Z sierpniowych danych Eurostatu wynika, że gospodarka Polski w 2025 roku wyprzedziła gospodarkę Belgii, Szwecji, Irlandii i Austrii. Pod względem nominalnego PKB nasz kraj stał się szóstą gospodarką UE.
Kolejny sukces Polski został dostrzeżony przez prasę w Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy od jakiegoś czasu mocno interesują się sytuacją nad Wisłą. Do niedawno Polska była bowiem krajem, z którego ludzie wyjeżdżali za chlebem i podejmowali niskopłatne prace m.in. Wielkiej Brytanii.
CZYTAJ TAKŻE: Wyspy Brytyjskie tracą urok. Więcej Polaków wyjeżdża, niż przyjeżdża na stałe
Jak jednak zauważa autor artykułu Daniel Johnson - sytuacja uległa zmianie. Obecnie więcej Polaków wraca do ojczyzny, niż imigruje na Wyspy. Co więcej, Polska zaczęła przyciągać Brytyjczyków m.in. syna dziennikarza, którego żona jest Polką. Rodzina postanowiła zamieszczać we Wrocławiu.
"Biedna Polska" wzbudzała litość. "Polacy zasłużyli na nasz szacunek"
"»Biedna Polska« - mawialiśmy w okresie powojennym. Po ponad stu latach zniknięcia z mapy, dzielnej walce w bitwie o Anglię i innych miejscach, cierpieniu okupacji nazistowskiej i przetrwaniu sowieckiej hegemonii, Polacy zasłużyli na nasz szacunek, ale spotkał ich okrutny los" - stwierdza autor, dodając, że to już przeszłość.
"Przetrwawszy nieszczęścia historii i geografii, Polacy w końcu odnajdują należne im miejsce przy europejskim stole" - dodaje.
"Polski sukces w dużej mierze wynika z najsurowszej etyki pracy na kontynencie. Przy wzroście gospodarczym na poziomie 3,6 proc. w ubiegłym roku, dwukrotnie wyższym niż średnia w UE, Polacy mogą być słusznie dumni ze swoich osiągnięć" - wskazuje Johnson.
Zdaniem dziennikarza "The Daily Telegraph" do sukcesu Polski przyczyniły się reformy Leszka Balcerowicza, które "stały się fundamentem polskiego cudu gospodarczego", niski poziom korupcji, "solidny system edukacji" oraz imigranci z Ukrainy. "Napływ ponad miliona Ukraińców pomógł zrównoważyć starzenie się społeczeństwa" - wyjaśnia Johnson.
Autor zauważa, że chociaż polska gospodarka ma się dobrze, to sam kraj zmaga się z problemami. Jednego z nich nie jesteśmy w stanie rozwiązań - chodzi o dzielenie granicy z Królewcem i Białorusią. Johnson przypomina, że to właśnie przez kłopotliwych sąsiadów zaciągnęliśmy pożyczkę w UE, a nasze wydatki na obronność sięgają 4 proc. PKB.
Wzrost gospodarczy i inwestycje w obronność dały nam "realny wpływ"
Wysiłki na rzecz zabezpieczenia wschodniej flaki NATO sprawiły, że dokonaliśmy "najbardziej imponującej ekspansji militarnej w Sojuszu Atlantyckim" - stwierdza brytyjski dziennikarz, zauważając, że Polska ma obecnie lepiej wyposażoną armię niż Niemcy, których gospodarka jest pięć razy większa.
Siła gospodarcza i militarna dała naszemu państw "realny wpływ w Brukseli", a polityka dotycząca wschodu nie może być już ustalana z pominięciem Warszawy między Berlinem a Paryżem - uważa autor artykułu.
"Równowaga sił przesuwa się na wschód, w kierunku Trójkąta Weimarskiego - nieformalnego sojuszu między Polską, Francją i Niemcami. Polacy mogą nadal być młodszymi partnerami w tym trio, ale to właśnie ich gospodarka jest najbardziej dynamiczna" - dodaje.
CZYTAJ TAKŻE: Brytyjczycy zachwycają się Polską. Dane pokazują jednak coś innego
Dziennikarz "The Daily Telegraph" wskazuje na główny problem Polski
Daniel Johnson uważa, że to sukces Polski pozwolił Donaldowi Tuskowi - z pomocą Radosława Sikorskiego - stanąć w jednym rzędzie z kanclerzem Emmanuelem Macronem, Giorgią Meloni i Friedrichem Merzem. "Jednak jego pozycja w kraju jest bardziej zagrożona niż jego pozycja międzynarodowa" - stwierdza autor, wyjaśniając, że od momentu upadku komunizmu społeczeństwo przesuwa się w prawą stronę i jest coraz bardziej spolaryzowane. W opinii dziennikarza "długi okres zaniku polskiej tożsamości" doprowadził do tego, że Polacy są skupieni na historii oraz przepełnieni "dumnym patriotyzmem", co może być wykorzystywane "przez pozbawionych skrupułów polityków".
W dalszej części artykułu brytyjski dziennikarz opisuje polską scenę polityczną - podzielony PiS, konflikt prezydenta Karola Nawrockiego z rządem oraz rosnące wpływy Konfederacji i Grzegorza Brauna. "Polska gospodarka może i kwitnie, ale jej społeczeństwo obywatelskie pozostaje niebezpiecznie spolaryzowane" - stwierdza autor.










