Polski rynek pelletu znalazł się w trudnej sytuacji. Po wyjątkowo wymagającym sezonie grzewczym pojawiły się braki surowca, a ceny i popyt wyraźnie wzrosły. Przedstawiciele branży ostrzegają, że to nie jednorazowe zjawisko, lecz początek długotrwałego problemu.
Rosnący popyt i ograniczona podaż. Rynek pelletu pod presją
Już w lutym sprzedawcy pelletu sygnalizowali pierwsze problemy z jego dostępnością. Wskazywali na zwiększony popyt oraz ograniczony import z Ukrainy. Na sytuację wpłynęły również trudne warunki pogodowe - silne mrozy utrudniały produkcję, brakowało trocin, a zamarznięte drewno powodowało częstsze awarie maszyn i przestoje w zakładach - pisze portal WP Finanse.
Konsekwencją były podwyżki cen. Jeszcze rok temu tona pelletu kosztowała około 1700-1800 zł, tymczasem w trakcie tegorocznego sezonu grzewczego ceny przekraczały nawet 2 tys. zł. Sprzedawcy zwracali uwagę na rosnącą frustrację klientów oraz bardzo duże zainteresowanie zakupem.
Na podaż wpłynęły również czynniki systemowe. We wrześniu 2025 r. weszło w życie rozporządzenie ministra klimatu i środowiska z 30 maja 2025 r., które zakazało spalania drewna w energetyce zawodowej. W efekcie zmniejszyła się dostępność odpadów drzewnych, stanowiących podstawowy surowiec do produkcji pelletu. Dodatkowo spowolnienie w przemyśle meblarskim ograniczyło ilość odpadów produkcyjnych, które również trafiają do tego segmentu.
Branża apeluje o strategię. "Nie mamy spójnego pomysłu"
Przedstawiciele sektora coraz wyraźniej sygnalizują obawy, że obecne problemy mogą się pojawić również w kolejnych sezonach. Według danych Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków w Polsce funkcjonuje już ponad 480 tys. instalacji na pellet.
"Zakładamy, że w ciągu najbliższych 10 lat zapotrzebowanie na pellet w polskiej gospodarce może sięgnąć nawet 4 mln ton, przy dzisiejszych 2 mln ton - mówi portalowi WP Finanse prezes zarządu Polskiej Rady Pelletu Adam Sarnaszek.
Jak dodaje, branża nie oczekuje działań doraźnych, lecz długofalowej strategii. "Tę strategię trzeba przygotować wielowymiarowo. Chodzi zarówno o koszty produkcji pelletu i kwestie związane z kosztami energii, jak i o poziom surowcowy, czyli pozyskanie surowca z przemysłu drzewnego. W przyszłości trzeba też myśleć o agrobiomasie i o wsparciu sektora rolniczego, tak aby również on mógł stać się źródłem surowca" - wyjaśnia prezes Polskiej Rady Pelletu.
Ministerstwo Energii podkreśla, że sytuacja jest analizowana. "Kwestie zgłaszane przez sektor pelletu pozostają przedmiotem bieżącej analizy w ramach dialogu prowadzonego z udziałem właściwych resortów oraz przedstawicieli rynku. Jest to zagadnienie złożone, wymagające ścisłej współpracy międzyresortowej. Z informacji przekazywanych przez uczestników rynku wynika, że uwarunkowania kształtowane są przez jednoczesne oddziaływanie czynników popytowych i podażowych, w tym dynamikę rozwoju instalacji oraz uwarunkowania produkcyjne" - przekazał resort.











