Według Rzeczniczki tego typu akcje uzależniające nagrody od wyników mogą prowadzić do negatywnych skutków społecznych. Mogą wywoływać nadmierną presję psychiczną, promować niezdrową rywalizację oraz prowadzić do wykluczenia dzieci, które z różnych powodów nie osiągają najwyższych wyników w nauce. Nie wiadomo, czy zamiast darmowych lodów dla najlepszych, nie powinny być darmowe lody dla wszystkich? To by było jeszcze bardziej postępowe!
"Mam kilka postulatów"
Skoro jednak za czerwony pasek na świadectwie prywatna lodziarnia nie może rozdawać darmowych lodów uczniom, to ja mam kilka postulatów.
Znieśmy wszystkie oceny w ogóle. W szczególności sam czerwony pasek. I to akurat piszę całkiem poważnie - bo czerwone paski często mają nie rzeczywiście najlepsi uczniowie, tylko pupilki pań nauczycielek. Znieśmy też w szkołach WF - bo nawet jak się nie wystawi ocen to się mierzy kto biega szybciej i skacze dalej. A nawet jak się nie będzie mierzyć, to przecież i tak będzie widać gołym okiem. Znieśmy wszystkie zawody sportowe - bo niektórzy w nich przecież przegrywają.
Zrównajmy też wszystkim wynagrodzenia - bo to stygmatyzuje tych, którzy zarabiają mniej. A wypłacanie jakichś premii w pracy powinno być chyba karane?
No i - mój ulubiony postulat socjalistów - kobiety powinny być wspólne. Bo kto to słyszał, żeby jedni mieli ładniejsze niż inni. Ci którzy mają brzydsze mogą się zestresować. I żeby było inkluzywnie - ta sama zasada powinna obowiązywać w drugą stronę. Każdy zasługuje na jakąś gwiazdę - bez względu na płeć. No i wyniki w nauce i wysokość pensji. Co prawda uroda to rzecz względna, ale nagrodą za nią są nie tylko ładniejsze dziewczyny (albo chłopaki). Często są nią także wyższe wynagrodzenia. Więc może dlatego wszyscy powinni zarabiać tyle samo?
Jak jednak wynika z badań Henryka Domańskiego, nierówności są akceptowalne przez większość społeczeństwa jako coś naturalnego. Najpierw pytał on ludzi, jakie zarobki uzyskuje się w określonych zawodach. A potem o to, jakie powinny być te zarobki. W większości przypadków pierwsza i druga hierarchia dokładnie się pokrywały. Polacy akceptują więc zróżnicowanie zarobków. Trzeba więc zrobić im odpowiednie pranie mózgów. Od dzieci i ich szkolnych ocen zaczynając.
Wynagradzanie członków grupy proporcjonalnie do ich własnego wkładu do wyników grupy zwiększa produktywność grupy. Jednostki, których praca jest bardziej efektywna i użyteczna, otrzymują środki niezbędne do kontynuowania pracy na dotychczasowym poziomie. Faworyzowane w ten sposób jednostki są skłonne pracować równie wydajnie, albo jeszcze bardziej wydajnie niż dotąd. Jednostki poszkodowane takim podziałem mają motywację do zwiększenia swojego zaangażowania w pracę. A dystrybucja według wkładów motywuje najlepszych do pozostania w grupie. Psychologowie zauważają, że decyzje alokacyjne koncentrują się w takich sytuacjach na ocenie wkładów zarówno w przypadku osób, które same podejmują decyzje, jak i osób, które są obserwatorami i oceniają jedynie decyzje alokacyjne podejmowane przez innych. Co ciekawe, alokatorzy, którzy sami uzyskują niższe wyniki niż inni, proponują podział uwzględniający zróżnicowanie wyników pracy, a alokatorzy, którzy uzyskują wyniki wyższe, częściej proponują podział równościowy! Psychologowie nazywają to "regułą uprzejmości".
No dobra -.dość tych mądrości. Skoro jednak mądrość nie ma być nagradzana, to dlaczego nagradzana jest głupota? Na przykład stanowiskiem Rzecznika Praw Dziecka? Z drugiej jednak strony może to być nadzieja dla wielu uczniów. Jak się będziecie kiepsko uczyć zawsze możecie zrobić karierę polityczną i objąć jakiś ważny urząd państwowy. Bo jak się będziecie dobrze uczyć, to wasze szanse na to są mniejsze.
Robert Gwiazdowski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.













