To tego rodzaju ogłoszenie, które nie jest informacją, lecz raczej pogłoską, mogącą mieć równie dobrze charakter plotki, mitomaństwa czy manipulacji. I można by takie oświadczenie uznać za manipulowanie percepcją wartości przedsiębiorstwa (kursem giełdowym, oczywiście tym z przyszłości), a co najmniej za niezbyt eleganckie wpływanie na decyzje inwestorów w planowanej transakcji IPO. Bo co to znaczy, że "mamy do zrobienia jakąś dużą rzecz, z powodu której prawdopodobnie poczekamy z debiutem, ale nie powiemy, o co chodzi"?
Nowojorskie giełdy wzmocnią się o biliony dolarów rynkowej kapitalizacji
Ale nikt na to nie zwraca specjalnej uwagi i nie krytykuje Altmana. Po pierwsze, jest za co go krytykować dla być może ważniejszych powodów. Po drugie, rynek jest rozgrzany na fali AI i takie oświadczenie to dodatkowe nutki przyjemnej dla ucha muzyki. I po trzecie wreszcie, jak w znanym kawale, my się tu modlimy o poważne pieniądze, więc proszę nam nie zawracać głowy drobiazgami.
Ach, jeszcze jest jeden powód: wartość biznesu jako efekt stosowania metodologii wyceny straciła całą poważność, odkąd wartość SpaceX oderwała się od wszelkich przyziemnych metodologii i wyleciała w kosmos. Skoro wszystko jest wyobrażalne na temat tego, ile coś może być warte, to spada wrażliwość na ewentualne manipulacje. Nowa wersja tego, że hulaj dusza, piekła nie ma. Giełda to teatr, a Elon Musk w tych dniach nie pozostawia co do tego żadnych wątpliwości.
Pieniądze faktycznie robią wrażenie. Co prawda, kapitału do obu gigantów AI wejdzie pewnie mniej niż w jednej transakcji do SpaceX (który zresztą też nosi w sobie AI-owy komponent). Ale prognozowane wartości rynkowe OpenAI i Anthropic to 1 bilion dolarów w przypadku pierwszej spółki, i prawie tyle samo (900 miliardów) w przypadku drugiej. Oznacza to, że w rezultacie tych trzech IPO giełdy nowojorskie wzmocnią się o, z grubsza, cztery biliony (tak, biliony) dolarów rynkowej kapitalizacji. A SpaceX ustanowi przy okazji rekord wszech czasów w konkurencji "największe IPO".
Wysysanie pieniądza z rynku będzie więc kolosalne, ale takie wrażenie powstaje przede wszystkim z naszej perspektywy. Amerykański rynek jest obecnie i od lat tak głęboki, że dziesiątki miliardów dolarów zainwestowanych przez amerykańskich i globalnych inwestorów pokazuje tylko jego siłę. I na pewno nie wpłynie to negatywnie na kondycję całego rynku i zdolność pozyskiwania kapitału przez kolejne mamucie podmioty. Nawet przez moment się wydawało, że inwestorzy zbierają pieniądze na megaoferty, sprzedając inne akcje, co miało rzekomo doprowadzić do lekkiego spadku indeksów, ale następnego dnia zobaczyliśmy odbicie całkowicie zaprzeczające tej hipotezie.
Pieniądz nie wszystko jest w stanie zepsuć
Dobrze byłoby trochę odpocząć od tych dużych liczb, w dodatku obrazujących nie nasze pieniądze (wzięcie udziału przez polskiego inwestora indywidualnego w ofercie SpaceX jest ekstremalnie trudne). W końcu za chwilę startują mistrzostwa świata w futbolu. Ale mundial w tym roku też jest usiany liczbami.
Trzy kraje organizujące, 48 drużyn, po raz pierwszy w historii. Ale to jeszcze nic. Najgorsze, że ten mundial nie będzie bynajmniej oazą odseparowaną od zła, którego ostatnio namnożyło się na świecie. Trzej gospodarze, ale wiadomo, że tak naprawdę jest jeden, czyli pan Trump. I cała ta serwilistyczna administracja, która na przykład postanowiła nie przyznać wizy sędziemu, uznanemu za najlepszego arbitra w Afryce. Prawdopodobnie tylko i wyłącznie dlatego, że człowiek jest Somalijczykiem, a Trump uważa Somalię za takie miejsce na Ziemi i za takie społeczeństwo, że nawet nie chcę przypominać jego haniebnych słów, bo mi wstyd przed Afrykańczykami. W centrali futbolowej nie jest ani o jotę lepiej, bo Infantino to człowieczek malutki, a zarazem w tej maluczkości sprytny, interesowny i przymilny.
Jak to się dzieje, że takie szumowiny wypływają na powierzchnię? To nie prawa fizyki powodują, lecz prawa lęku i oportunizmu społecznego. Dlatego rację miał Gogol (i cóż, że z Rosji). Że z kogo się śmiejecie (gorzko)? Z samych siebie się śmiejecie.
Miał to być optymistyczny wątek i takież zakończenie. W końcu piłka towarzyszy nam od dzieciństwa, a dzieciństwo to źródło przyjemnej dla duszy nostalgii. To może tak: czy w dziedzinie sztucznej inteligencji, czy w obszarze naturalnych, ludzkich emocji - pieniądz nie wszystko jest w stanie zepsuć. I tego się trzymajmy, również oglądając nocami mecze.
Ludwik Sobolewski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.













