Mamy koleją "burzę", bo były dyrektor prywatnych szpitali, należących do zagranicznych inwestorów, został dyrektorem Centrum e-Zdrowie - państwowej instytucji odpowiedzialnej za rozwój i utrzymanie kluczowych systemów e‑zdrowia w Polsce. A na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach w jednym panelu poświęconym ochronie zdrowia dyskutowali wspólnie minister zdrowia, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia oaz przedstawiciele kilku prywatnych inwestorów z branży medycznej. Choć nie wszystkich - do czego jeszcze wrócę.
"Przechwytywanie regulatora"
Mamy tu doskonały przyczynek do przypomnienia zjawiska, o którym już tutaj wspominałem przy okazji rynku tytoniowego i alkoholowego, nazywanego w literaturze naukowej "przechwytywaniem regulatora".
Określenie relacji pomiędzy regulatorem a podmiotami podlegającymi regulacji jest ciekawym zagadnieniem w kontekście jednego z powodów, dla których regulacje mają być prowadzone - a mianowicie asymetrii informacji.
Pojęcie to w oznacza sytuację, gdy jedna strona transakcji ma więcej informacji o przedmiocie transakcji niż druga. Wprowadził je do ekonomii George Akerolf - laureat "ekonomicznego Nobla" z 2001 roku - w artykule "The Market of »Lemons«: Quality Uncertainty and the Market Mechanism". Jednak Thomas DiLorenzo - Prezes Mises Institute - dowodzi, że prawdziwy problem asymetrii informacji dotyczy rządu, jako że wszyscy podatnicy, którzy finansują działania rządów, są racjonalnymi ignorantami w kwestii niemal wszystkich działań rządów. Asymetria informacji jest zatem bardziej źródłem zawodności rządu niż zawodności rynku.
Pokazanie regulacji jako procesu złożonego z relacji między politykami a organami regulacyjnymi oraz między organami regulacyjnymi a przedsiębiorstwami działającymi na regulowanych rynkach w warunkach asymetrii informacji istniejącej nie tylko pomiędzy przedsiębiorcami a konsumentami, której ma przeciwdziałać regulator, ale i pomiędzy regulatorem a przedsiębiorcami, jest niezaprzeczalnym dorobkiem teorii regulacji.
Jej rozwój zapoczątkował artykuł George Stiglera z 1971 roku "The Theory of Economic Regulation". Chociaż Stigler nie użył wyrażenia "przechwytywanie regulatora" ("regulatory capture"), to jednak słowa, których użył, taki właśnie sens nadawały jego artykułowi. Zaczyna się on od stwierdzenia, że "regulacja to tylko produkt, wytwarzany na rynku, tak jak każdy inny produkt". Więc na regulacje, jak i na inne produkty, istnieje popyt. Popyt zgłaszany przez uczestników rynku. Ale częściej przez producentów niż konsumentów. Różne grupy producentów, realizujących własne interesy, przechwytują regulatora podczas pogoni za własną rentą - na co zwrócił uwagę Sam Peltzman w artykule "The Economic Theory of Regulation after a Decade of Deregulation" z 1989 roku.
Z czasem regulacja zaczyna służyć interesom tych przedsiębiorstw, które podlegają regulacji
Z kolei Richard Posner, profesor uniwersytetów w Chicago i Stanforda, sędzia sądu apelacyjnego, zajmujący się ekonomiczną analizą prawa i prowadzący wspólnego bloga z Garym Beckerem, zwrócił uwagę, że w miarę upływu czasu regulacja zaczyna służyć interesom tych przedsiębiorstw, które podlegają regulacji. Sam regulator ma tendencję do unikania konfliktów z podmiotami objętymi regulacją, ponieważ jest zależny od ich informacji. Dostępność informacji decyduje o jego efektywności, a przedsiębiorstwa podlegające regulacji wiedzą znacznie więcej od regulatora o przebiegu procesów produkcyjnych i handlowych w swoich branżach. Więc się nie dziwmy, że ich przedstawiciele panelują sobie z ministrami zdrowia.
Wspomniany wyżej Gary Becker - laureat nagrody Nobla z ekonomii z 1992 roku - pisząc o redystrybucyjnych efektach regulacji wskazywał, że różne grupy wywierają nacisk na regulatora, aby przyznał im jakieś korzyści lub zwolnił z jakichś obowiązków i konkurują o to, która uzyska korzystniejszą regulację, a która ponosić będzie jej koszty. Co ciekawe, czasem regulacje służą jakiejś całej branży, a czasem tylko niektórym przedsiębiorstwom w niej działającym. Więc nie dziwmy się, że nie wszystkie mają swoich przedstawicieli w różnych panelach z ministrami.
A transfery dobrobytu odbywają się od grupy mniej do bardziej efektywnej w zabiegach o uznanie regulatora. I w efekcie niektóre decyzje regulatora, który ma zwalczać skutki asymetrii informacji swoją polityką, zachęcają wręcz producentów do dezinformowania konsumentów. Na przykład polityka podatkowa państwa powoduje - o czym już tutaj pisałem - że producenci napojów spirytusowych udają, że sprzedają piwo (bo piwo jest korzystniej opodatkowane), producenci wody dodają do niej słodkie soki bo woda słodzona jest korzystniej opodatkowana od wody, ale udają, że sprzedają wodę. Jak będzie z sektorem usług medycznych - czas pokaże.
A "przechwytywaniu regulatora" służą swoiste "drzwi obrotowe" między regulatorem a działającymi na rynku interesariuszami (Revolving Door Theory), co umożliwia wykorzystywanie "kapitału biurokratycznego" (bureaucratic capital) bynajmniej nie w interesie publicznym, tylko prywatnym. Dlatego przepisy regulujące działalność lobbingową w wielu krajach przewidują zakazy podejmowania w jakimś określonym czasie przez byłych urzędników pracy lobbingowej, a lobbystom obejmowania posad w administracji publicznej. No ale taki dyrektor szpitala to lobbystą przecież nie był. Nieprawdaż?
Robert Gwiazdowski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.















