Wraz ze wzrostem kosztów paliw część regionalnych przewoźników zdecydowała się na wprowadzenie podwyżek cen biletów. Zmiany te najbardziej odczują mieszkańcy małych miejscowości, dla których taka forma transportu niejednokrotnie jest jedynym rozwiązaniem w przypadku dojazdu do pracy czy szkoły.
Nawet o 25 proc. drożej. "Ze względu na drastyczne podwyżki cen paliw"
O podwyżkach poinformował m.in. Ekspres Bus, kursujący między Trzebnicą, Obornikami Śląskimi i Wrocławiem. "Od dnia dzisiejszego obowiązuje podwyżka cen biletów miesięcznych o 25 proc." - napisano na Facebooku 24 marca.
Podobny post zamieściła firma Maxbus z Limanowej. "Od dnia 25 marca nastąpi podwyżka cen biletów jednorazowych i miesięcznych na wszystkich liniach" - czytamy. O rosnących kosztach poinformował również Twój-Bus oferujący przewóz osób oraz paczek z woj. kujawsko-pomorskiego, wielkopolskiego i lubuskiego do Niemiec, Holandii oraz Belgii. "Ze względu na drastyczne podwyżki cen paliw, od 23 marca jesteśmy zmuszeni skorygować ceny biletów. Dotyczy to również rezerwacji już dokonanych" - informuje spółka.
Branża odpowiada. "W praktyce był to kolejny impuls kosztowy"
- Wzrost cen paliw nawet o 50 proc. implikuje wzrost kosztów firmy na poziomie 10-11 proc. - mówi Interii Biznes Anna Chmura, rzeczniczka prasowa PKS w Pile. Jak dodaje, spółka podjęła decyzję o wzroście cen biletów miesięcznych o ok. 7 proc. - Wiele wskazuje na to, że będzie to stała korekta cenników - mówi.
Przewoźnicy zauważają również, że wzrost cen paliw, spowodowany napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie, nie był jedynym czynnikiem decydującym o korekcie cen biletów.
- W praktyce był to kolejny impuls kosztowy, który nałożył się na presję narastającą w branży od kilku lat - mówi Interii Biznes prezes zarządu Polbus-PKS, Jerzy Michalak. - Transport autobusowy do dziś odczuwa skutki pandemii, a następnie konsekwencje wojny w Ukrainie i towarzyszącego jej kryzysu gospodarczego, które przełożyły się na trwały wzrost kosztów funkcjonowania, obejmujący paliwo, energię, serwis, części oraz wynagrodzenia, dlatego obecna sytuacja jest efektem kumulacji tych zjawisk, a nie jednego wydarzenia - tłumaczy.
Jak dodaje, branża od dłuższego czasu zmaga się z problemami. - Szczególnie istotny jest rynek pracy, gdzie od dłuższego czasu obserwujemy presję płacową oraz deficyt kierowców, co wymusza dostosowanie warunków zatrudnienia do aktualnych warunków i bezpośrednio przekłada się na koszty operacyjne - dodaje Michalak.
Przedsiębiorca tłumaczy, że obserwowane podwyżki nie są tymczasowym rozwiązaniem wprowadzonym w reakcji na wzrost cen paliw, a wynikiem szerszej analizy. - Jednocześnie staramy się wprowadzać zmiany w sposób możliwie wyważony, dlatego obecna korekta objęła wyłącznie bilety jednorazowe, podczas gdy ceny biletów miesięcznych, kluczowych dla osób regularnie korzystających z transportu, pozostały bez zmian - zaznacza.
Oburzenia wzrostem cen nie kryją pasażerowie. "Śmieszne jest to, że bardziej opłaca się dojeżdżać do Wrocławia autem niż komunikacją zbiorową. Super ekologiczne rozwiązanie Polbus" - napisał jeden z nich w komentarzu. "Szkoda że z podwyżką nie idzie polepszenie jakości" - dodaje inny. "Jak cena paliwa spadnie, to cena za bilet również?" - pyta.











