W czerwcu półki w sklepach i na bazarach aż uginają się od sezonowych warzyw i owoców z Polski. Wraz z upływem kolejnych tygodni późnej wiosny pojawiają się kolejne debiuty. W tym roku nowalijki są, mówiąc ogólnie, droższe niż w ubiegłych sezonach. Które z warzyw i owoców zasługuje na miano "króla drożyzny", a które wręcz przeciwnie?
Ekspert wytypował "króla drożyzny" spośród sezonowych warzyw i owoców
- Mamy prawie szczyt sezonu na warzywa i owoce. Prawie - wszystkiego już jest dużo, prócz tych rzeczy, których jest mało - zauważa w rozmowie z Interią Biznes Maciej Kmera, ekspert rynku hurtowego w Broniszach.
Nasz rozmówca wskazuje, że to właśnie te warzywne i owocowe debiuty z miejsca zyskują miano "króla drożyzny". Wszystko dlatego, że - jak tłumaczy - premiera sezonowej żywności wiąże się z niską podażą i wysokimi cenami. W związku z tym obecnie - choć jak podkreśla Kmera, tylko chwilowo - drożyzna dotyczy polskich porzeczek i agrestu.
- Ta podaż jeszcze jest niewielka, symboliczna, ale już jest - i dlatego jest jeszcze drogo, bo to jest miesiąc przed głównym sezonem - wyjaśnia.
Ile więc kosztują najdroższe obecnie owoce? To zależy, przede wszystkim od konfekcjonowania. Za porzeczki trzeba zapłacić więcej niż za agrest.
- Do 60 zł za kg, ale są konfekcjonowane po 250 g, więc konsument nie musi kupować całego kilograma - mówi ekspert o polskich porzeczkach czerwonych i czarnych.
- Tańszy, bo ok. 30-40 zł [za kg], jest krajowy agrest - dodaje Maciej Kmera. Premiera agrestu, podczas której kosztował ok. 40-50 zł/kg, już za nami. Rośnie podaż, w związku z czym cena spada.
- Ta podaż będzie rosła, ale prędkość wzrostu będzie uzależniona od pogody. Kończy się nam zimny okres, deszczowy, w najbliższych dniach będzie słonecznie, wręcz upalnie, więc dojrzewanie przyspieszy - tak że te ceny mogą też spaść. Ale też zależy od możliwości podażowych, bo jednak ten kwiecień - mroźny w tym roku - wywołał sporo szkód, tak że nie wiadomo do końca, ile ocalało owoców i jaka będzie możliwość podażowa, ile będzie można zebrać - przypomina rozmówca Interii Biznes, wskazując, że trudno przewidzieć, do jakiego poziomu mogą spaść ceny.
Uwielbiane polskie warzywo "księciem taniości"
Na drugim biegunie znajdują się z kolei uwielbiane przez Polaków ziemniaki. O ich europejskiej nadwyżce pisaliśmy już w Interii Biznes. To właśnie polskie młode ziemniaki, zdaniem Macieja Kmery, zasługują na miano "księcia taniości".
- Odmiany o żółtym czy kremowym miąższu w Broniszach w hurcie kosztują ok. 2 zł, białomiąższowe, czyli przede wszystkim popularna na Mazowszu irga, tj. ok. 2,5 zł. To jest stosunkowo tanio - komentuje.
Poza ziemniakami można wytypować jeszcze jedno warzywo, które dostępne jest w korzystnej cenie.
- Bardzo tania już jest krajowa cukinia - ok. 4 zł/kg. Jak na czerwiec to jest wyjątkowo niska cena.
Kalafior już nie taki drogi. Ceny warzyw kapustnych wróciły do normy
W maju br. pisaliśmy w Interii Biznes, że nowym symbolem drożyzny został kalafior. Problemem była niewystarczająca podaż krajowego warzywa przy jednoczesnych wysokich cenach importowanego. Sytuacja jednak się unormowała, a i ostatnie deszcze nie miały negatywnego wpływu na podaż.
- Podaż jest już stabilna i jakość też się poprawiła. Akurat niepogody kalafiorom i warzywom kapustnym nie przeszkadzają. Wręcz one nie lubią upałów, które nadchodzą. W ostatnich dniach i brokuły, i kapusta młoda, i kalafiory są w stałej podaży, ceny są w miarę stabilne - 3,5-4,5 zł za kalafior, ok. 5 zł za brokuł, kapusta 3-4 zł za sztukę. Ten rynek jest już unormowany i niewiele się będzie działo. Czasami mogą być jakieś przerwy w dostawach, np. ze względu na koniec jakiegoś rzutu produkcyjnego - mówi nam Maciej Kmera.
W razie tych przerw, jak tłumaczy ekspert, nie uzupełnia się podaży warzywami z importu - są one bowiem za krótkie, by zaryzykować sprowadzanie partii warzyw. Należy wówczas uzbroić się w cierpliwość i czekać na niższe ceny.
- To czasami trwa 3-4 dni, kiedy jest jakaś dziura podażowa, a potem nagle zdążą dojrzeć kalafiory, brokuły czy kapusta, i sytuacja podażowa się poprawia. To jest normalne zjawisko - uspokaja ekspert z rynku w Broniszach.











