Amerykanin Larry Winget uważa, że ludzie sami niszczą sobie życie. I ma rację. Nie ruszają się, a potem płaczą, że są grubi. Nie czytają umów, które podpisują, po czym tragedia, bo zostali oszukani. Nie chce im się niczego zaplanować, bo po co? No i jest tragedia, że nic się nie ułożyło tak, jak by chcieli. No a jak się miało ułożyć? Samo z siebie???
To mniej więcej jest zestaw pytań i przykładów, które podaje autor tej książki, by udowodnić czytelnikowi coś, co w zasadzie udowadniania nie potrzebuje. Chodzi o dojmujące zjawisko ludzkiego nieogarnięcia i rozmemłania, które jest pierwszym i najważniejszym powodem tego, że większość ludzi ma w życiu wrażenie braku sensu, szczęścia i sukcesów. Oczywiście na tym łez padole zdarzają się różne rzeczy: osobiste tragedie, wołające o pomstę do nieba niesprawiedliwości albo inne sploty zdarzeń absolutnie od woli zwykłego śmiertelnika niezależne. Ale szerzej? W większości (i to ogromnej) przypadków to nie one są powodem, że ludziom w życiu nie wychodzi. Winni są sami ludzie. A konkretnie to, co autor na potrzeby tej książki nazywa bezczelnie, ale trafnie… zwyczajnym idiotyzmem.
Masz słabą robotę? To nie jest wina późnego kapitalizmu
Ten zaś idiotyzm wynika wprost z naszego własnego lenistwa, braku wyobraźni i niezborności. Masz słabą robotę? To nie jest wina późnego kapitalizmu. Nie radzisz sobie z wychowaniem dzieci? To nie przez mityczne trendy cywilizacyjne. Czujesz lęk przed jutrem? Nie globalne ocieplenie jest temu winne. Winny jesteś ty sam. I to od siebie zacznij zmianę. Jeśli jej chcesz.
Sama książka Wingeta nie jest żadną nówką, a na rynku amerykańskim debiutowała prawie 20 lat temu. Jej nowe polskie tłumaczenie też nie jest związane z żadnym epokowym wydarzeniem, które zaistniało wokół autora czy też jego dzieła. Sam Winget napisał jeszcze potem parę innych rzeczy. Zresztą w zasadzie cały czas o tym samym. Czego on sam nawet nie ukrywa. Pisze tak: "Jedną z krytycznych uwag, jakie często słyszę na temat swoich książek, jest to, że zawierają one sporo uproszczeń, czyli coś co nazywam >>czynnikiem oczywistości<< . Ludzie mówią >>nie ma tu nic nowego<<. Odpowiadam im: >>dziękuję<<. Nie wymyślono nic nowego, jeśli chodzi o sukces, szczęście i dobrobyt".
Weź się w garść, człowieku współczesny!
I może to jest wpływ letniego przesilenia, ale coś mnie w tym bezpretensjonalnym i nieskomplikowanym podejściu prezentowanym przez Larry'ego Wingeta absolutnie urzekło. Wydaje mi się, że jego rady można sprowadzić do jednego siarczystego "weź się w garść, człowieku współczesny!". Zacznij żyć normalnie, bez ciągłego uciekania w wymówki natury politycznej, ekonomicznej albo cywilizacyjnej. Bo wielka psychologizacja naszych czasów (wbrew niewypowiedzianej obietnicy) nie uczyniła ludzi ani bardziej skutecznymi ani szczęśliwszymi. Przeciwnie, kazała im się wsłuchiwać w samych siebie, bez większej gwarancji, że usłyszą tam cokolwiek sensownego.
W tej uliczce spotkanie z zadowolonym z siebie Larry'm Wingetem może być niezwykle ożywcze. Jak w dowcipie, że przychodzi baba do lekarza i mówi "Doktorze, boli mnie bardzo jak robię tak.". "No to niech pani nie robi tak!" - odpowiada lekarz. I woła następnego chorego.
Rafał Woś
Śródtytuły pochodzą od redakcji.
Cykl "Półka Ekonomiczna" w Interii Biznes co drugi wtorek.
Larry Winget. Fabryka idiotów. 10 błędów przez które niszczysz sobie życie i tracisz pieniądze. Przeł. Biuro Tłumaczeń Ekspert. Wydawnictwo Biznesowe Expertia. Katowice 2026












