Ale jak ktoś się napić chce, to się napije. Współcześnie za "metę" robią na przykład taksówkarze. Nigdzie nie trzeba już chodzić, jak za komuny. Wystarczy zadzwonić - sami dowiozą pod wskazany adres. Za komuny tak dobrze nie było, bo telefonów nie było, żeby zadzwonić i samochodów nie było, żeby dowieść. Na stacjach benzynowych też można w nocy kupić alkohol. Ale trzeba dojechać samemu. Działa to w takiej samej formie jak przed godziną 22.00. Uczciwie. Sprzedający nie naciągają klientów. Z tym tylko, że różnica między ceną hurtową, po której ten alkohol wcześniej kupili, a detaliczną, po której jest w ciągu dnia sprzedawany, oficjalnie nie jest nabijana na kasę. W sumie może to być niezły sposób dorabiania przez pracowników do pensji i redukcji "klina podatkowego".
Sprawozdanie z niewykonania budżetu
Podatki i inne regulacje mają swoje konsekwencje. Rząd opublikował właśnie sprawozdanie z wykonania budżetu państwa za rok 2025. Powinno się ono nazywać sprawozdaniem z niewykonania budżetu. Jego lektura pokazuje, że skokowe podwyżki akcyzy w ubiegłym roku na wyroby tytoniowe doprowadziły do spadku przychodów budżetowych. To akurat mnie nie dziwi. Zdziwiło mnie, że rząd się do tego otwarcie przyznał. Taki na przykład "kwiatek" ze strony 48. sprawozdania: "o 25% podwyższono stawkę kwotową na papierosy, o 50% stawkę kwotową na wyroby nowatorskie, o 38% stawkę kwotową na tytoń do palenia, o 25% stawkę na cygara i cygaretki, o 75% stawkę na płyn do papierosów elektronicznych oraz o 38% stawkę na susz tytoniowy. Pomimo wprowadzenia podwyżek dochody budżetowe z podatku akcyzowego nie zostały zrealizowane, co prawdopodobnie wiązało się z ograniczeniem decyzji zakupowych konsumentów poszczególnych produktów tytoniowych w odpowiedzi na wzrost ich cen". Skoro Minister Finansów to wie, to trochę mnie jednak dziwi, że w to brnie.
Teraz w przypadku alkoholu. Dlaczego bowiem z alkoholem miałoby nie być powtórki z tytoniu? Już w 2025 roku widać było pierwsze spadki przychodów z akcyzy na alkohol.
Ale odnotował rząd także pewien sukces. Którym się jednak zbyt otwarcie nie chwali. Może dlatego, że to też sukces dla wybranych. Na stronie 60. rządowego sprawozdania zamieszczono jednak wykresik pokazujący wysokość stawek akcyzy na wybrane wyroby akcyzowe w latach 2016-2025. Widać na nim politykę rządu wspierającą koncerny piwowarskie, które zdają się mieć status podobny do działaczy Platformy Obywatelskiej w Szpitalu Południowym. Nie dość, że ten sam alkohol (C2H5OH) w piwie ma niższą akcyzę niż w wódce i winie, to jeszcze można je reklamować. A "reklama dźwignią handlu". I dlatego w przypadku żadnego alkoholu (poza piwem właśnie, które jest najtańszym dostępnym alkoholem na rynku) nie udało się osiągnąć celów fiskalnych.
64 proc. badanych uważa, że piwa 0% oswajają młodzież z alkoholem
Ponoć to dobrze, że młodzież pije mniej alkoholu. Być może. A czy nie zażywa czasem więcej jakieś innego świństwa?
Sprzedaż wódki i wina spadła w ubiegłym roku o prawie 2,4 proc., a piwa tylko o 0,7 proc. W efekcie dochody z akcyzy od piwa stanowiły prawie 105 proc. kwoty prognozowanej w ustawie budżetowej, a z akcyzy od innych napojów alkoholowych (z wyjątkiem wina) niespełna 97 proc. W przypadku win owocowych dostawy na rynek spadły o 4 proc. rok do roku, a win gronowych prawie o 6 proc. W konsekwencji prognozę budżetową dochodów z akcyzy w tej kategorii zrealizowano w niespełna 84 proc. I proszę tylko nie pisać bzdur, że piwo jest zdrowsze od wina i dlatego jest promowane przez Ministerstwo Finansów. Proszę sprawdzić wzrost poziom cukru we krwi po wypiciu wina i takiej samej liści alkoholu w piwie! A to przecież otyłość i choroby metaboliczne są coraz większym problemem dla zdrowia publicznego. A jako że stawka akcyzy na piwo jest niższa niż na wino czy wódkę i inne napoje alkoholowe, to przesunięcie konsumpcji na piwo stanowi stratę dla dochodów państwa, a zysk dla producentów piwa.
No i chyba "Suweren" jest podobnego zdania. Bo z danych IBRiS wynika, że nie wierzy w mit piwa bezalkoholowego jako neutralnego napoju. Aż 64 proc. badanych uważa, że piwa 0% oswajają młodzież z alkoholem, a większość postrzega ich reklamy jako promocję tradycyjnych marek.
Dochody z VAT niższe od zaplanowanych
Tymczasem rząd w swoi sprawozdaniu z wykonania budżetu za 2025 rok twierdzi, że spadek przychodów z akcyzy jest właśnie pozytywnym efektem wzrostu sprzedaży napojów bezalkoholowych, zastępujących alkoholowe. To jak wytłumaczyć, że w przypadku piwa (które jako jedyne może reklamować swoje marki bezalkoholowe) odnotowano zdecydowanie najmniejszy spadek jego dostaw na rynek? Ponad 3 razy mniejszy niż w przypadku alkoholi mocnych i ponad 8 razy mniejszy niż w przypadku win gronowych. Gdyby faktycznie przyczyną spadku wpływów było zastępowanie napojów alkoholowych bezalkoholowymi, to właśnie na rynku piwa spadki byłyby największe! A są najmniejsze.
I przypomnę jeszcze, że za sprawą poprzedniego rządu piwo bezalkoholowe miało obniżony VAT - 5 proc. zamiast 23 proc. Ktoś się jednak w Ministerstwie Finansów połapał, że to "przegięcie pały" i od 1 lipca piwo wylatuje z załącznika nr 10 do ustawy o podatku od towarów i usług zawierającego wyroby uprzywilejowane. Ale pozostają w nim inne napoje bezalkoholowe - tak samo szkodliwe, z tym, że nie nazywają się piwem. Mimo że dochody z VAT w 2025 roku, choć wzrosły w porównaniu do roku 2024 o prawie 12 proc., to były niższe od zaplanowanych w ustawie budżetowej i to aż o 8 proc. Ciekawe dlaczego?
Robert Gwiazdowski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.















