No i dwa lata temu (we wrześniu 2024 roku) jego następca - Marcin Wiącek ponowił to wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego… Adama Bodnara. No i… został "zlany". Więc rok temu (we wrześniu 2025 roku) ponowił je jeszcze raz. Do Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka. No i… został "zlany".
"Gadacz" nie tylko "kapuje" kolegów, ale gada o innych ludziach, których nie zna
Wątpliwości konstytucyjne obu Rzeczników wzbudził fakt, że sąd stosuje nadzwyczajne złagodzenie kary wobec "skruszałego" przestępcy i może nawet warunkowo zawiesić jej wykonanie na wniosek prokuratora. Przenosi to de facto na prokuratora decyzję o możliwości zastosowania przez sąd tej instytucji. Moich wątpliwości to nie budzi. To jest niezgodne z konstytucyjną zasadą państwa prawa - "tak, jak ja ją rozumiem". Inni mogą rozumieć ją oczywiście inaczej. Oni mogą, to i ja mogę. I zaraz wytłumaczę dlaczego.
Najpierw przypomnę, że taki "świadek koronny" to de facto i nawet de iure przestępca, który kapuje kolegów, żeby się samemu wywinąć od kary, albo ją istotnie zmniejszyć. Często jego zeznanie jest jedynym dowodem obciążającym innych podejrzanych-oskarżonych-skazywanych. Ale to w sumie problem innych przestępców, z kim się zadawali. Gorzej, że taki przestępca - "świadek" - w slangu więzienny "gadacz", nie tylko "kapuje" kolegów, ale gada o innych ludziach, których nie zna i o sprawach, w których sam nie uczestniczył. Ale coś tam słyszał. Prokurator mu zresztą pomaga swoimi pytaniami. Jak przestępca jest w miarę kumaty, to już w pytaniu słyszy odpowiedź na nie. Taką, jakiej oczekuje prokurator. By zasłużyć na nadzwyczajne złagodzenie kary, często gęsto opowiada mu "na papier" (zeznaje do protokołu) różne niestworzone historie.
Przestępca chce jak najspokojniej odsiedzieć jak najkrótszy wyrok
Osobiście nie wierzę w żadną "skruchę" przestępcy, która przejawia się w kapowaniu innych. Zwłaszcza jak bandyta "zajumał" setki milionów złotych - wyłudził VAT od urzędu skarbowego, albo naciągnął innych ludzi na jakąś "inwestycję". Na przykład w krypto. On chce po prostu jak najspokojniej odsiedzieć jak najkrótszy wyrok, żeby jak najszybciej cieszyć się "zajumanymi" pieniędzmi.
O takim "małym świadeczku koronnym" (ba jak mały, to chyba świadeczek) pisałem już na tych łamach w październiku 2022 toku. Tym, którzy mają wybiórczą pamięć polityczną, przypomnę, że rządził wówczas PiS a Ministrem Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym był ukrywający się obecnie "szeryf" Zbigniew Ziobro. No i chwalił się on zeznaniami pewnego podejrzanego, który "leciał na sześćdziesiątkę" (to nadzwyczajne złagodzenie kary odbywa się na podstawie art. 60 Kodeksu karnego) i twierdził, że obalenie rządu Platformy Obywatelskiej w 2015 roku było wynikiem sprzedaży Rosjanom nagrań polityków tej partii. A "na drugą nóżkę" zeznawał, że syn byłego premiera (zgadnijcie którego) otrzymał od niego łapówkę.
A z tamtego mojego felietonu sprzed czterech już prawie lat przypomnę tu jeden wąteczek. Jak najsłynniejszy polski świadek koronny Jarosław S. ps. "Masa" gadał, że pewien policjant domagał się od niego łapówki. I już po 10 latach policjant został uniewinniony, a Masa przyznał, że pomówił go "w chwili złości i trochę przez nieporozumienie". O innym "skruszałym" zwolenniku sprawiedliwości Macieju B. ps. "Gruby" i prokuratorze, który wnosił o nadzwyczajne złagodzenie jego kary nie będę już przypominał, żeby się za bardzo nie powtarzać.
Jak dożyję, to po kolejnych 10 latach będę miał znowu o czym pisać i co przypominać. A może nawet wcześniej.
Robert Gwiazdowski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.













