Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, w rozmowie z Interią Biznes odniósł się do nasilonej skali incydentów na infrastrukturę krytyczną w Polsce i Europie. Wyjaśnił, że zaistniałe dotąd sytuacje nie wpłynęły na polski system elektroenergetyczny w całości, jednak na poziomie lokalnym "może się tak wydarzyć".
Wyjaśnił jednocześnie, że PSE nie są odpowiedzialne za obronę infrastruktury, lecz jej ochronę.
- Mamy swój departament bezpieczeństwa (...) ale jeśli nad naszą infrastrukturę nadleci samolot czy bezzałogowy obiekt, to nie możemy użyć środków kinetycznych, żeby go zastrzelić. Nie jesteśmy od strzelania. Od tego jest wojsko, policja, służby państwa - wskazał.
Polska stawia na magazyny energii
Zdaniem gościa Interii przyszły rok powinien przynieść Polsce więcej krajowych dostaw energii dzięki rozwojowi kolejnych farm wiatrowych, jak i nowym blokom gazowym.
"Powinniśmy tą rezerwę mocy na okoliczność przede wszystkim wieczorów mieć. Dzisiaj latem największym problemem jest wieczór, ponieważ w ciągu dnia zupełnie inaczej, niż to było jeszcze pięć, siedem, osiem lat temu, mamy źródła OZE, mamy przede wszystkim fotowoltaikę" - powiedział, dodając, że rosnąca rola magazynów energii jest istotna, zwłaszcza gdy wiele źródeł zależy od pogody.
"Na przykład tak zwane usługi systemowe, czyli utrzymywanie częstotliwości w dużo większym stopniu będzie zależało od magazynów. I one nie muszą być w rozruchu kilka godzin, jak elektrownia węglowa, żeby dać nam potem energię na godzinę czy dwie" - tłumaczył.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Stare elektrownie węglowe wracają do łask. Niemcy sprawdzą ich opłacalność
Co z cenami prądu?
Onichimowski odniósł się do rachunków za prąd. Przyznał, że obecnie "nie rosną tak dramatycznie, jak rachunki za paliwa", zaś poziom elektryfikacji rośnie.
- Czy jak ktoś dzisiaj mieszka pod miastem, ma trochę fotowoltaiki, to nie marzy o samochodzie elektrycznym? Myślę, że już coraz więcej z nas zdaje sobie sprawę, że to jest de facto pomysł na to, żeby jeździć, nie troszcząc się o to, czy jest program CPN, czy go nie ma - powiedział.
Dodał, że w zależności od tego, jak dużo będziemy potrzebować energii, to "w ciągu najbliższych pięciu lat zobaczymy w rachunkach" efekty transformacji energetycznej w postaci obniżki kosztów.









