Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku skierował do Prokuratury Regionalnej w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wraz z wnioskiem o objęcie czynu ściganiem z urzędu za "wyjątkowo oszczerczy i niedopuszczalny komentarz wymierzony w jedną z urzędniczek".
Różnej maści internetowi postępowi aktywiści w obronie poborców podatkowych zaatakowali "Januszy biznesu", którzy narazili Skarb Państwa na straty sprzedając pizzę z krewetkami na 8 proc. VAT zamiast 23 proc. A pamiętacie jak wielkie koncerny sprzedawały wam burgera z frytkami i colą w zestawie za mniej niż byście zapłacili za takiego samego burgera, frytki i colę oddzielnie? I jakoś aktywiści ich za to nie szczuli? Patent był prosty - cola jest na 23 proc. więc w zestawie była sprzedawana za 1 zł - VAT wynosił 23 gr. A od 3 zł wynosiłby 69 gr. Za to burger i frytki mogły być w zestawie droższe niż oddzielnie. Ale jako że VAT na burgera i frytki był 8 proc. to i tak wychodziło taniej. Dla klienta. Bo VAT jest podatkiem płaconym przez nabywcę. Żaden "Janusz" ani żadna korporacja nie zagarnia różnicy dla siebie. No ale skąd aktywiści, którzy sami kupowali takie zestawy, mogliby to wiedzieć?
Ulga meldunkowa. "O 'ofiarach' możemy mówić nie tylko w przenośni"
A teraz spytam tych biednych, zastraszonych funkcjonariuszy wykonujących swoje obowiązki "zgodnie z obowiązującym prawem i w interesie publicznym": oddaliście już dwudziestu tysiącom ofiar ulgi meldunkowej pieniądze, które im ukradliście? Przeprosiliście te z nich, które uczyniliście przestępcami wszczynając wobec nich postępowania karne wyłącznie w celu zawieszenia biegu terminu przedawnienia by wydłużyć sobie okres na wydanie wobec nich decyzji określających nieistniejącego zobowiązania podatkowego? Bo za długo "hodowaliście" odsetki i się nie wyrobiliście w terminie z wydaniem decyzji! Decyzji, które, jak niedawno orzekł w końcu Trybunał Konstytucyjny, nie miały podstawy prawnej? Nie musieliście tego robić. Chcieliście! O "ofiarach ulgi meldunkowej" możemy mówić nie tylko w przenośni. Macie na sumieniu ofiary prawdziwe. Podatnika, który popełnił przez was samobójstwo. Bo kazaliście mu płacić podatek z którego został przez ustawodawcę zwolniony. O konieczności zapłaty którego nie wiedział.
A ile razy straszyliście ofiary tej ulgi, że mają dobrowolnie poddać się karze, bo inaczej sprawicie im kłopoty - jak to mało miejsce w przypadku jednego z profesorów Uniwersytetu Warszawskiego, któremu powiedzieliście, że jak tego nie zrobi i kara zostanie mu wymierzona, to go Rektor będzie musiał wyrzucić z pracy?
Zakup kontrolowany pizzy z krewetkami
A jak jesteśmy przy takich zakupach kontrolowanych jak pizzy z krewetkami, to pamiętacie kioskarkę z łódzkiego Widzewa, która nie nabiła na kasę kwoty 30 gr za zrobienie kserokopii jakiemuś waszemu urzędniczynie? A może pamiętacie kioskarkę z Teofilowa, która sprzedaż papierosów i gazety na kasę fiskalną nabiła, ale stałemu klientowi, ale nie wydała paragonu? Stojący za nim urzędnicy, przygotowujący się do zakupu kontrolowanego, mogli od razu się przyczepić.
A może przynajmniej pamiętacie jak wasze urzędniczki pojechały do warsztatu samochodowego w Sędławkach prosząc o wymianę żarówki? Po "fajrancie". Mechanik ją wymienił nie wydając paragonu. Żarówka była jego prywatna (warsztat nie miał sklepu z częściami zamiennymi) a kasa fiskalna była już zamknięta. W końcu było po fajrancie.
I po tym wszystkim macie czelność mieć pretensje, że ludzie traktują Was tak samo, jak w czasach Jezusa traktowano celników, którzy nie dość, że pobierali podatki na rzecz okupanta, to często je zawyżali? Ale Jezus jednego z nich (Leviego zwanego Mateuszem) powołał. Bo się on nawrócił. Nawróćcie się może i Wy.
Robert Gwiazdowski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.













