Pod koniec marca Rada Miasta Walencji przyjęła uchwałę, która wprowadza limity apartamentów turystycznych. Przepisy stanowią, że takie mieszkania mogą stanowić tylko 2 proc. całkowitej liczby lokali.
Hiszpańska Walencja ogranicza liczbę apartamentów turystycznych
Regulacja wprowadza także inne ograniczenia. Apartamenty turystyczne będą mogły powstawać jedynie na parterze lub na pierwszym piętrze budynku, o ile na kondygnacjach tych nie ma lokali mieszkalnych. Muszą mieć także wejście z ulicy - czytamy w komunikacie na stronie Urzędu Miasta.
"Te przepisy stanowią kolejny element znacznie ambitniejszej strategii, wpisującej się w szerszą wizję miasta, mającej na celu zmianę paradygmatu: nie jesteśmy jedynie miastem słońca i plaż dla poszukujących masowej, taniej turystyki. Jesteśmy miastem, które obejmuje również miejską destynację turystyczną i porządkujemy chaos ostatnich lat" - oświadczyła po przyjęciu uchwały burmistrz Walencji María José Catalá.
Z kolei Juan Giner radny ds. planowania miejskiego i mieszkalnictwa podkreślał podczas sesji rady, że przyjęte przepisy "uczynią Walencję jednym z miast o najbardziej restrykcyjnych regulacjach" dotyczących mieszkań turystycznych.
Opozycja i miejscy aktywiści krytykują nową uchwałę Walencji. "Pełna luk i wyjątków"
Entuzjazmu Ginera oraz burmistrza Walencji nie podziela opozycja w radzie miasta oraz Federacja Stowarzyszeń Osiedlowych. Ich zdaniem uchwała jest "pełna luk i wyjątków". Federacja domagała się m.in. tego, aby miasto wzięło się za już istniejące lokale, a także te, które działają w szarej strefie.
"Wciąż istnieje ponad 9 tys. nielegalnych mieszkań turystycznych, a główna oferta zakwaterowania turystycznego w mieście - prawie dwukrotnie większa niż oferta hotelowa - funkcjonuje w szarej strefie. I właśnie tego problemu nie rozwiązuje przedłożona nam propozycja, z którą nie możemy się zgodzić" - mówił cytowany w komunikacie Francisco Guardeño, przedstawiciel Federacji Stowarzyszeń Osiedlowych Walencji.
Rzeczniczka opozycyjnego ugrupowania Compromís, Papi Robles domagała się z kolei od władz miasta dowodów na to, że magistrat zlikwidował 1000 nielegalnych apartamentów turystycznych, czym chwalił się w mediach. Jak zauważyła - jej partia nie otrzymała w tej sprawie dokumentacji, o którą wnioskowała. Robles zauważyła także, że zatwierdzone przepisy "nie proponują one zamykania czegokolwiek ani nasilenia inspekcji".











