Friedrich List. Narodowy system ekonomii politycznej. Jak powstają potęgi gospodarcze. Przeł. Dorota Glinka. Wydawnictwo Poltext. Seria Prześwity. Warszawa 2026
"Podziwiam tych, co jeszcze mają nadzieję, że wytłumaczą"
Efekt jest taki, że ilekroć na scenie pojawia się ktoś mówiący, jak wielkim nieszczęściem jest dezindustrializacja Zachodu albo o tym, że własne rynki wolno i należy chronić przed niszczącym wpływem zerwanej z łańcucha globalizacji, to wytacza się przeciwko takiemu komuś najcięższe działa. Nazywa faszystą, wariatem, populistą, Trumpem, Kaczyńskim i Bóg wie kim tam jeszcze. A potem ich liberalny establiszment Europy Zachodniej i Ameryki zwalcza przy pomocy wszelkich dostępnych metod. W to miejsce próbuje zaś serwować… jeszcze więcej tego, co już było. Nowe formy neoliberalnej opresji. Zielony Ład, politykę klimatyczną, umowę o wolnym handlu z krajami Mercosur. I tak to się kręci.
Poziom głuchoty liberalnego komentariatu na argumenty ekonomiczne stał się już w międzyczasie legendarny. Ja sam nie mam najmniejszych wątpliwości, że prędzej zostanę miss ziemi opolskiej, niż do liberałów dotrze, w jakie bagno nas swoimi kolejnymi genialnymi pomysłami wpakowali. I jak te ich genialne pomysły są sprzeczne same ze sobą - ot na przykład sztandarowa troska o nadmierne emisje CO2 z umową UE - Mercosur zakładającą radykalne zwiększenie wolumenu handlowego między obydwoma kontynentami, a co za tym idzie konieczność przesyłania przez pół świata tysięcy towarów kosztem lokalnej produkcji.
Podziwiam więc tych, co jeszcze mają nadzieję, że wytłumaczą. Tak właśnie rozumiem nowy projekt ambitnych Prześwitów, by przetłumaczyć na polski klasyczne dzieło XIX-wiecznego teoretyka gospodarki Friedricha Lista, które jest największą chyba w dziejach pochwałą ekonomicznego nacjonalizmu i lokalnej produkcji. List napisał je w roku 1841. Był już wtedy człowiekiem o znaczącym dorobku - pionierem kolei żelaznej, przedsiębiorcą rolnym, obieżyświatem, dyplomatą i (jak powiadają niektórzy) głównym pomysłodawcą niemieckiego Związku Celnego, czyli organizmu, od którego zacznie się zjednoczenie Niemiec.
Ekonomiczny liberalizm już dawno ma (także u nas) poważną alternatywę
Praca Lista była jedną wielką polemiką z popularnymi wtedy (i dziś także) koncepcjami, że wolność gospodarcza to najlepszy i najbardziej niezawodny sposób na budowanie gospodarczej potęgi. Takie stawianie sprawy uważał Niemiec za nonsens. W "Narodowym systemie…" najpełniej wyłożył więc swoją koncepcję planowej polityki gospodarczej obliczonej na rozwój rodzimych zdolności produkcyjnych, silne i świadome swoich celów (także duchowo) społeczeństwo, które taką politykę realizuje oraz państwo wcielające się w rolę protektora narodowego rozwoju przy pomocy dostępnych narzędzi. Wśród nich przed wszystkim polityki celnej, z której rezygnacja byłaby przejawem skrajnej naiwności, a może nawet narodowej zdrady.
W 1846 roku - czyli pięć lat po publikacji dzieła - List popełnił samobójstwo. Z tego, co wiemy, także z powodu poczucia, że jego idee nie są należycie rozumiane oraz doceniane. Nie miał racji. Dziś uważa się, że List wywarł ogromny wpływ i na samego "ojca zjednoczonych Niemiec" Otto von Bismarcka i w ogóle na całą koncepcję dołączenia przez tzw. II Rzeszę (Niemcy sprzed pierwszej wojny) do wyścigu mocarstw ostatniej ćwiartki XIX stulecia. W XX wieku koncepcje Lista mocno zainspirowały Azję do jej skoku w nowoczesność. Wpierw Japonię, a potem - już bliżej naszych czasów - także Tajwan czy Koreę Południową. Dopiero stamtąd moda na Lista przyszła do Europy po kryzysie 2008 roku.
W takim sensie jest więc List ideowym patronem wszystkich tych środowisk, które mają na pieńku z radosnym liberalizmem spod znaków wolnego handlu i likwidacji granic oraz barier. Tzw. populiści nie muszą się nawet na niego powoływać. Wiadomo jednak, że łączy ich wspólne spojrzenie na kluczowe komponenty gospodarczego sukcesu.
List przetłumaczony na polski, i podetknięty naszemu czytelników pod sam nos, to dowód (kolejny przecież), że ekonomiczny liberalizm już dawno ma (także u nas) poważną alternatywę. A jeśli liberałowie uparli się by tego nie widzieć, to trudno. Życia za nich nie przeżyjesz…
Rafał Woś
Autor prezentuje własne opinie i poglądy
Śródtytuły pochodzą od redakcji














![KSeF jest rewolucją, ale z odpowiednim wsparciem do opanowania [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MNFFSCWK3PESV-C401.webp)