Projekt budżetu na 2027 r. ma zostać przyjęty na przełomie sierpnia i września, a następnie trafić do konsultacji społecznych. Wcześniej ministra finansów Andrzeja Domańskiego czekają rozmowy z poszczególnymi resortami. Jak wynika z informacji opublikowanych przez money.pl, podczas ostatniego posiedzenia Rady Ministrów premier Donald Tusk wsparł szefa resortu finansów w pilnowaniu wydatków.
Budżet na 2027 r. pod presją. Tusk studzi apetyty ministrów
"Premier mówił, że mamy wysoki deficyt i rosnące zadłużenie, zwiększamy wydatki na obronność i musimy podchodzić racjonalnie do budżetu" - relacjonuje rozmówca z rządu, cytowany przez portal.
Premier miał również przestrzegać ministrów przed wpisywaniem do budżetu kolejnych pomysłów tylko dlatego, że oczekują tego urzędnicy. Jak podje money.pl, Tusk apelował, by "tysiąc razy się zastanowić", zanim nowe wydatki trafią do planu.
Nie był to jednak, jak podkreśla rozmówca, alarmistyczny ani karcący apel. Chodziło raczej o pokazanie, jak niewielka jest przestrzeń na dodatkowe wydatki.
A tych, które rosną niezależnie od decyzji ministrów, jest sporo. Nakłady na zdrowie zwiększą się o kilkanaście miliardów złotych z powodu obowiązującej ustawy, wydatki na MON wzrosną o 8-9 mld zł, a więcej trzeba będzie także przeznaczyć na obsługę długu.
Budżet Polski 2027. Zdrowie, armia i dług kontra wyborcze obietnice
W 2027 r. koszty NFZ mają wzrosnąć z 225 do 237 mld zł. To również finalny rok dochodzenia do ustawowego poziomu wydatków na zdrowie wynoszącego 7 proc. PKB. Łączne wydatki na ten cel będą musiały wynieść co najmniej 273,89 mld zł, a sama część dotycząca świadczeń, szpitali i wynagrodzeń medyków około 237 mld zł.
Problem w tym, że nawet takie kwoty mogą okazać się niewystarczające. W tym roku dotacja do NFZ wzrosła już z planowanych 26 do 33,6 mld zł.
Równie kosztowna pozostaje obronność. Łączne wydatki na armię mają w przyszłym roku zbliżyć się do 5 proc. PKB, z czego co najmniej 3 proc. ma pochodzić bezpośrednio z budżetu.
Do tego dochodzi obsługa zadłużenia. W 2025 r. kosztowała ona około 2,5 proc. PKB, a w 2027 r. ma wzrosnąć do 2,8 proc., czyli około 120 mld zł. To niemal dwa razy więcej niż wydatki na 800 plus. Koszty będą rosły m.in. dlatego, że państwo refinansuje dług zaciągany po pandemii, gdy stopy były znacznie niższe.












