Kenneth Rosen. Wojna o Arktykę. Rywalizacja mocarstw o biegun północny. Przeł. Michał Szcześniewski. MT Biznes. Warszawa 2026
Powiedzmy sobie szczerze: książka Kennetha R. Rosena to nie jest przezroczysty reportaż ani piguła obiektywnych faktów. Przeciwnie. To interpretacja. I to na tyle jednoznaczna, że byłoby obrazą dla inteligencji czytelników, by ich przed takim wymiarem tej lektury nie przestrzec.
"Wojna o Arktykę" orężem w starciu z rządem USA
"Wojna o Arktykę" jest orężem, pociskiem i nabojem. Ma służyć w bardzo konkretnym starciu z bardzo konkretnym wrogiem. Tym wrogiem jest obecny rząd USA, który chce wzmocnić amerykańskie wpływy na Północy. A nie tylko biernie przyglądać się temu, jak robią to za nich Rosjanie i Chińczycy. Co gorsza Amerykanie chcą tego dokonać bez oglądania na ideologię klimatyczną.
Rzecz wyszła na rynku amerykańskim w styczniu tego roku. Publikacja wchodzi w sam środek poruszenia w temacie arktycznym, wywołanego posunięciami administracji Donalda Trumpa. Trump - jak pamiętamy - postawił na ostro temat Grenlandii. A Grenlandia jest rodzajem zachodniej bramy do bieguna północnego. Krzyżują się tam zarówno kwestie strategiczne, jak i ekonomiczne.
Te pierwsze dotyczą bezpieczeństwa, bo to przez Arktykę wiedzie bowiem najkrótsza droga do chińskiego albo rosyjskiego uderzenia na Europę północno-zachodnią oraz na Stany Zjednoczone. Drugi wymiar związany jest z wielkimi bogactwami naturalnymi Arktyki. W tym ze strategicznymi złożami metali ziem rzadkich, których Europa nie dobywa dziś wcale. A Amerykanie próbują w przyspieszonym tempie uciec ze strategicznego uzależnienia od chińskiego monopolu na tychże surowców wydobycie i obróbkę.
Jest jeszcze wymiar klimatyczny. Biorąc pod uwagę cykl powstania tej książki był to element kluczowy. Gdy Rosen nad nią pracował nie było jeszcze pewne, że Trump powróci do władzy. Spodziewano się jednak, że presja na porzucenie klimatycznych ambicji będzie w USA rosła. Ta książka miała za zadanie się temu przeciwstawić.
W międzyczasie rozgorzał na Zachodzie wielki spór o Trumpa i szerzej o trumpizm. Książka Rosena doskonale się w tej klimat wpisuje. Dobrze rymuje się z celem przedstawienia poczynań 47. prezydenta USA (i całego ruchu MAGA) jako szkodliwych oraz niebezpiecznych. To lobby nie jest na tyle silne, by wyeliminować ich z demokratycznej gry o władze. Ale dysponuje wystarczającą siłą publicystycznego rażenia, by dyskredytować go w oczach opiniotwórczych elit.
I właśnie takie książki jak "Wojna o Arktykę" są narzędziami do osiągnięcia tego ostatniego celu.
Merytoryczna nie znaczy obiektywna. "Próbuję was zacni czytelnicy przestrzec"
Nie chcę przez to powiedzieć, że propozycja Kennetha Rosena jest dziełem wyłącznie propagandowym. Ta wojna nie tak przecież działa. Na tym froncie mamy do czynienia z dopracowanymi i wyrafinowanymi pociskami. Kenneth Rosen to wprawdzie dość młody autor na początku swojej drogi, ale przecież z dorobkiem w czołowych liberalnych mediach Ameryki z New York Timesem na czele. Jego książka o Arktyce nie jest też napisana na kolanie. To efekt pogłębionej kwerendy na miejscu i rozmów z kilkuset rozmów, z ludźmi, którzy w rejonie wielkiej zmarzliny żyją, pracują i ją badają. A jeśli zajdzie taka potrzeba to i będą musieli jej bronić przed zakusami wroga. Książka spełnia więc wszystkie standardy potrzebne do tego, by nazywać ją merytoryczną.
Ta merytoryka ma oczywiście ustawić ją w pozycji obiektywnej, przezroczystej i wyabstrahowanej z konfliktu. I to jest właśnie przekonanie, przed którym próbuję was zacni czytelnicy przestrzec.
Trzeba pamiętać, że książka Rosena nie jest ponad sporem. Tylko jest tego sporu częścią. Jej przesłanie jest następujące: Ameryka nie ma dobrej koncepcji polityki arktycznej. Dużo lepiej Arktykę rozumieją państwa skandynawskie. Kluczowym elementem tej przewagi jest ich większa wrażliwość klimatyczna, której Ameryka nie posiada. Rosja jest zaś na północy graczem od Ameryki znacznie silniejszym militarnie i technologicznie. W tej sytuacji dążyć należy do międzynarodowej współpracy a nie do konfrontacji. Patrząc na te wnioski osobno wydają się one być zbiorem pozornie obiektywnych faktów. Razem tworzą jednak bardzo wyraziste przesłanie.
Dobrze wiedzieć skąd się wzięło - zanim kupimy je jako swoje własne.
Rafał Woś
Śródtytuły pochodzą od redakcji.
Cykl "Półka Ekonomiczna" w Interii Biznes co drugi wtorek.













