Rok temu doszło do rozległego blackoutu, który objął Hiszpanię, Portugalię oraz część Francji. 28 kwietnia 2025 roku awaria sparaliżowała m.in. Walencję, Madryt, Barcelonę i Sewille. Przestała działać sygnalizacja świetlna i sieć komórkowa, zatrzymały się windy oraz tramwaje, a ruch kolejowy został wstrzymany. Część szpitali była zmuszona do uruchomienia awaryjnych generatorów prądu.
Jakie były przyczyny blackoutu? "Diagnostyka nie jest tak dokładna jak byśmy chcieli"
Jak wskazuje prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, Grzegorz Onichimowski, mimo przeprowadzonych analiz przyczyny awarii na Półwyspie Iberyjskim nadal nie są w pełni znane. "Znamy przebieg wydarzeń, ale jeśli chodzi o ich diagnozę, to ta nie jest już tak dokładna, jak byśmy chcieli" - mówi ekspert w wywiadzie dla money.pl. Jak dodaje, w nowoczesnych systemach energetycznych problemy mają często charakter kaskadowy, a przyczyny i skutki wzajemnie się przenikają.
Jednym z czynników, który doprowadził do awarii były zaburzenia napięciowe związane z energetyką słoneczną. Wysokie napięcie w części systemu odpowiadającej za fotowoltaikę prowadziło do wyłączeń, które z kolei generowały kolejne trudności. "To klasyczny przykład tego, jakie konsekwencje niosą problemy napięciowe" - podkreśla Onichimowski.
Polska zwiększa bezpieczeństwo systemu. "Nie powinna mieć kompleksów"
W odpowiedzi na zagrożenia Polska rozpoczęła wdrażanie rozwiązań mających zwiększyć bezpieczeństwo systemu. Jak zaznacza prezes PSE, zgodność krajowych propozycji z rekomendacjami po blackoucie sięga 95 proc., co sugeruje, że kierunek zmian jest właściwy.
W ostatnich miesiącach znowelizowano przepisy dotyczące sieci oraz uchwalono ustawę o cyberbezpieczeństwie, uwzględniającą część rekomendacji operatora. Trwają również prace nad kompleksową ustawą antyblackoutową, przygotowywaną we współpracy z rządem. Ma ona objąć m.in. rozwój energetyki rozproszonej i prosumenckiej.
"Polska nie powinna mieć kompleksów - jesteśmy jedynym krajem, gdzie taki zestaw rekomendacji został przyjęty na poziomie rządowym" - mówi Onichimowski. Dodaje też, że kraj należy do liderów reform sieciowych w Europie.
Ekspert wskazuje, że jednym z priorytetów jest lepsze zarządzanie rozproszonymi źródłami energii, w tym instalacjami fotowoltaicznymi. System powinien umożliwiać bieżące monitorowanie ich pracy, tak aby mogły stabilizować sieć zamiast ją obciążać. W jego ocenie rozwój technologii i magazynów energii może w przyszłości pozwolić na funkcjonowanie systemu w dużej mierze bez wsparcia konwencjonalnych źródeł.
Prezes PSE o odnawialnych źródłach energii. "To oznacza nieprawdopodobną rewolucję"
Zdaniem eksperta doświadczenia ostatnich lat - zarówno blackout w Europie Zachodniej, jak i wojna w Ukrainie czy napięcia na Bliskim Wschodzie - pokazują, że kluczowe znaczenie ma dywersyfikacja źródeł energii i budowa odporności systemu.
Onichimowski podkreśla, że istotną rolę odgrywa energetyka rozproszona oraz odnawialne źródła energii. Prezes PSE krytycznie odnosi się do głosów podważających sens rozwoju odnawialnych źródeł energii. "Jeśli energię możemy potem pozyskiwać bez kosztów bieżących, to oznacza nieprawdopodobną rewolucję. Dlatego takie stwierdzenia to skrajna głupota" - mówi wprost.
Jednocześnie zaznacza, że całkowite odejście od stabilnych źródeł nie jest możliwe. System musi być wspierany przez tzw. moce dyspozycyjne, które zapewniają ciągłość dostaw w okresach niskiej produkcji z OZE.
Ekspert zwraca również uwagę na znaczenie świadomości społecznej. W jego ocenie gospodarstwa domowe powinny być lepiej przygotowane na sytuacje kryzysowe. "Zapałki, baterie, latarka, jakiś zapas gotówki - to wszystko powinno się mieścić w naszym domowym plecaku ewakuacyjnym. Jeśli ogrzewamy się za pomocą pompy ciepła, dobrze byłoby, żeby na wypadek lokalnej awarii mieć w domu agregat prądotwórczy albo źródło ciepła niezależne od zasilania z sieci" - tłumaczy.












