I to właśnie branża piwna się zaktywizowała ostatnio zarzucając wszystkim miłośnikom wina zdziwionym uprzywilejowaniem piwa, że są lobbystami. Branży "spirytusowej". Bo "spirytus" brzmi mocno. Prawie tak mocno, jak mocne są niektóre piwa o zawartości C2H5OH podobnej do wina. Ale wina reklamować nie można. Nawet bezalkoholowego. Ciekawe dlaczego wino bezalkoholowe jest gorsze od piwa? Nawet tego alkoholowego? Abstynentami to byli najwięksi zbrodniarze w historii ludzkości: Adolf Hitler, Pol Pot, Idi Amin.
Alkohol towarzyszy ludziom od zarania dziejów. Ale dopiero niedawno stał się przedmiotem aktywnej polityki rządów. Najbardziej aktywny był rząd amerykański, który zasłaniając się religią i moralnością de facto w interesie mafii wprowadził w 1920 roku prohibicję. Za ostentacyjną "świętoszkowatością" zawsze kryje się coś złego.
Dziś o całkowitej prohibicji nie ma mowy, ale za to państwo prowadzi aktywną politykę regulacyjną w odniesieniu do różnych alkoholi i ich producentów. Ten aktywizm - od czasu gdy dr Jan Kulczyk "sprywatyzował" polskie browary - przejawiał się w aktywnym wspieraniu piwa. Bo C2H5OH w ni zawarte jest lepsze od zawartego w winie, nie mówiąc już o wódce. W efekcie piwo może się wszędzie reklamować (łącznie z placami zabaw dla dzieci!). Dla pozostałych alkoholi reklama jest zakazana. Na pólkach sklepowych piwo stoi w sekcji spożywczej obok snacków i soków dla dzieci. Pozostałe alkohole, w tym ich warianty "zero", stoją w wydzielonej sekcji dedykowanej alkoholom. Piwo - jako jedyna kategoria alkoholowa - nie ma swojej definicji. Dlatego wszystko może być nazywane piwem (niezależnie od zawartości procentowej). Inne alkohole w swoich wersjach bezalkoholowych nie mogą używać w nazwie "gin" czy "rum". No i nie można ich reklamować. A piwo można reklamować nawet alkoholowe. Piwa bezalkoholowe mogą być sprzedawane nawet nieletnim. "Piwo" z dodatkiem soku (choć z prawdziwym piwem nie ma nic wspólnego) jest objęte "preferencyjną" stawka podatku VAT - 5%. Nawet zwykła woda - która jest produktem pierwszej potrzeby - ma stawkę VAT 23%!
Ponoć chodziło o to, żeby Polacy pili więcej piwa niż wina czy alkoholi mocnych. Tylko dlaczego? Przecież C2H5OH jest wszędzie taki san? Uzasadnienie jakieś się z pewnością znajdzie.
Więc pijmy na zdrowie. A rząd niech się nie miesza w to, co pijemy. Bo przecież nie chodzi o to, co jest zdrowsze a co mniej. Chodzi o to, kto na tym więcej zarobi. A rząd to akurat nie powinien pomagać w tym, żeby ktoś więcej zarobił. No chyba, że rząd coś z tego ma. Co może mieć z tego rząd. Może mieć wyższe wpływy budżetowe. Ale co, jak rząd ma wpływy niższe? To może przynajmniej przedstawiciele rządu coś z tego mają?
Robert Gwiazdowski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.












