Chorwackie media zwracają uwagę, że w styczniu inflacja nad Adriatykiem była najwyższa w strefie euro - w ujęciu rocznym wzrosła do 3,4 proc. W stosunku do grudnia 2025 roku wzrost natomiast wyniósł 0,3 proc.
Inflacja w Chorwacji najwyższa w strefie euro. Najbardziej zdrożały usługi
Z danych Chorwackiego Biura Statystycznego (DZS) wynika, że najbardziej zdrożały usługi - wzrost cen w styczniu wyniósł 7,2 proc. rok do roku. W tej kategorii mieszczą się także usługi turystyczne i hotelarskie.
Ceny energii wzrosły z kolei o 3,7 proc. rok do roku, a ceny żywności, napojów i wyrobów tytoniowych w ujęciu rocznym o 3,0 proc.
Ministerstwo turystyki obwinia sektor za wysokie ceny
Wzrost inflacji martwi Chorwatów - drożyzna drenuje bowiem ich portfele, a także może ponownie odstraszyć turystów. Jak informowaliśmy pod koniec stycznia, w ubiegłym sezonie w kluczowych letnich miesiącach, Chorwację odwiedziło mniej zagranicznych turystów. A to właśnie ci podróżni przynoszą największe dochody.
Szef resortu turystyki Tonči Glavina w licznych wypowiedziach dla mediów sugerował, że odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponoszą przedsiębiorcy z sektora turystycznego, którzy zbytnio wywindowali ceny.
Sektor usług w Chorwacji zmaga się z brakiem pracowników
Z rozmowy serwisu informacyjnego net.hr z Danijelem Nesticiem z Instytutu Ekonomii w Zagrzebiu wynika, że podnoszenie cen w sektorze turystycznym napędza nie chęć osiągnięcia jak największego zysku, a faktyczny wzrost kosztów działalności. Ekspert zwrócił uwagę, że sektor usług mierzy się z brakiem rąk do pracy.
"W takiej sytuacji trzeba się bardziej starać, żeby ich znaleźć, podnieść im pensje, a jeśli pensje rosną, rosną też koszty" - wyjaśniał ekspert, podkreślając przy tym, że jeżeli pensje są wyższe niż wzrost cen - tak jak ma to miejsce w Chorwacji - to nie ma powodów do niepokoju. Jak jednak zauważył - "za wzrostem płac i inflacji stoi silny wzrost gospodarczy". Nestić wskazał także, że rząd wydał mnóstwo pieniędzy z UE, aby ten wzrost był jak największy.
"Kiedy mamy dość wysoki wzrost gospodarczy, notujemy deficyt budżetowy. Państwo pożycza wszystkie podatki i składki z rynków i pompuje te pieniądze w gospodarkę. A wraz z tymi dodatkowymi pieniędzmi pojawia się dodatkowa inflacja" - wyjaśnił ekonomista.
Rząd wydaje pieniądze na pensje. "Pod względem wydatków jesteśmy Skandynawią"
Nestić zwrócił uwagę także na płace w sektorze publicznym. Pensje "budżetówki" w ciągu 4 lat wzrosły o 70 proc., a pracowników z sektora prywatnego o 50 proc. Zdaniem ekonomisty nie jest dobrze, gdy to państwo podwyżkami dyktuje rynkowi tempo wzrostu wynagrodzeń. Ekspert wskazał, że obecnie państwo stało się bardzo atrakcyjnym pracodawcą, a Chorwacja i tak ma już dużą liczbę pracowników sektora publicznego.
"W rezultacie całkowite wydatki budżetu państwa wzrosły do 13 proc. PKB" - podkreślił Nestić. "Pod względem wydatków jesteśmy Skandynawią. Jednak usługi świadczone przez te kraje, ich sektor publiczny, nie są na porównywalnym poziomie z tym w Chorwacji" - stwierdził ekonomista.











