatury wody" - przekazał PAP Maciej Wapiński, rzecznik prasowy Polskich Sieci Elektroenergetycznych.
Zdaniem PSE, nie ma ryzyka, że powtórzy się sytuacja z 2015 roku, gdy wprowadzono ograniczenia w poborze energii, czyli tzw. stopnie zasilania.
O to, czy grozi nam powtórka sprzed 10 lat, zapytaliśmy dr. Izabelę Filipiak, ekspertkę ds. energetyki z Deloitte. - Z jednej strony od tamtej pory w systemie przybyło bardzo dużo nowych instalacji OZE, zwłaszcza fotowoltaicznych, których mamy już prawie 27 GW i dobrze wspierają podaż w trakcie dnia. Z drugiej strony, istniejące elektrownie konwencjonalne postarzały się o kolejne 10 lat, co może również wpływać na ich sprawność i odporność pracy w trudnych warunkach - zauważa.
Ostrożnie o sprawności polskiego systemu elektroenergetycznego wypowiada się również minister energii Miłosz Motyka, który nie ukrywa, że "ekstremalne upały zawsze są wyzwaniem dla systemu". - Gdybym miał odpowiedzieć na to pytanie, czy Polska jest w pełni przygotowana na wszelkiego rodzaju zjawiska, to bym odpowiedział, że nie ma takiego państwa na świecie - mówił podczas konferencji prasowej, na której przedstawiono Strategię Transformacji Ciepłownictwa do 2040 r.
Co z cenami energii w Polsce? Eksperci mówią o możliwych scenariuszach
Niepokój wzbudza również potencjalny wzrost cen energii. Jak zauważa Jeszke, Polska ma doświadczenie w pracy w warunkach wysokich temperatur, jednak z punktu widzenia ryzyk systemowych trzeba pamiętać, że elektrownie węglowe są wrażliwe na warunki chłodzenia, dostępność wody, temperaturę otoczenia oraz stan techniczny jednostek.
- Jeżeli fala upałów byłaby długotrwała, połączona z suszą i niską generacją z innych źródeł, mogłaby zwiększać napięcie bilansowe w systemie i sprzyjać wzrostom cen energii, zwłaszcza w godzinach szczytowego zapotrzebowania - mówi.
Zdaniem eksperta z Instytutu Ochrony Środowiska, niejednoznaczny jest również wpływ upałów na działanie OZE. - Fotowoltaika zwykle produkuje dużo energii w słoneczne dni, więc w godzinach południowych może bardzo dobrze wspierać system i częściowo pokrywać wzrost zapotrzebowania wynikający z klimatyzacji. Nie oznacza to jednak, że im wyższa temperatura, tym lepiej dla fotowoltaiki. Wysoka temperatura obniża sprawność modułów PV, dlatego najlepsze warunki dla fotowoltaiki to silne nasłonecznienie przy umiarkowanej, a nie ekstremalnie wysokiej temperaturze - tłumaczy.
Problemem jest też profil dobowy. - Fotowoltaika pomaga przede wszystkim w środku dnia, natomiast wieczorem jej generacja szybko spada, podczas gdy zapotrzebowanie związane z chłodzeniem budynków może nadal utrzymywać się na wysokim poziomie - dodaje ekspert. Przykładem jest dzień 25 czerwca, gdy cena energii elektrycznej na rynku hurtowym wynosiła 43 złote za MWh o godzinie 14:00, a o godzinie 21:00 już 1442 złote za MWh.
Co więcej, krajowy system elektroenergetyczny jest powiązany z rynkiem unijnym w ramach wspólnego rynku dnia następnego, a ceny energii w Polsce często reagują na sygnały cenowe z Niemiec i regionu Europy Środkowo-Wschodniej.
Co za kilka lat? "Upały będą wymagały większej elastyczności"
Jak zauważa Filipiak, zgodnie publikowanymi planami Polskich Sieci Elektroenergetycznych oraz Krajowymi Planami w dziedzinie Energii i Klimatu, przed polską energetyką są duże inwestycje w OZE i dywersyfikacja technologii wytwarzania energii. - Ta dywersyfikacja jest dobrym zjawiskiem, które zwiększa odporność na skrajne warunki pogodowe, nie tylko upały - ocenia ekspertka.
Jak dodaje, zauważalny jest również powolny rozwój technologii magazynowania energii elektrycznej, dzięki czemu możliwe będzie częściowe wyrównanie chwilowych skoków zapotrzebowania.
- Z drugiej strony, warunki suszy, które obserwujemy od lat, mogą powodować dalsze niedobory wody do chłodzenia. Starzejące się elektrownie konwencjonalne będą coraz bardziej awaryjne - z tej perspektywy każda nowa jednostka, nieważne w jakiej technologii, jest kluczowa - mówi.
Również Jeszke zauważa, że w kolejnych 5-10 latach kluczowe będzie dalsze rozwijanie OZE, ale równolegle z magazynami energii, elastycznymi źródłami rezerwowymi, modernizacją sieci przesyłowych i dystrybucyjnych oraz rozwojem mechanizmów zarządzania popytem. - System przyszłości nie może opierać się wyłącznie na samej rozbudowie mocy wytwórczych - równie ważne będą zdolność do przesuwania zużycia energii w czasie, magazynowanie nadwyżek z OZE oraz szybka reakcja na zmienność pogody - konkluduje.













