Krynica Morska w kwietniu skończyła 35 lat, ale obchody związane z rocznicą nadania praw miejskich zaplanowano na sobotę, 9 maja. Szefowa krynickiego samorządu w rozmowie z PAP wskazała, że dzisiejsza Krynica to zupełnie inne miasto niż trzy dekady temu: zmieniła się zabudowa, zmienili się ludzie, zmienił się sposób funkcjonowania miasta.
"Pobudowano apartamentowce, część nieruchomości została kupiona przez osoby mieszkające poza regionem, które przyjeżdżają na krótki czas i wynajmują te nieruchomości" - zaznaczyła.
Mimo tego burmistrz uważa, że jest to miasto z potencjałem, które pozostaje jednym z najważniejszych kurortów na Mierzei Wiślanej. "To my wyznaczamy trendy na Mierzei"- oceniła.
Burmistrz Krynicy Morskiej nie chce kolejnych betonowych osiedli. "Dość z tym"
Zdaniem Szczurek największym atutem Krynicy Morskiej pozostają walory przyrodnicze i jej położenie. Dlatego - jak dodała - samorząd chce ograniczać dalszą intensywną zabudowę na terenach gminnych.
"Nie chcemy dalszego betonowania miasta. Dosyć z tym. Nie mamy wpływu na tereny prywatne, ale mamy wpływ na miejskie. I idziemy z radnymi w jednym kierunku - na terenach gminnych nie będzie już żadnych blokowisk" - zaznaczyła.
Jak dodała, zmieniają się także oczekiwania turystów, którzy coraz częściej szukają aktywnego wypoczynku i kontaktu z naturą. "Ludzie z Warszawy nie chcą przyjeżdżać w blokowiska. Chcą odpocząć wśród drzew, ptaków, chcą korzystać ze ścieżek rowerowych" - zaznaczyła.
Krynica Morska potrzebuje pięciogwiazdkowego hotelu, bo traci turystów
Nie oznacza to jednak rezygnacji z nowych inwestycji. Wśród planów pojawia się m.in. budowa hotelu o wyższym standardzie. "Potrzebujemy pięciogwiazdkowego hotelu. Wielu turystów oczekuje kompleksowych usług. Chcą mieć wszystko w jednym miejscu: zabiegi, basen, siłownię. Taki klient dziś do Krynicy nie przyjedzie, bo nie mamy takiej oferty. Sezon się wydłuża. To już nie są tylko dwa-trzy miesiące" - przyznała burmistrz.
Jednym z planów samorządu jest również rozwój infrastruktury związanej z wodami solankowymi, m.in. tężni i obiektów rekreacyjnych. "Mamy wody solankowe i to jest rzecz, którą miasto musi bardzo mądrze wykorzystać, Nie ukrywam jednak, że samorząd nie udźwignie takich inwestycji samodzielnie. Gminy nie będzie stać, żeby wybudować takie obiekty. Myślę więc o partnerstwie publiczno-prywatnym" - powiedziała Szczurek.
Jednym z problemów kurortu, jak przyznaje, pozostaje komunikacja i dojazd. Do Krynicy prowadzi właściwie jedna droga, która w sezonie regularnie się korkuje. Rozwiązaniem mogłoby być połączenie wodne.
"Myślimy o uruchomieniu promu samochodowo-osobowego na trasie Tolkmicko-Krynica. Pierwsze rozmowy z burmistrzem Tolkmicka już za nami. To również miałoby odbywać się w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Samorządy mogłyby zrobić przyczółki i infrastrukturę, ale potrzebny jest prywatny armator" - wyjaśniła Szczurek, dodając, że takie rozwiązanie byłoby jednocześnie praktyczne i atrakcyjne turystycznie.
Młodzi uciekają z perły Mierzei. W mieście nie ma pracy
Burmistrz mówiła też o wyzwaniach demograficznych. Nie ukrywa, że Krynica Morska się starzeje, a młodzi najczęściej wybierają życie w dużych miastach
Jak przekazała Szczurek, oficjalnie miasto liczy około 1130 mieszkańców. Jednak w szczycie sezonu przebywa w nim nawet 40 tysięcy osób. "Zimą żyje tu siedemset-osiemset osób. Większość to emeryci. Młodzi ludzie, w wieku produkcyjnym, którzy ukończyli studia, to może 1 proc. ogólnej liczby mieszkańców. Ludzie po studiach z reguły nie wracają, bo pracy tutaj po prostu nie ma. Pracodawcą jest u nas urząd miasta, szkoła, wodociągi, a reszta to prywatni przedsiębiorcy - pensjonaty, hotele czy sklepy" - powiedziała.
Dlatego - jak stwierdziła Szczurek - polityka społeczna staje się priorytetem. Miasto stara się organizować seniorom zajęcia poza sezonem, a równocześnie podejmuje próby zatrzymania młodych. "Budujemy budynek, gdzie będzie 18 mieszkań. Otwieramy żłobek" - wyjaśniła.
Pytana o wizję miasta za kilkanaście lat, Szczurek odpowiedziała, że "nie chce Krynicy tylko ekskluzywnej, ale miasta z szeroką ofertą, w którym dobrze żyje się mieszkańcom"
"Nie możemy dopuścić do sytuacji, żeby duży inwestor zmiótł z powierzchni ziemi tę babcię, która wynajmuje dwa pokoiki i dorabia sobie do życia. Dlatego przyszłość Krynicy widzę jako kompromis między nowoczesnością a lokalnością - zaznaczyła.











