Władza chwali się, że dzięki pożyczce SAFE polski przemysł zbrojeniowy zostanie zalany miliardami euro na nowe zamówienia. Niestety dokładnie w samym czasie ten sam rząd postanowił w radykalny sposób pogorszyć warunki pracy tej samej polskiej zbrojeniówce, która ma te intratne zamówienia realizować.
Polskie firmy zbrojeniowe podjęły antyspołeczną decyzję
Wiedzieliście, że jeszcze w maju działające w Polsce firmy zbrojeniowe postanowiły wypowiedzieć obowiązujący w branży od 30 lat ponadzakładowy układ zbiorowy pracy? Nie wiedzieliście? Tak podejrzewałem. Wicepremier Kosiniak-Kamysz, jego "lady SAFE" Sobkowiak-Czarnecka i sam premier Tusk całą swoją uwagę (i niemałe środki na autopromocję) skoncentrowali przecież na urabianiu polskiej publiki, że oto dzięki unijnej pożyczce do polskiej zbrojeniówki trafią olbrzymie pieniądze, dzięki którym nie dość, że będziemy bezpieczni, to jeszcze zakręci się od nich jak szalona koniunktura gospodarcza w kraju. Sam "Tygrysek" był nawet łaskaw pochwalić się, że tylko w ciągu trzech dni udało mu się podpisać 62 umowy na 120 miliardów złotych.
Ale czy wiedzieliście, że dokładnie w tym samym czasie polskie firmy zbrojeniowe podjęły radykalnie antyspołeczną decyzję o wypowiedzeniu ponadzakładowego układu pracy?
No to już wiecie.
Układ został wypowiedziany po to, by po upływie przewidzianego prawem okresu - czyli od listopada - już nie obowiązywał. I żeby pracownicy tych zakładów nie zobaczyli przypadkiem tych pieniędzy, które mają do branży trafić w ramach pożyczki SAFE.
"Kolejny taki krok polskiego państwa"
Co reguluje taki układ zbiorowy? Bardzo wiele kluczowych dla pracowników kwestii. Po pierwsze nakazuje, że podstawową formą zatrudnienia ma być umowa o pracę na czas nieokreślony. Bez niej wrota do uśmieciowienia branży staną otworem. A w warunkach rosnącego bezrobocia będzie to nawet więcej niż prawdopodobne.
Po drugie, układ gwarantuje, że wynagrodzenie pracownika branży nie może być niższe niż 110 procent najniższej płacy. Po trzecie, układ reguluje dodatki za pracę przy wytwarzaniu najbardziej niebezpiecznych produktów, takich jak materiały wybuchowe. Po czwarte dotyczy kwestii nadgodzin. Po piąte reguluje kwestie urlopowe. Krótko mówiąc: pracodawcy, wypowiadając układ w zasadzie otwartym tekstem, zapowiadają, że warunki pracy w zbrojeniówce ulegną radykalnemu pogorszeniu.
Wiedzieliście o tym? No to już wiecie.
A co ma do tego polski rząd? Akurat bardzo wiele. Bo polski rząd jest jednocześnie jednym z największych pracodawców w branży zbrojeniowej, ponieważ to do polskiego państwa należy Polska Grupa Zbrojeniowa. W uniwersum PGZ mamy z kolei (w ramach różnych konstrukcji prawnych) takie firmy zbrojeniowe jak: producenta amunicji Dezamet, producenta materiałów wybuchowych Nitro-Chem, producenta sprzętu przeciwpancernego Mesko. I wielu, wielu innych.
Wypowiedzenie przez te firmy układu zbiorowego oznacza ni mniej, ni więcej tylko tyle, że publiczne inwestycje trafiające do tych zakładów nie będą spełniały roli koła zamachowego koniunktury gospodarczej. Nie przełożą się bowiem na dobre warunki zatrudnienia dla tysięcy pracowników zatrudnionych w sektorze.
Wiedzieliście o tym? No to już wiecie.
I jest jeszcze coś. Wypowiedzenie układu zbiorowego w branży zbrojeniowej to kolejny taki krok polskiego państwa, odkąd władzę przejęła uśmiechnięta koalicja Donalda Tuska. Wcześniej to samo stało się w PKP Cargo i w Poczcie Polskiej. I w obu tych przedsiębiorstwach mieliśmy do czynienia z faktyczną abdykacją polskiego państwa z roli dobrego pracodawcy. O ile jeszcze w tamtych realiach można to było tłumaczyć trudną sytuacją gospodarczą obu firm, o tyle tutaj (czyli w zbrojeniówce) takiego fikołka rząd wykonać nie może. To znaczy może, ale będzie to śmierdzące na kilometr kłamstwo, bo przecież dla branży zbrojeniowej trwa dziś czas wielkich żniw. A SAFE miał to rozhulać do niespotykanych wcześniej rozmiarów. Ktoś na tym oczywiście skorzysta. Ale na pewno nie będą to pracownicy.
"Minister jak zwykle udaje Greka"
Strojąca się chętnie w szaty obrończyni polskiej pracy minister Dziemianowicz-Bąk z Lewicy - jak zwykle w takich przypadkach - udaje Greka. A może nawet Greczynkę. Oficjalnie i w wersji na pokaz ministerstwo lubi wycierać sobie usta hasłem zbiorowych układów pracy. W praktyce współtworzy rząd, który takie układy z polskiego rynku faktycznie ruguje. Cóż jeszcze musi się stać, by stało się absolutnie jasne, że Lewica Czarzastego i Dziemianowicz nie ma z obroną interesu polskiego pracownika absolutnie nic wspólnego? Bo tego, że robić to będą Tusk z Kosiniakiem to chyba nikt przy zdrowych zyskach nie oczekiwał.
Rafał Woś
Autor felietonu przedstawia własne poglądy i opinie.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.














