Marilee Adams. Myślenie pytaniami. Przeł. Małgorzata Małecka. Wydawnictwo Studio Emka. Warszawa 2026
Był sobie facet, który awansował w pracy. Przyszło wszystko, co się z taką zmianą zawsze wiąże. I większy prestiż. I pieniądze. I odpowiedzialność. I wymagania. I strach, że normalny człowiek nie jest Duplantisem i możliwe, że tej poprzeczki nie uda mu się jednak przeskoczyć. No i facet się posypał. Zaczął źle spać. Coraz częściej kłócił się z żoną. Życie przestało go cieszyć. Banalna historia, jakich wiele wokół nas.
Uratowało go kilka dobrych rad. A właściwie system. Na początek jego próbka.
Wyznacz sobie okres dziesięciu minut, gdy znajdujesz się w neutralnej sytuacji. Powiedzmy podczas jazdy komunikacją miejską. Celowo postaw się w sytuacji sędziego i oceniaj wszystko i wszystkich. Fryzury, stroje, urodę, kolory, tempo jazdy pociągu albo autobusu. Zobacz, jak to bycie sędzią na ciebie wpływa. Czy dobrze ci służy? Następnym razem zrób dokładnie odwrotnie. Wyłącz sędziego całkowicie. Nie oceniaj. Zbieraj informacje na temat otoczenia. Notuj je w głowie jakbyś był pilnym uczniem na wycieczce dydaktycznej albo szpiegiem wysłanym na sekretną misję pozyskania informacji o krainie wroga. Po zakończeniu ćwiczenia porównaj rezultaty. Co ci bardziej służy? Czy postawa ucznia, czy raczej sędziego?
Postawa sędziego i ucznia. Sędzia bardziej reaguje. Uczeń wybiera
To jedno z kilkudziesięciu praktycznych ćwiczeń, które proponuje w swojej książce bestsellerowa autorka Marilee Adams. Stanowią one zaproszenie do autorskiego systemu "myślenia pytaniami". Problem polega na tym, że człowiek jest istotą wolną. Tę wolność można mu oczywiście ograniczyć lub rozciągnąć w zależności od okoliczności. W gruncie rzeczy jednak życie każdego z nas składnia się z milionów mikrodecyzji, które musimy podjąć. Niektóre są poważne, inne całkiem błahe. Rzadziej bywają one skutkiem przemyśleń. Częściej leci się po prostu na autopilocie, bez świadomości, że była w ogóle jakaś decyzja do podjęcia. Wszystko to ma jednak tę konsekwencję, że tworzy się pewna mapa wyborów. I ta mapa wyborów w przypadku większości ludzi wiedzie w bagno. Bagno sędziego.
Marilee Adams rozróżnia bowiem dwie zasadnicze postawy. Sędziego i ucznia. Sędzia bardziej reaguje. Uczeń wybiera. Sędzia pyta "czyja to wina"? Uczeń "co się właściwie wydarzyło"? Sędzia szybciej wikła się w sieć duszących wątpliwości. I jedyne, co może wybrać to zdecydować pomiędzy czy coś nie tak jest z "nim samym" czy raczej z "nimi". Uczeń łatwiej pokona te manowce, bo inaczej skonstruowane są pytania, które zadaje. On pyta "co jest możliwe?", "jaki mam wybór?" albo "co najlepiej teraz zrobić"? Na końcu drogi sędzia wpada w klasyczne bagno roztrząsania czy nieudacznikiem jest on czy świat, który nie dorasta do jego wyobrażeń. Uczeń idzie naprzód i więcej osiąga. W pracy. W życiu. W biznesie. Wszędzie ma na sukces większą szansę.
System "myślenia pytaniami" ma być zachętą do przechodzenia z drogi sędziego na drogę ucznia. Towarzyszy temu procesowi czternaście narzędzi, które autorka tej książeczki szczegółowo opisuje. Wedle zasady, że albo ty kontrolujesz swoje pytania. Albo one kontrolują ciebie. Bo jeśli zmienisz swoje pytania to zmienisz także rezultaty, z których nie jesteś przecież zadowolony. Bo gdybyś był tak do końca zadowolony, to pewnie nie czytał byś wcale tej recenzji poświęconej książce z półeczki coachingu oraz biznesowego poradnictwa.
Coś tam pociągającego w tym systemie pani Adams chyba drzemie, skoro doczekała się ona już pięciu wznowień.
Rafał Woś
Śródtytuły pochodzą od redakcji.
Cykl "Półka Ekonomiczna" w Interii Biznes co drugi wtorek.












