W skrócie
- W Sejmie miała miejsce gorąca dyskusja na temat rządowego projektu ustawy o bonie ciepłowniczym i przedłużeniu mrożenia cen energii.
- Opozycja krytykowała projekt, wskazując na ograniczony zakres oferowanego przez rząd wsparcia i brak długofalowych rozwiązań dla polityki energetycznej.
- Przedstawiciele obozu rządzącego odpowiadali, że obecne wysokie ceny energii to efekt zaniedbań z czasów rządów PiS w zakresie transformacji energetycznej.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Podczas pierwszego czytania rządowego projektu ustawy o bonie ciepłowniczym i przedłużeniu do 31 grudnia 2025 roku mechanizmu mrożenia ceny maksymalnej za energię elektryczną dla gospodarstw domowych głos zabrał minister energii Miłosz Motyka. Przybliżył on główne założenia projektu.
Minister energii: Zrobimy wszystko, aby już od nowego roku ceny energii nie mrozić
Jeśli chodzi o ceny energii, to rządowy projekt zakłada przedłużenie mechanizmu mrożenia na maksymalnym poziomie 500 zł/MWh dla gospodarstw domowych do końca 2025 roku.
- Docelowo, i takie też jest nasze działanie, zrobimy wszystko, aby już od nowego roku i później ceny energii elektrycznej na tym poziomie nie mrozić; aby ona była w zatwierdzonych taryfach przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki - zatwierdzona na niższym poziomie niż ten, który dzisiaj jest ceną mrożoną - powiedział Miłosz Motyka.
Jak wyjaśnił, rząd dąży do tego, aby "sygnały rynkowe" i cena rynkowa energii, obecnie znajdująca się poniżej poziomów z czasu kryzysu energetycznego - "odzwierciedlona była w taryfach. - Tak, aby nie należało też, po prostu wprost, przesuwać tych środków z innych ważnych wydatków na mrożenie cen energii elektrycznej, bo one powinny być systemowo niższe (...) To jest jeden z priorytetów rządu, jaki już od najbliższych miesięcy, myślę, będzie wdrożony w życie.
Proponowany przez resort energii bon ciepłowniczy - jak przypomniał Miłosz Motyka - ma oferować beneficjentom wsparcie w kwocie od 500 do 1750 zł za drugą połowę 2025 roku i od 1000 do 3500 zł za rok 2026, przyznawane na podstawie kryteriów dochodowych. Uprawnione do otrzymania bonu będą te gospodarstwa domowe, których dochód jest równy lub niższy od kwoty 3272,69 zł (40 proc. przeciętnego wynagrodzenia) w przypadku gospodarstw jednoosobowych, a także gospodarstwa, których dochód jest równy lub niższy niż kwota 2454,52 zł (30 proc. przeciętnego wynagrodzenia) na osobę w przypadku gospodarstw wieloosobowych. Bon adresowany jest do gospodarstw korzystających z ciepła systemowego, które płacą za ciepło powyżej 170 zł/GJ. Obowiązywać będzie zasada "złotówka za złotówkę" - bon będzie przyznawany także po przekroczeniu kryterium dochodowego, ale jego wartość zostanie pomniejszona o kwotę przekroczenia (z minimalną kwotą wsparcia określoną na poziomie 20 zł).
Poseł Suski krytykuje bon ciepłowniczy. Padły słowa o rydzu i muchomorze
Następnie poseł PiS Marek Suski przedstawił - w imieniu wnioskodawców - założenia poselskiego projektu ustawy ws. mrożenia cen energii. Przewiduje on zamrożenie cen energii do końca 2026 r. na poziomie 412 zł za MWh dla gospodarstw domowych i 500 zł za MWh dla przedsiębiorców i samorządów. Jak wskazał w późniejszym oświadczeniu z ramienia klubu swojej partii, rozwiązanie zaproponowane w projekcie poselskim "również obejmuje samorządy i przedsiębiorców, i wszystkich obywateli, a nie tylko najuboższą grupę". Poseł Suski stwierdził także, że łączna kwota wsparcia w projekcie rządowym jest "bardzo, bardzo skromna". - Jak to pięknie brzmi (...) ale naprawdę, jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach - mówił, dodając, że weryfikacja dochodów i inne procedury związane z przyznawaniem bonu będą dla obywateli "drogą przez mękę".
- Rozumiem, że rządowi brakuje pieniędzy, ale czy można oszczędzać na tym, żeby Polakom było zimno i żeby siedzieli w domach po ciemku? - pytał.
- Coś tam dajecie, zawsze lepszy rydz niż nic, chociaż w tym przypadku nie wiadomo, czy nie jest to muchomor - podsumował Marek Suski.
Koalicja: Polacy płacą więcej za energię przez zaniedbania PiS
Poseł Krzysztof Habura z KO podkreślił z kolei, że wsparcie proponowane przez rząd jest znaczące i wyniesie "od 500 do nawet 5250 zł, w zależności od ciepła systemowego i dochodu gospodarstwa domowego". Jak dodał, wysokie ceny energii obecnie to "efekt wieloletnich zaniedbań i polityki energetycznej opartej niemal wyłącznie na węglu". - Taką politykę prowadziło PiS, blokując zieloną transformacją i pogłębiając zależność polskiej energetyki od drogiego węgla. (...) Lata zaniedbań PiS w energetyce to dziś tysiące złotych więcej na rachunkach Polaków - mówił poseł Habura.
- Dlatego dziś musimy wprowadzić bon ciepłowniczy, aby chronić najbiedniejszych - stwierdził, dodając, że Polsce potrzebna jest długofalowa modernizacja energetyczna i termomodernizacja.
Poseł Andrzej Grzyb (PSL-Trzecia Droga) zwrócił uwagę, że projekt rządowy jest "kompleksowym projektem" i w związku z tym zasługuje na większą uwagę niż projekt poselski. - Wprowadza ten bon ciepłowniczy, który ma chronić polskie rodziny, które korzystają z ciepła systemowego (...) i również wprowadza zamrożenie cen prądu na IV kwartał na 2025 roku na poziomie nie wyższym niż 500 zł za megawatogodzinę.
- Bon ciepłowniczy zabezpieczy polskie rodziny - uznał poseł Grzyb, wskazując, że skorzysta z niego ponad 400 tys. gospodarstw.
Dariusz Wieczorek z Lewicy również wytknął PiS, że blokował rozwój odnawialnych źródeł energii, doprowadzając do wzrostu cen dla odbiorców końcowych. Przypomniał, że pieniądze, które wpłynęły do budżetu ze sprzedaży unijnych uprawnień do emisji (ETS) miały zostać przeznaczone na finansowanie transformacji energetycznej. - Wy żeście to przejedli - stwierdził.
Posłowie opozycji: Bon ciepłowniczy jak aspiryna na złamaną nogę
- Na złamaną nogę może i warto wziąć aspirynę (...) tylko, że to nie rozwiązuje problemu - tak z kolei mówił z sejmowej mównicy poseł Witold Tumanowicz z Konfederacji, który przekonywał, że mrożenie cen energii i różnego rodzaju bony to wsparcie doraźne, które nie rozwiązuje problemu kompleksowo, a na koniec Polacy i tak płacą za nie w podatkach. - Sprzeciwiamy się wszystkim szaleństwom eurokratów, bo to jest w ogóle przyczyna całego problemu - dodał. Skrytykował też odnawialne źródła energii za niestabilność. - Unijna polityka klimatyczna rujnuje nasze kieszenie, a rząd brnie w to jeszcze dalej i jeszcze głębiej (...) Każdy kolejny bon ciepłowniczy będzie tylko plastrem na poważną ranę. Opamiętajcie się wreszcie - zaapelował.
Poseł Jarosław Sachajko (Republikanie) zarzucił z kolei rządowi, że kieruje wsparcie tylko do osób korzystających z ciepła systemowego, pogłębiając podziały społeczne, i korzysta z funduszy pozabudżetowych, by sfinansować bon ciepłowniczy - chociaż w kampanii w 2023 r. obiecywał, że wszystkie fundusze pozabudżetowe zostaną zlikwidowane.














