Pierwsza tura drugiej edycji Podlaskiego Bonu Turystycznego zaczęła się w marcu, a ostatnia, trzecia, odbędzie się we wrześniu. W pierwszej były do zgarnięcia bony o wartości 300 zł na osobę, w ostatniej wartość dopłaty wyniesie 400 zł. Uczestnicy zabawy nie otrzymują fizycznie żadnych pieniędzy. Kwota dofinansowania zostanie odliczona od kosztu noclegu, o ile zarezerwują minimum dwie lub trzy noce (w zależności od tury) w obiekcie, który przystąpił do programu.
Podlaski Bon Turystyczny. Środki rozeszły się w nieco ponad 2 minuty
Pierwszą edycję Podlaskiego Bonu Turystycznego zorganizowano w 2025 roku - akcja okazała się hitem. Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna "rozdała" w sumie 13921 unikalnych kodów do zrealizowania w wyznaczonych obiektach.
Bony rozeszły się w kilka minut od startu, co już wtedy wywołało plotki oraz oskarżenia, że cała akcja była tylko "zagrywką". Teraz ponownie pojawiły się różne teorie, a media społecznościowe zalały gniewne komentarze.
Zaczęło się w sobotę, 21 marca, tuż po zakończeniu pierwszej tury rozdawania bonów. Środki (350 tys. zł) wyczerpały się bowiem w nieco ponad 2 minuty. Wiele osób nie potrafiło uwierzyć, że to możliwe.
Nie zdobyli Podlaskiego Bonu Turystycznego i zaczęli rzucać oskarżeniami
Pod facebookowym postem z informacją o drugiej edycji, który Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna zamieściła tydzień wcześniej, internauci skarżyli się, że gdy wypełnili formularz i próbowali zapisać dane, wyskakiwał błąd.
Innym wyświetlał się komunikat, że środki zostały już wyczerpane. Wiele osób w ogóle nie przeszło do "etapu" z formularzem - czekali w kolejce na stronie razem z tysiącami innych chętnych. Niektórzy nie dowierzali w to, że akcja spotkała się z tak dużym odzewem. Pojawiły się spekulacje o botach i "ustawce", aż w końcu PROT ograniczyło możliwość komentowania wpisu, a część komentarzy zniknęła.
Podlaski Bon Turystyczny jest imienny. Inna osoba nie może go wykorzystać
Ponieważ sprawa wywołała ogromne emocje wśród internatów, zapytaliśmy PROT, jakie środki ochronne wdrożono, by w akcji nie mogły brać udział boty, dzięki którym jedna osoba mogłaby zapisać się więcej niż raz, a potem na przykład odsprzedać swój bon. Marta Grzelak, dyrektor biura PROT wyjaśniła, że za takie zabezpieczenie służy weryfikacja SMS.
- Bon jest imienny, co oznacza, że może zostać zrealizowany wyłącznie przez turystę, na którego imię i nazwisko został wygenerowany - przekazała Interii Biznes.
To, jak wygląda taki proces, opisano w regulaminie akcji w rozdziale "Zasady realizacji Bonu przez Turystę w Obiekcie Noclegowym". Pkt 1, ppkt c) stanowi, że "w chwili przybycia do Obiektu Noclegowego w celu realizacji usługi noclegowej okaże Bon wygenerowany na daną turę Programu, a Obiekt Noclegowy, zgodnie z Rozdziałem VI niniejszego Regulaminu, zweryfikuje dane Turysty (imię i nazwisko), potwierdzi ważność i status Bonu oraz przypisze okazany przez Turystę Bon do jego rezerwacji (potwierdzenie realizacji Bonu)". Oznacza to, że bonu nie można przekazać innej osobie ani go odsprzedać.
Fikcyjne noclegi? PROT nie wypłaci środków
W trakcie trwania akcji prowadzone są także kontrole obiektów, a ich celem jest m.in. sprawdzenie, czy nie doszło do fikcyjnych noclegów.
- W przypadku naruszenia zasad przez obiekt noclegowy, organizator ma prawo odmówić wypłaty na rzecz obiektu jakichkolwiek środków oraz wykluczyć go z programu - podkreśla Marta Grzelak.
Podlaski Bon Turystyczny ma przypomnieć turystom o Podlasiu
Podlaski Bon Turystyczny to wspólna akcja Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego oraz Podlaskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej. Jej celem jest wypromowanie Podlasia oraz pokazanie Polakom, że region jest bezpieczny.
Ruch turystyczny na Podlasiu zamarł, bo turystów odstraszyli nielegalni migranci przerzucani przez reżim Łukaszenki do Polski i późniejsze wprowadzenie strefy buforowej wzdłuż granicy. Lokalnym przedsiębiorcom nie pomógł też fakt, że to na Podlasiu znajduje się Przesmyk Suwalski, nazywany jedną z głównych pięt achillesowych NATO. Gwoździem do trumny okazały się ograniczenia wjazdowe dla Białorusinów, wprowadzone po napaści Rosji na Ukrainę.
Hanna Sidorska











