Co ta informacja, która podatników w ogóle nie zainteresowała, oznacza w praktyce? Oznacza, że zamówienia publiczne, w których tak istotnym ponoć kryterium oceny ofert jest cena, to fikcja. Trzeba wygrać przetarg, a cenę później zawsze można podnieść.
CZYTAJ TAKŻE: Felieton Gwiazdowskiego: Przestępcy czy idioci, otwiera się w nowym oknie
Państwo może wydać więcej. Nawet, jak nie ma
To samo się dzieje na kolei. Ale to już nawet Najwyższa Izba Kontroli zauważyła i wytknęła PKP PLK, że zaniedbania i błędy zarówno na etapie opracowywania założeń projektowych, jak i w procesie kompletowania dokumentacji projektowo-technicznej, doprowadziły nie tylko do znacznych opóźnień w rozpoczęciu inwestycji, ale i do wzrostu ich kosztów. "Przygotowane na potrzeby pięciu inwestycji programy funkcjonalno-użytkowe (PFU), będące kluczowym dokumentem techniczno-prawnym w procesie planowania i przygotowania inwestycji były nierzetelne, co powodowało zgłaszanie roszczeń finansowych wykonawców za prace niezbędne do realizacji inwestycji".
Jest jeszcze metro w Warszawie. Niedawno podpisano aneks do umowy z wykonawcą drugiej linii na Bemowie. Cena wzrosła o głupie 650 mln zł.
I "kto bogatemu zabroni"? Zwłaszcza, że dzięki temu rośnie nam PKB. Bo im więcej państwo wydaje, tym Produkt Krajowy Brutto się zwiększa. Taka jest ta "miara" naszego bogactwa. A to dlatego, że państwa nie można, jak chciał Adam Smith, porównywać do jakiejś tam rodziny. Ojciec takiej rodziny, jak zaplanuje budowę albo remont chałupy, to może wydać tyle, ile ma. Państwo może wydać więcej. Nawet, jak nie ma i musi zwiększyć deficyt budżetowy i mu dług rośnie.
CZYTAJ TAKŻE: Felieton Gwiazdowskiego: Kapuś koronny, otwiera się w nowym oknie
"Głupota nie jest karalna"
Jak pisał Milton Friedman, są cztery sposoby wydawania pieniędzy - o których na tych łamach też już nie raz pisałem. Najlepszy, gdy wydajemy swoje na siebie. Najgorszy - gdy wydajemy nie swoje (w tym przypadku podatników) na kogoś innego (w tym przypadku na wykonawcę zamówienia).
Podstawowe zasady organizowania przetargów przez podmioty wydatkujące środki publiczne reguluje prawo zamówień publicznych. Często zakłada się, iż zasadniczym jego celem jest ograniczenie wydatkowania środków publicznych. Założenia takie prowadzą do twierdzeń, iż istotą postępowania przetargowego jest wybranie najtańszego produktu lub usługi. Tymczasem zasadniczym celem jest zakup produktu lub usługi:
- obiektywnie potrzebnych zamawiającemu,
- przy zoptymalizowanych kosztach i
- zachowaniu reguł uczciwej konkurencji.
Konkurenci zwalczają się nawzajem, wydłużają czas postepowania - ergo termin realizacji inwestycji, co powoduje wzrost kosztów. Te koszty są zarówno bezpośrednie - często na skutek upływu czasu trzeba aneksować umowy - jak i pośrednie. Bo czas to pieniądz.
Ale ja przedstawicieli zamawiających rozumiem. To znaczy ich strach rozumiem. Przed prokuratorem. Niepodejmowanie decyzji jest bezpieczniejsze niż podejmowanie. Ryzyko musi się opłacić. Takie mam wrażenie z obserwacji różnych spaw, w których ja bym nie podjął takich decyzji, jakie bywają podejmowane. No chyba, że to jednak czysta głupota. Głupota nie jest karalna.
Robert Gwiazdowski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.










