Polityczne działania mogą obniżyć ceny paliw widoczne na dystrybutorze - "co widać", by zacytować Bastiata. Jednocześnie mogą one pogorszyć sytuację w dłuższym okresie: kolejki, puste półki, błędna alokacja zasobów, arbitralny dostęp do reglamentowanego dobra - "czego nie widać".
"Podatki są za wysokie. Gdyby nie były za wysokie, to by ich nie obniżono"
Obniżka VAT z 23 proc. na 8 proc. i akcyzy o 29 gr na litrze etyliny i o 28 groszy na litrze oleju napędowego jest prostym dowodem na to, co powtarzam od lat. Po pierwsze, że podatki są cenotwórcze. Wszystkie. A już pośrednie podatki konsumpcyjne, jak VAT i akcyza właśnie w szczególności. Są przerzucane na ostatecznych konsumentów w całości. Po drugie, że podatki są za wysokie. Wszystkie. Te dwa (VAT i akcyza) w szczególności. Bo przecież gdyby nie były za wysokie, to by ich nie obniżono. Nieprawdaż?
Przeciwko obniżaniu podatków i za ich podwyższaniem zawsze jest ten sam argument: potrzeby wydatkowe państwa! To co, teraz niby nie ma takich potrzeb? Owszem są. I to rosnące. Bo tych dwóch panów, w zaciekłej walce o głosy głupich obywateli, gotowych jest niszczyć kraj, o dobro którego tak się podobno troszczą, że muszą mieć nad nim władzę.
Dla przypomnienia: od 20 grudnia 2021 roku do 31 maja 2022 roku poprzedni rząd też obniżył stawki akcyzy na benzynę silnikową, olej napędowy i LPG z do minimalnego poziomu dopuszczalnego w Unii Europejskiej. Bo akurat te podatki regulowane są na poziomie unijnym. Do zera obniżył też opłatę emisyjną na paliwa. Tę, którą według oświadczenia Jarosława Kaczyńskiego i ówczesnego prezesa Orlenu Daniela Obajtka, z czasu gdy ją wprowadzano, "Orlen miał wziąć na siebie". Od 1 stycznia do 31 maja 2022 roku sprzedaż paliw benzynowych, oleju napędowego, biokomponentów oraz gazów silnikowych została wyłączona z opodatkowania podatkiem od sprzedaży detalicznej - czyli tak zwanym "podatkiem handlowym".
Teraz mamy powtórkę. Donald Tusk nie może być przecież mądrzejszy od Jarosława Kaczyńskiego. Wyborcy wolą głupszych.
Rząd sięgnął po środek szczególny. "Tusk jak Viktor Orban"
Ale oprócz obniżki podatków nowy rząd sięgnął po środek szczególny. Minister energii codziennie w drodze obwieszczenia ustala cenę detaliczną etyliny i oleju napędowego na stacjach paliw.
Tusk jak Viktor Orban. On też zastosował takie rozwiązanie na Węgrzech w 2021 roku - oczywiście przed wyborami. Doprowadziło to do powszechnych niedoborów paliwa w wyniku zahamowania importu. Bo w innych krajach ceny pozostały rynkowe. Więc po wyborach w 2022 roku kontrolę cen zniesiono jako "jedyną szansę na zapewnienie odpowiedniej podaży paliwa". No właśnie, benzyny paliwowe to produkujemy w Polsce sami. Kolejny zarząd Orlenu może więc zaspakajać polityczne oczekiwania tych, którym zawdzięcza stanowiska. Podobnie jak poprzedni. Ale oleju napędowego brakuje. Na pokrycie około 40-proc. krajowego zapotrzebowania musimy importować. Ale tam, gdzie można ten olej jeszcze kupić, ceny są rynkowe, a nie maksymalne. Podkreślić przy tym trzeba słowo "jeszcze". Bo po wyeliminowaniu z rynku ropy rosyjskiej, która zastąpiona została arabską, teraz może zostać wyeliminowana ta arabska. Różnica jest taka, że rosyjska jest, ale jej nie chcemy. A arabskiej może nie być z uwagi na odwetowe ataki Iranu na instalacje naftowe na Bliskim Wschodzie. Czy wrócimy do rosyjskiej? Moim zdaniem to kwestia czasu - jak z kupowaniem pewnego majonezu i zakupami w pewnej sieci sklepów sportowych.
"Może dobrze, że Aramco kupiło udziały w rafinerii w Gdańsku?"
Przy okazji, dla przypomnienia specjalistom od gospodarki, wzrost cen w warunkach każdego kryzysu i ograniczenia podaży jest czymś całkowicie naturalnym. Taki wzrost cen ogranicza popyt - wiec sprzyja dostosowywaniu go do ograniczonej podaży. W normalnych warunkach zachęca też dostawców do zwiększenia podaży i jej przekierowania na rynki o największym deficycie. Ale teraz sytuacja normalna nie jest, bo towaru, jakim jest ropa, po prostu brakuje. Szyby naftowe są niszczone, podobnie jak tankowce ją przewożące. Cieśnina Ormuz, przez którą one płyną, jest blokowana. Więc te tradycyjne reakcje rynkowe nie wystąpią. Na szczęście Arabia Saudyjska osiągnęła pełną przepustowość rurociągu Wschód-Zachód, przy pomocy którego można cieśninę tę omijać. Więc może dobrze, że saudyjskie Aramco udziały w rafinerii w Gdańsku kupiło? O czym tu pisałem, jak kupowali. I jak Donald Tusk to krytykował. Amen. I zdrowych świąt. Bo zdrowie jest najważniejsze. Wszystko inne można kupić albo ukraść.
Robert Gwiazdowski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.














