Reklama

Chcesz mieć szybki internet? Zgódź się na inwigilację

Każdy nasz ruch będzie w pełni kontrolowany. Powstanie archiwum stron, które odwiedzamy.

Dostawcy stacjonarnego internetu ostrzegają, że będą gromadzić dane na temat odwiedzanych przez nas stron www. Taki może być skutek nowych przepisów, które mają zmusić firmy sprzedające dostęp do internetu, aby zagwarantowały wykupioną prędkość. - Na wypadek ewentualnych reklamacji będziemy zmuszeni przez 12 miesięcy przechowywać szczegółowe informacje o tym, z jakimi stronami łączył się użytkownik oraz jakie pliki i skąd pobierał - mówi DGP zastrzegający anonimowość przedstawiciel jednego z większych polskich dostawców internetu.

Reklama

Pobierz darmowy: PIT 2011

Zagrożenie jest realne, co potwierdza Eugeniusz Gaca z zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. - Tylko w ten sposób dostawca będzie mógł sprawdzić, czy np. w poniedziałek 20 lutego o godz. 14 rzeczywiście nastąpił spadek prędkości transmisji i czym był spowodowany - wyjaśnia.

Dzisiaj dostawcy poprzestają na gromadzeniu informacji o tym, że z danego IP zalogowano się do sieci. Z reguły nie sprawdzają, co dalej robił użytkownik. Gdyby spełniły się czarne scenariusze, dostawcy gromadziliby nieprawdopodobne wręcz ilości danych na nasz temat. Ich elektroniczne rejestry odnotowywałyby każdą stronę, na jaką wchodzimy, każde wejście na skrzynkę pocztową czy każde połączenie przez Skype'a.

Chociaż dane te mają być zbierane wyłącznie na potrzeby ewentualnych reklamacji, dostępu do nich mogą zażądać służby w związku z prowadzonymi postępowaniami. To jednak nie koniec. Wśród kontrowersji związanych z porozumieniem ACTA wspomina się o konieczności przekazywania informacji dotyczących piractwa. Dzisiaj dostawca mógłby co najwyżej sprawdzić, do kogo należy dany adres IP. Co innego, gdy będzie miał szczegółowe informacje na temat jego aktywności w sieci.

Czytaj raport specjalny serwisu Fakty INTERIA.PL pt. "Internauci przeciwko ACTA"

Czy gromadzenie tak wielu informacji o tym, co robią użytkownicy, byłoby zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych? - Wszystko zależy od celu ich zbierania i tego, kto będzie miał do nich dostęp. Jeśli miałyby być gromadzone po to, by umożliwić konsumentom dochodzenie reklamacji, a dostęp poza samymi użytkownikami miałby jedynie dostawca, to na pierwszy rzut oka nie dostrzegam naruszenia ustawy - komentuje dr Wojciech Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych. - Będziemy jednak przyglądać się pracom nad projektem i analizować skutki, jakie może nieść dla ochrony danych osobowych - zaznacza.

Nowe obowiązki na dostawców internetu ma nałożyć przygotowywana przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji nowelizacja ustawy - Prawo telekomunikacyjne. Zgodnie z projektem firmy musiałyby informować w umowach o tym, jaką prędkość transmisji danych sprzedają. Gdyby jej nie dochowały, klienci mogliby się domagać rekompensat. Wymogi te nie dotyczyłyby internetu mobilnego.

Sławomir Wikariak

21 lutego 2012 (nr 36)

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »