Sprawę opisuje portal sadyogrody.pl. Serwis zaznacza, że historia rolnika spod Warty dobitnie pokazuje, jak głęboki jest obecny kryzys na rynku ziemniaków.
150 ton ziemniaków trafiło na wysypisko. Nikt nie chciał ich kupić
Trzy duże wysypiska ziemniaków leżą na polu w jednej z miejscowości w gminie Warta. Rolnik w rozmowie z "SO" zdradził, że w listopadzie zadzwonił do niego odbiorca, z którym współpracował od lat. Zapewnił, że towar odbierze w lutym. Dla rolnika była to standardowa sytuacja. "Mam przechowalnię, więc przechowałem ziemniaki, pilnowałem temperatury, wilgotności, wszystko jak trzeba. To są koszty, ale liczyłem, że sprzedaż je pokryje" - powiedział.
W lutym kupiec zadzwonił jednak z przeprosinami, że rezygnuje z ziemniaków, ponieważ sieci handlowe wycofują towar z powodu rzekomych niedoskonałości warzyw. "Ale jak się okazało (...) chodziło o nadpodaż. Jak tylko puściły mrozy, towar głównie z Niemiec zaczął trafiać na rynek i wszystko się posypało" - ocenił rolnik.
Rolnik próbował nawet oddać towar za darmo, żeby tylko ziemniaki się nie zmarnowały, jednak bezskutecznie. "Udało się wypchnąć jakieś 70 ton - część poszła do hodowców bydła lokalnie. Ale reszta została, bo nawet hodowcy mówią, że mają pełno towaru" - dodał.
Rolnik w rozmowie z serwisem zdradził, że żałuje poświęconego czasu na zbiory. "Gdybym zostawił na polu, zaorał, to bym był mniej stratny, nie musiałbym tracić zdrowia i czasu na próbach pozbycia się towaru. Koszty zbioru, przechowywania, pracy - wszystko poszło w błoto. Dziś jeszcze muszę ponieść koszt utylizacji. To jest absurd" - przyznał.
W magazynach rolników zalegają tony ziemniaków po rekordowych zbiorach
Początkowo rolnicy cieszyli się na dobry sezon 2025/26. Wszystko z powodu rekordowych zbiorów ziemniaków sięgających 7 mln ton. Nadzieje nie znalazły jednak odzwierciedlenia w popycie, który od marca okazuje się bardzo niski.
Rolnicy narzekają, że w ich magazynach zalegają tony ziemniaków. "W marcu sprzedaliśmy 2,6 tys. ton, a rok temu 3,8 tys. To ogromna różnica" - mówił na początku kwietnia Piotr Górski, prezes spółki Polski Ziemniak. Przekłada się to na gwałtowny spadek cen i problemy ze zbytem.
Z relacji prezesa spółki wynikało, że sytuacja jest bezprecedensowa. Firma na początku kwietnia posiadała w magazynach około 13 tys. ton ziemniaków, których nie mogła sprzedać. Sieci handlowe ograniczają przyjęcia, tłumacząc to niższym popytem, a poziom zapasów jest dwukrotnie wyższy niż rok wcześniej.
Wskazywał, że sprzedaż zgromadzonych zapasów przed kolejnymi zbiorami jest praktycznie niemożliwa, co oznacza konieczność ich utylizacji. Problem w tym, że podmioty zajmujące się zagospodarowaniem nadwyżek są już przeciążone.
Niemieckie ziemniaki dużą konkurencją na rynku
Problem widoczny jest nie tylko w Polsce. W całej Europie magazyny są wypełnione ziemniakami, a ceny w skupach spadły do bardzo niskich poziomów. Jeszcze niedawno nadwyżki z Europy trafiały na rynki azjatyckie, obecnie kraje takie jak Chiny, Indie czy Pakistan znacząco rozwinęły własną produkcję i same stały się eksporterami.
Sytuację na polskim rynku pogarsza także konkurencja z Niemiec. Tamtejsi producenci korzystają z dopłat do eksportu i nie podlegają takim ograniczeniom fitosanitarnym jak polscy rolnicy. W efekcie niemieckie ziemniaki trafiają do polskich przetwórni, często po cenach niższych od kosztów produkcji. To powoduje, że zakłady nie odbierają zakontraktowanych dostaw od krajowych producentów lub opóźniają ich przyjęcie.












