Dlatego też jedno, co o OKI można dziś powiedzieć pewnego, to że okaże się rozwiązaniem bardzo trwałym. Pomysł ma bowiem cechy nakierowane na podobanie się wszystkim, mającym jakieś pieniądze i chęć ich inwestowania na rynku kapitałowym. Niech no jakaś partia spróbuje się na to zamachnąć w przyszłości, to pożałuje. I to będzie skutecznie powstrzymywało przed zmianą.
OKI bez podatku Belki. Jest jedno ale. "Zarabiasz - płacisz. Ponosisz stratę - też płacisz"
W tym tkwi właśnie największy szkopuł z OKI. O ile w praktyce nie wyjdą jakieś hocki klocki podatkowe - bo wtedy natychmiast Ministerstwo Finansów zacznie mówić o konieczności poprawienia przepisów; taki dokładnie los spotkał fundacje rodzinne - nie należy się spodziewać, że ktokolwiek w przyszłości będzie chciał ulepszyć ten instrument. Na przykład nadając mu bardziej korzystny dla inwestorów kształt.
OKI wyrosło zresztą na takim korzeniu. Oto nie dawało się przez lata znieść podatku Belki. Nie dawało się, bo był on też w pewnym stopniu populistyczny - czynił przykrość burżujom, posiadającym jakieś pieniądze ulokowane w banku czy na giełdzie. Tym bankowym pieniądzom krzywdy nie robił, gorzej było z kapitalistami giełdowymi. Należało przypomnieć i jednym, i drugim, że podatek od kapitału trzeba płacić, tak jak od pracy. I tak zostało na lata.
Z powodu populizmu nie udawało się znieść podatku Belki. A nawet gdy teraz wprowadza się OKI, "belka" okazuje się żywotna. Poza systemem OKI nadal obowiązuje. Co więcej, nawet w OKI jest podatek, tylko ze od wartości kapitału a nie od zysku. Zarabiasz - płacisz. Ponosisz stratę - też płacisz. Tu odsyłam do bardziej szczegółowych analiz, dodam tylko, że podatek od aktywów pojawia się po przekroczeniu 100 tys. zł ich wartości. Co dzisiaj jest kwotą znacząca, nawet w kontekście giełdy i drobnych inwestorów - bo w przypadku tych dużych to już nie. Jednak za parę lat te 100 tysięcy straci na wartości nabywczej, a z podwyższeniem limitu będzie, jestem pewny, tak jak z podwyższeniem progów podatkowych w PIT.
Podatek od aktywów. "Pytanie, czy na tym się skończy"
W każdym razie, duch Belki unosi się nad nowymi regulacjami. Nie tylko w postaci ogólnej dewizy: jakiś podatek być musi - toteż jak nie belką, to młotkiem potraktujemy inwestorów. Unosi się nawet ostentacyjnie, bo inwestycje zagraniczne nadal bez zmiany podlegają Belce.
I to co w tym jest jeszcze niepokojącego, to ten podatek od aktywów. Pierwszy raz w polskim systemie podatkowym osoby fizyczne będą płacić podatek od wartości posiadanego majątku. Jest to oczywiście ograniczone do instrumentów finansowych i do OKI. Pytanie, czy na tym się skończy. Moim zdaniem nastąpiło otwarcie nowego boiska dla zabaw z pieniędzmi obywateli w wykonaniu polityków. Był Belka, było 500 (800) plus, był nieszczęsny Nowy Ład, potem epopeja z reformowaniem składki zdrowotnej, to teraz będzie grane opodatkowanie majątku.
A można było po prostu znieść podatek Belki. Zwłaszcza teraz, gdy transformacja gospodarcza wcale się nie zakończyła lecz przeskoczyła - lub usiłuje przeskoczyć - na wyższy poziom.
Jednak rozwiązania najprostsze i najlepsze są, jak widać, praktycznie niemożliwe.
Cieszmy się więc z tego, co mamy, innego końca ducha Belki nie będzie.
Ludwik Sobolewski
Autor felietonu wyraża własne opinie i poglądy.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.













