Przed rokiem 1700 roku Tabarca była znana jako Wyspa Świętego Pawła lub Płaska Wyspa i stanowiła miejsce schronienia dla piratów berberyjskich. Jej współczesna nazwa wywodzi się od tunezyjskiego miasta Tabarka.
W 1741 roku król Hiszpanii Karol III nakazał otoczyć wyspę murami i ją ponownie zaludnić. Pierwszymi mieszkańcami byli genueńscy marynarze, dlatego wielu obecnie żyjących miejscowych ma włosko brzmiące nazwiska.
Wyspa ma zaledwie 0,3 km kw i leży w odległości 22 km od Alicante. W czasach świetności liczba jej mieszkańców wynosiła 1 000, obecnie na stałe żyje tu 50 osób. Miejscowi utrzymują się głównie z rybołówstwa lub z pracy na lądzie. Do pobliskiej stolicy prowincji docierają promem.
Tabarca jest zalewana przez turystów. To nie oni stanowią dla mieszkańców problem
Ze względu na niewielką odległość do Alicante, wyspa w sezonie jest szturmowana przez młodych mieszkańców miasta oraz turystów. Jej mieszkańcy przyznają w rozmowie z "El Pais", że robi się wówczas tłoczno, ale podkreślają, że to nie turyści stanowią problem.
Ludność Tabaraki czuje się zaniedbana przez Alicante. Część miejskich urzędników, z którymi rozmawiała gazeta, nie wiedziało nawet, że wyspa jest dzielnicą miasta - myśleli, że to gmina.
Wyspa miała kiedyś swoich urzędników, ale po tym, jak 5 lat temu przeszli na emeryturę, miasto nie zatrudniło nowych. Osoby te zajmowały się wszystkim - od pochówków po pielęgnowanie ogrodu.
Tabaraka nie ma też burmistrza, który mógłby się zająć problemami mieszkańców i wyspy, a lista bolączek jest długa.
Mieszkańcy Tabarki wydają 300 euro miesięcznie na rejsy na ląd
Nadszarpnięte przez ząb czasu i sól morską budynki są w opłakanym stanie i wymagają remontów. Miejskie muzeum, oddane do użytku zaledwie 20 lat temu, stoi zamknięte ze względów bezpieczeństwa. Podobnie jest z innymi atrakcjami.
Mieszkańcy skarzą się także na koszty rejsów promem. Ci, którzy pracują w Alicante, wydają 300 euro miesięcznie na to, by dostać się na ląd. Uważają, że organizacja ruchu w porcie wymaga zmiany - cargo należy oddzielić od transportu pasażerskiego. Apelują również, by komercyjne rejsy dla turystów zastąpić publiczną usługą, co pozwoliłoby na lepsze zarządzanie ruchem.
Miejscowi chcieliby też lepiej zaprezentować Tabarakę turystom i zapewnić im nieco lepsze warunki. "Złożyliśmy do ratusza propozycje dotyczące miejsca odpoczynku, aby młodzi ludzie nie musieli jeść i odpoczywać siedząc na chodnikach miasta, ale nas zignorowali" - powiedziała "El Pais" Carmen Martí, przewodnicząca stowarzyszenia mieszkańców, zwracając uwagę na to, że na wyspie nie ma drzew, tylko kilka palem niedających cienia.
Mieszkańcy domagają się też większej liczby toalet, przychodni, bogatszej oferty kulturalnej oraz poprawienia usług komunalnych.
Najmniejsza wyspa Hiszpanii chce być niezależna od Alicante
Twierdzą, że Rada Miasta Alicante jest głucha na ich prośby, dlatego chcą by obszar, który zamieszkają, uzyskał status mniejszego podmiot lokalnego. To zapewniłoby Tabarce niezależność administracyjną bez konieczności tworzenia gminy.
Z tymi zarzutami nie zgadza się Alicante. W oświadczeniu dla agencji Europa Press Rada Miasta poinformowała, że "obszar nie jest zaniedbany" i "podejmowane są działania mające na celu poprawę warunków" na wyspie.











