W skrócie
- Ceny paliw na stacjach w Polsce pozostają stabilne, diesel będzie kosztować blisko 6 zł za litr.
- Na rynku hurtowym obserwowane są niewielkie spadki cen paliw, jednak sytuacja pozostaje dynamiczna z powodu czynników geopolitycznych.
- Wpływ na światowe ceny ropy mają interwencje w Wenezueli, napięta sytuacja w Iranie i możliwe nowe sankcje wobec Rosji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Analitycy portalu paliwowego e-petrol przewidują, że detaliczna cena oleju napędowego (ON) na polskich stacjach będzie w najbliższym czasie utrzymywać się wokół psychologicznej granicy 6 zł za litr. Diesel będzie wyraźnie droższy od benzyny - Pb 95 będzie sprzedawana w średnich cenach 5,64-5,75 zł za litr. E-petrol przewiduje, że kierowców czeka w najbliższych dniach względna stabilizacja cen - inaczej sytuacja wygląda na rynku ropy naftowej, który targany jest kolejnymi istotnymi zdarzeniami geopolitycznymi.
Stabilizacja cenowa na stacjach paliw
Według analityków e-petrol, w okresie od 12 do 18 stycznia 2026 roku kierowców ominą gwałtowne zmiany w cennikach detalicznych. Benzyna Pb98 powinna kosztować od 6,38 do 6,50 zł za litr, a jej popularniejsza odmiana Pb95 będzie sprzedawana w cenie średnio 5,64-5,75 zł/l. "W przypadku oleju napędowego (ON) ceny mają kształtować się na poziomie 5,90-6,01 zł za litr, co oznacza utrzymanie diesla blisko psychologicznej granicy 6 zł/l, z możliwymi drobnymi korektami w dół lub w górę w zależności od stacji" - zaznaczyli analitycy. Stabilne pozostaną ceny autogazu. W przypadku LPG (charakteryzuje się niewielką zmiennością cen) kierowcy zapłacą 2,63-2,70 zł/l.
Zmiany cen na rynku hurtowym
Olej napędowy (ON) osiągnął poziom cenowy wynoszący 4415 zł/m sześc., co stanowi spadek aż o 60 zł, a olej opałowy kosztuje 3216 zł/m sześc., czyli o 17 zł mniej niż na początku miesiąca. "Nieco mniejsza zmienność dotyczy benzyn: Pb98 kosztuje obecnie 4675 zł/m sześc., co oznacza minimalny spadek o 1 zł. Pb95 notuje cenę 4211 zł/m sześc., obniżając się o 23 zł" - ocenili eksperci e-petrol.
Analitycy zwrócili uwagę, że jak na początek roku zdarzeń wpływających na zmienność na rynku ropy jest "aż nadto". "Baryłka ropy Brent jeszcze niedawno taniała pod wpływem oczekiwań większej podaży z Wenezueli, lecz potem odbiła, gdy inwestorzy uznali, że sytuacja w Iranie i Rosji może zacząć podbijać notowania.
Niepewność i zaskoczenie wdarły się na rynek naftowy
Wygląda na to, że niepewność i zaskoczenie może być w najbliższym czasie codziennością dla handlujących" - uważają analitycy. Według nich mijający tydzień na rynku naftowym "miał dwa oblicza". Wskazali, że w jego pierwszej połowie ropa Brent taniała, notując w środę w trakcie dnia tegoroczne minima cenowe na poziomie 59,81 dol. za baryłkę. "Przed weekendem zobaczyliśmy jednak dynamiczne odrabianie strat i w piątkowy poranek baryłka surowca na giełdzie w Londynie kosztowała blisko 63 dolary" - przekazali.

Ich zdaniem decydujący wpływ na wahania notowań surowca w ostatnich dniach miała amerykańska interwencja w Wenezueli, w trakcie której pojmany został prezydent tego kraju Nicolas Maduro. "Płynące ze strony Donalda Trumpa zapowiedzi szybkich dostaw od 30 do 50 mln baryłek surowca z Wenezueli do USA, a docelowo objęcia kontroli nad całym sektorem naftowym tego kraju, sprowadziły cenę ropy Brent do poziomów niewidzianych od połowy grudnia ubiegłego roku" - podkreślili, zaznaczając, że w drugiej połowie tygodnia do głosu doszli jednak kupujący i notowania surowca "szybko odrobiły straty".
"Argumentów za odbiciem dostarczyły doniesienia o postępach w pracach nad nowymi amerykańskimi sankcjami wymierzonymi w rosyjski sektor energetyczny. Według republikańskiego senatora Lindsey'a Grahama, Donald Trump miał dać zielone światło dla projektu nowych przepisów, które przewidują restrykcje wobec odbiorców rosyjskiej ropy" - przekazali analitycy. Inwestorzy obawiają się też, że przetaczające się przez Iran protesty społeczne, w czarnym scenariuszu mogą mieć negatywny wpływ na stabilność dostaw surowca z tego kraju - dodali.














