Nie, to nie będzie filozofujący felieton, wbrew początkowi, który mógłby tak zabrzmieć. Zakończę go wskazówką dla inwestorów, do której ostatnio doszedłem.
Ciągle się czemuś dziwimy.
Jak to możliwe, że w Europie w 2022 roku wybuchła prawdziwa wojna. Notabene, jestem po książce Szczepana Twardocha, "Null". Jeśli ktoś chciałby sobie wyobrazić, czym jest wojna w Ukrainie, powinien ją przeczytać. Wyobraźnię mamy, ale żeby ją zbliżyć do realiów, aby poczuć, co się naprawdę dzieje wokół nas, warto ją od czasu do czasu zasilać treściami innymi niż rolki z internetu. Co mówię także ku własnej przestrodze.
Ale wracając do dziwienia się, czy ono tak w istocie rzeczy, jeśli chodzi o wojnę, było i jest w pełni racjonalnym odruchem? Bo emocjonalnym na pewno. Ale na jakiej podstawie uznaliśmy, że wojna, także ta blisko naszych granic, jest aberracją, a nie przejawem normy?
AfD wygrywa wybory. "Trudno byłoby się domyślić..."
Wynik wyborów w Saksonii-Anhalt wstrząsa Niemcami. I nie tylko. W Europie narasta napięcie. Elon Musk obwieszcza swoje uznanie i gratulacje dla AfD. Różne reakcje, od szoku, przez niedowierzanie, po radość i satysfakcję, zależy gdzie oko i ucho przyłożyć. W sumie to w każdej z nich zawarte jest ziarno zdziwienia. Reporter Financial Times pisał przed wyborami, że Saksonia-Anhalt to sielski rolniczy krajobraz, tak ładny, że mógłby się znaleźć na pudełku z czekoladkami. Trudno byłoby się domyślić, że w głowach mieszkających tam ludzi dojrzewa radykalny sprzeciw wobec rzeczywistości. A jednak.
Tymczasem sprzeciw nie jest wyjątkiem, jest normą. Psychologicznie to niełatwe do zaakceptowania, zwłaszcza przez aktualnie rządzących polityków. W tym sensie nie ma się tu za bardzo czemu dziwić. Pytanie, co dalej z Niemcami, i nie tylko o Niemcy tu chodzi.
Zdziwienie jest dobre na początek, jako odtrutka na obojętność, czyli pełni funkcję poznawczą, jednak zaraz potem warto je porzucić, bo jeśli tego nie zrobimy to kolejne wydarzenia, wpisujące się przecież w normę, znowu nas zaskoczą.
Saksonia-Anhalt wylęgarnią rewolucji
Zresztą, ta Saksonia-Anhalt już parę razy zapisała się w historii jako miejsce wyłaniania się rewolucji. W 1517 urodzony w tym kraju Marcin Luter przybił do drzwi kościoła w Wittenberdze (to też w Saksonii-Anhalt) pewien dokument i wstrząsnął Europą. Z tego landu pochodził także niejaki Otto von Bismarck. Nie mówiąc o takiej postaci jak Friedrich Nietzsche. Historia lubi się rymować.
Zdziwienie jako pierwsza reakcja na AI było uzasadnione a nawet potrzebne. Dziś trzeba od tego odchodzić, bo może stać barierą. Rewolucja technologiczna, społeczna, kulturowa, jest faktem. Tu trzeba działać, pracować, przygotowywać się, a nie dziwić się i zastanawiać się, czy to się utrzyma.
Z tego punktu widzenia odstępstwem od reakcji typu: "właściwie to nic się przełomowego nie stało" (pamiętam takie, jeszcze przez wiele miesięcy po tym jak OpenAI udostępnił światu ChataGPT), jest technologia kwantowa. Jeszcze nie ma prawidłowo funkcjonujących komputerów kwantowych (chyba nie ma, bo według teorii spiskowej być może już ktoś to ma - nie drwię z teorii spiskowych, jakoś podejrzanie wiele z nich okazywało się w ostatnich latach wcale nie-spiskowymi).
Ale już w zasadzie wszyscy się otrzaskali z tym, że Q-Day nadejdzie. Co znowu nie będzie zmianą informatyczną, lecz przeoraniem całej naszej rzeczywistości. Nie potrafię opisać konkretnych skutków sprzężenia komputera kwantowego z AI, ale wyobraźnia na poziomie metafory podpowiada, że "przewrót kopernikański" to będzie mało powiedziane na opisanie nowego świata.
Rynek przestał się dziwić. "Przewagę zyska ten, który uzna rewolucję za normę"
Przechodzę do obiecanej refleksji dla inwestorów. IPO SpaceX wzbudziło szok i niedowierzanie. Potem, po debiucie giełdowym, euforię. W każdej z tych reakcji można się łatwo doszukać zdziwienia, zaskoczenia, kontestacji, obrony tradycyjnych metodologii i praktyk rynkowych.
Kurs następnie poszybował tak wysoko, że cena z IPO, niektórym wydająca się wówczas absurdalną, przestała być aż tak absurdalna. Następnie emocje opadły, kurs zjechał w dół, ale myliłby się ten, kto by przypuszczał, że "absurdalność" wyparowała, a kurs jest obecnie "racjonalny". Bo wycena SpaceX jest dziś prawie na takim poziomie jak w dniu debiutu giełdowego.
Rynek przestał się dziwić. Wydaje mi się, że rynek nieodwołalnie zrozumiał, że nie ma do czynienia z ekscentrycznością, lecz postępującą rewolucją. To jest coś więcej i głębiej niż bon mot, że "błędem jest zakładać się przeciwko Elonowi". Tak samo będzie z Anthropic i OpenAI. To będą bardzo dobre inwestycje. Nie twierdzę, że przy każdej wycenie, chociaż decyzja na "nie" albo na "tak" jest raczej kwestią horyzontu inwestowania. Błędem byłoby natomiast przyjąć, że transformacja to stan przejściowy.
Inwestor, który nadal dziwiłby się rewolucji technologicznej, będzie o krok za nią. Przewagę zyska ten, który uzna rewolucję za normę. Nawet jeśli ta norma będzie daleka od tego, co zwykło się uważać za normalność.
Ludwik Sobolewski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.











