Szef Ministerstwa Energii w rozmowie z dziennikarzami odniósł się do prezydenckiego projektu ustawy "Paliwo Kosztuje Normalnie". Zakłada on zniesienie podatku od sprzedaży detalicznej do 31 marca 2027 r., wprowadzenie limitu marży rafineryjnej, importowej i hurtowej oraz możliwość obniżenia akcyzy.
- To niestety doprowadzi do braków na stacjach. Chyba że taka jest intencja pałacu prezydenckiego, żeby paliwo nie tylko było drogie, ale żeby go w ogóle nie było - zaznaczył Motyka. Podkreślił, że proponowane przez prezydenta rozwiązanie spowoduje, że import paliw do Polski będzie nieopłacalny. Może również doprowadzić do eksportu spekulacyjnego.
Motyka: Prezydent weźmie na siebie odpowiedzialność za wysokie ceny
- To jest projekt o braku paliw. Po pierwsze propozycja pana prezydenta wychodzi politycznie naprzeciw propozycji rządowej, a nie merytorycznie. Po drugie, jest propozycją, która już w Polsce kiedyś była wdrażana strategicznie przez Orlen zarządzany przez Daniela Obajtka i skończyła się brakiem paliwa na stacjach przez tygodnie - powiedział Motyka.
Wskazał, że do obniżenia cen paliw doprowadzi rządowa ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, którą zajmuje się parlament. Uzyskane fundusze mają zostać przeznaczone na trzecią odsłonę programu "Ceny Paliw Niżej" (CPN), czyli obniżenie akcyzy i VAT na paliwa.
- Jeżeli pan prezydent tej ustawy nie podpisze, to weźmie na siebie odpowiedzialność za wysokie ceny. Tu sprawa jest jednoznaczna. Albo będzie źródło finansowania i niższe ceny na stacjach, albo będziemy mieli dalej pewne uzależnienie od sytuacji międzynarodowej, które powoduje wysokie ceny - zapowiedział Motyka.
Zasygnalizował, że ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych może obniżyć ceny paliw o ponad złotówkę na litrze.
Zobacz również: Zabraknie paliwa na stacjach? Wypowiedź ministra rozwiewa wątpliwości
Drugie podejście do windfall tax
Pierwsza odsłona programu CPN obowiązywała od końca marca do końca czerwca. Była odpowiedzią na podwyżkę cen paliw w związku z wojną Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem. Druga odsłona obowiązywała w sierpniu. Poprzednią ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, czyli tzw. windfall tax, prezydent skierował w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Kancelaria prezydenta argumentowała, że łamie ona zasadę niedziałania prawa wstecz.
W ub. piątek Sejm ponownie uchwalił rządową ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca 2026 r. do marca 2027 r. ze zbycia paliw ciekłych. Nad ustawą pracuje obecnie Senat. Szacowane pierwotnie na 4 mld zł wpływy z nowego podatku miałyby posłużyć sfinansowaniu rządowego pakietu osłonowego "CPN", którego całkowity koszt - jak informowało Ministerstwo Finansów - wyniósł około 5,2 mld zł.
Zobacz również: Rzecznik rządu: Projekt prezydenta ws. cen paliw grozi brakami na stacjach
Tusk zapowiada kolejny wariant CPN
Premier Donald Tusk zapowiedział, że po podpisaniu przez prezydenta nowej ustawy o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, rząd przywróci program osłonowy. - Gwarantuję, że jeśli prezydent wreszcie podpisze ponownie złożoną teraz ustawę o nadzwyczajnych zyskach, to natychmiast po tym podpisie zrealizujemy kolejny wariant CPN, czyli obniżenia cen paliw - mówił premier.
Według rządu ustawa to odpowiedź na nadzwyczajną i nieprzewidywalną sytuację gospodarczą wywołaną konfliktem na Bliskim Wschodzie. Rząd przekonywał, że regulacja mieści się w granicach konstytucyjnie dopuszczalnego odstępstwa od zasady niedziałania prawa wstecz.










