James Rickards. Money GPT. Sztuczna inteligencja i zagrożenia dla globalnej ekonomii. Tłum. Tomasz Walczak. Wydawnictwo Helion/OnePress. Gliwice 2026
Tak zaczyna się fikcyjny scenariusz wielkiego cyberataku na USA, który kreśli w swojej nowej książce amerykański pisarz i inwestor James Rickards. Polscy czytelnicy powinni go znać z wielu poprzednich książek, które - również u nas - zdołały trafić do całkiem szerokiego czytelnika. Wśród nich najważniejsze były wydane jeszcze w ubiegłej dekadzie "Wojny walutowe" oraz "Śmierć pieniądza". Zwłaszcza ta pierwsza pozycja długo utrzymywała się na liście bestsellerów.
Kto pamięta tamte książki ten wie, że Rickards w swoim pisaniu łączy dwie dziedziny. Z jednej strony jest (był?) zawodowym finansistą i inwestorem, który spędził na Wall Street ponad 30 lat swojej kariery. Z tamtej obserwacji uczestniczącej wyniósł przekonanie o tym, że współczesne rynki finansowe są bardzo mocno narażone na atak przy pomocy złota zakumulowanego uprzednio przez któregoś z potencjalnych wrogów Zachodu. Głębokie przekonanie o czyhających zagrożeniach doprowadziło Rickardsa do podjęcia intensywnej współpracy z amerykańskimi instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo narodowe. W efekcie Rickards zaczął się specjalizować we współtworzeniu scenariuszy wielkich strategicznych symulacje, w których prócz klasycznych aktorów (wojsko, wywiad) uczestniczą także podmioty życia gospodarczego (rynki, banki). Kolejne książki Rickardsa polegały więc na stałym poszerzaniu pola walki o nowych uczestników. I tak dochodzimy do tej najnowszej - czyli "Money GPT" gdzie sednem hipotetycznego cyberataku Chin na Amerykę staje się istnienie nowej kluczowej technologii czyli sztucznej inteligencji.
Zobacz również:
Trzeba oczywiście pamiętać, że, gdy powstawała ta książka to był jeszcze rok 2024. Zaś szeroka publiczność dopiero poznawała pierwsze chatGPT dowiadując się, że AI to coś znacznie bardziej realnego niż mgliste wspomnienie książek Asimova albo Lema. Co do zasady jednak argument Ricardsa pozostaje w mocy także dziś - dwa lata później, gdy książka ta ma okazje trafić do polskiego czytelnika. Rickardsowi chodzi o to, że musimy być świadomi tego z jaką łatwością sztuczna inteligencja może być wykorzystana do uderzenia w nas samych. W nas czyli w Zachód próbujący na rewolucji sztucznej inteligencji oprzeć kolejny krok swojego rozwoju ekonomicznego. A ponieważ coś może się zdarzyć - powiada Rickards - to należy żyć tak, jakby to coś miało się zdarzyć. Nawet jeśli się nie zdarzy.
W "MoneyGPT" mamy więc wspomniany scenariusz ataku cybernetycznego na zachodnie giełdy. Ten atak nie jest - w sensie ścisłym - prowadzony przy użyciu narzędzi sztucznej inteligencji. Powszechne stosowanie technologii AI w światowych finansach będzie jednak decydującym faktem, który potencjalnie umożliwi powodzenie takiego ataku. W tym akurat wypadku chodzi o to, że decyzje inwestycyjne uczestników rynku są podejmowanie w oparciu o algorytmy sztucznej inteligencji. To już dziś jest nasza rzeczywistość. Problem jednak w tym, że AI to tylko maszyna - szybsza i dokładniejsza od człowieka - ale jednak maszyna. I bardzo możliwe, że ta maszyna próbując zrealizować swoje zadanie (czyli nie tracić pieniędzy inwestorów) sprowadzi cały system w pułapkę wielkiego shperkrachu. Na przykład wyprzedając w tym samym czasie wszystkie problematyczne akcje i powodując giełdowe spadki o nieznanych dotąd rozmiarach czy tempie. Takie scenariusze są - zdaniem Rickardsa - nie tylko możliwe. Ale nawet wysoce prawdopodobne.
Jak zwykle po stronie opisu zagrożeń jest u tego autora dobrze, soczyście i przekonująco. Ale gdy przychodzi do rozwiązań to zaczyna wiać nudą i banałem. Tak było już jednak w poprzednich pracach amerykańskiego pisarza. I także i w tej późnej pracy (niemłody już przecież) autor prochu nie wymyśla. Trudno czynić mu jednak z tego powodu zarzut. Prognozy bywają przecież trudne. Zwłaszcza, gdy dotyczą przyszłości.
Rafał Woś
Śródtytuły pochodzą od redakcji.
Cykl "Półka Ekonomiczna" w Interii Biznes co drugi wtorek.












