"Plaże są zatłoczone, promy pełne, a starówki przepełnione turystami. Mimo to, sezon wakacyjny w Chorwacji wywołuje gorące debaty. Powodem jest ponowny wzrost cen na wybrzeżu Adriatyku, a krytyka dociera teraz nawet do władz" - wskazuje "Heute" na wstępie swojego artykułu, przypominając apele ministra sportu i turystyki do sektora turystycznego o "zachowanie konkurencyjnych cen".
Premier Chorwacji zdziwiony cenami na wybrzeżu. "To nie jest normalne"
Głos w sprawie drożyzny zabrał także premier Andrej Plenković. W rozmowie z "Kleine Zeitung" stwierdził, że w szczególności zdumiewają go wyższe ceny w sklepach wzdłuż wybrzeża. Zdaniem szefa chorwackiego rządu nie może być tak, że ten sam produkt na wyspach jest znacznie droższy niż w głębi kraju. "To nie jest normalne" - powiedział dziennikowi.
Ceny w Chorwacji. Jedna gałka lodów w Splicie kosztuje nawet 5 euro
"Heute" wskazuje, że różnice w cenach widać nawet w przypadku "klasycznego, wakacyjnego przysmaku", czyli lodów. W Varaždinie, położonej przy granicy z Węgrami i Słowenią, za jedną gałkę trzeba zapłacić około 1,60 euro (około 6,90 zł). Tymczasem w kurtach nad Adriatykiem ceny za jedną gałkę wahają się od 2,30 do 3,50 euro (około 10-15,80 zł). W niektórych kawiarniach na promenadzie w Splicie jedna gałka kosztuje nawet 4-5 euro (około 17-21,50 zł).
Ceny w Chorwacji niemal takie jak we Francji. Zarobki dzieli przepaść
O wysokich cenach w Chorwacji pisze także krajowa "Slobodna Dalmacija". Gazeta stwierdza, że są one porównywalne do tych we francuskiej Tuluzie, do której wybrał się jej dziennikarz. Podczas swojego pobytu w mieście zajrzał do supermarketu i odkrył, że wiele produktów kosztuje mniej niż w jego ojczyźnie m.in. masło i awokado. Ceny były wyższe w przypadku owoców.
Gazeta stwierdza, że porównywalne ceny w obu państwach "byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że we Francji średnia pensja po opodatkowaniu wynosi 2 600 euro". Średnia krajowa w Chorwacji w maju wyniosła tymczasem 1552 euro.
Spadki w ruchu turystycznym w Chorwacji. Niemcy odwrócili się od Adriatyku
Wzrosty cen w Chorwacji, które zaczęły się po tym, jak kraj wprowadził euro w 2023 roku, dostrzegają też zagraniczni turyści. To przez nie do Chorwacji przyjeżdża m.in. coraz mniej Czechów. Korzysta na tym polskie wybrzeże, które co roku przyciąga coraz więcej południowych sąsiadów.
Chorwaci zaczęli także tracić rynek niemiecki. Z danych ministerstwa sportu i turystyki, że liczba przyjazdów turystów z Niemiec w ujęciu rocznym spadła w czerwcu o około 36 proc., a liczba noclegów o około 28 proc. - podawał "Jutarnji list". Sektor na pewno odczuł ten spadek, bo niemieccy turyści mają zasobniejsze portfele niż np. Serbowie, dla których sąsiedzi kraj jest od dawna miejscem letniego wypoczynku.
Ogółem zagraniczny ruch turystyczny w Chorwacji w czerwcu skurczył się o 7 proc. w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego. Jednak zdaniem ministerstwa sportu i turystyki nie ma powodu do niepokoju, bo w maju był wyższy o 11 proc.
"Ruchu turystycznego nie można oceniać miesiąc po miesiącu, ponieważ ulega on wahaniom ze względu na harmonogram świąt państwowych i ferii szkolnych na rynkach źródłowych. Pierwsze sześć miesięcy łącznie pokazują, że możemy być zadowoleni, biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich przebiega ten sezon turystyczny" - komentował dane minister Tonči Glavina w programie "Dnevnik" stacji HTV.










