Na przykład od sierpnia zaczęły obowiązywać niektóre przepisy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR).
Nowe wymogi dla opakowań. Nawet pusta przestrzeń będzie pod kontrolą
Przedsiębiorcy mają obowiązek wystawiania unijnej deklaracji zgodności dla nowych opakowań. Nie tylko wprowadzono limity zawartość metali ciężkich w opakowaniach mających kontakt z żywnością, co jest zrozumiałe, ale i zakaz stosowania opakowań o konstrukcji zwiększającej ich objętość. Za cztery lata ta pusta powierzchnia nie będzie mogła mieć więcej niż 50% objętości paczki. Ciekawe jak będą to sprawdzać?
Przedsiębiorca mający siedzibę w jednym państwie, który bezpośrednio udostępnia swoje produkty odbiorcom końcowym w drugim państwie może zostać uznany za producenta w tym drugim państwie. Będzie musiał mieć swojego "upoważnionego przedstawiciela" do rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Wielkie niemieckie koncerny, które przez lata znosiły głupią politykę rządu federalnego, dadzą sobie z tym radę. Mniejsi producenci - już nie bardzo. W Polsce mamy takich mniejszych przedsiębiorców handlujących z całym światem, przy niewielkich jednak obrotach, więcej niż jest ich w Niemczech. Oni będą mieli jeszcze gorzej.
A przypomnę, że obowiązuje już Dyrektywa Parlamentu i Rady 2024/1760 (CSDDD) w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju. Przedsiębiorstwa muszą zapewnić, że ich partnerzy w odległych częściach świata nie wyzyskują pracowników, nie zanieczyszczają rzek ani nie wycinają lasów. Muszą przekazywać Komisji Europejskiej informacje czy ich dostawca z Indii nie wylewa toksycznych chemikalii do Gangesu, czy ile CO2 powstało podczas produkcji jakiejś śrubki importowanej z Malezji do jakiegoś podzespołu.
Zgodnie zaś rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1115 w sprawie udostępniania na rynku unijnym i wywozu z Unii niektórych towarów i produktów związanych z wylesianiem i degradacją lasów (EUDR).
Przedsiębiorcy będą śledzić dostawy. Rachunek może być ogromny
Europejski przedsiębiorca sprowadzający steki argentyńskie, skóry, kakao, czekoladę, kawę, olej palmowy, soję czy drewno (w tym tarcicę, celulozę, papier) będą musieli sporządzać raporty swojej należytej staranności. Żeby staranność była należyta (a nie ma pewności, że za należytą będzie uznana) będą musieli przeprowadzić ocenę ryzyka, i działań łagodzących, zbierać i weryfikować dane o dostawcach i sprowadzanych produktach i śledzić produkcję aż do poziomu geolokalizacji działek, na których się ona odbywa. Ile to będzie kosztowało łącznie tych wszystkich przedsiębiorców? Ponoć od 158 mln euro do 2,35 mld euro. Z jednej strony niebywała precyzja (158 a nie 155 czy 160) a z drugiej rozrzut piętnastokrotny. To jakby hydraulik powiedział komuś, że samo zrobienie jakiejś konkretnej instalacji będzie kosztowało 1.500 zł, albo 21.000 zł.
Parlament Europejski uchwalił za to zmiany w ETS2 i Rezerwie Stabilności Rynkowej (MSR).
Od 2028 roku (miało być już w 2007 roku, ale w kilku państwach członkowskich są wybory) wchodzą w życie opłaty za emisje związane z paliwami wykorzystywanymi w budynkach oraz transporcie drogowym. Według prognoz Alior Banku, cena litra benzyny w Polsce wzrośnie na starcie w 2028 roku o około 65 groszy, a do 2031 roku o 1,35 zł.
Prawda, że fajnie?
Robert Gwiazdowski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.












