Wojna z Iranem i zamknięcie cieśniny Ormuz mogą doprowadzić do krytycznych niedoborów ropy w Europie - wynika z analizy przygotowanej przez amerykański bank J.P. Morgan. Według wyliczeń ekspertów import ropy do Europy całkowicie ustanie od 10 kwietnia, kiedy dotrą ostatnie transporty wysłane przed wybuchem wojny. "Kwiecień będzie znacznie gorszy niż maj" - ostrzega Fatih Birol, szef MAE. "Problemem Europy jest to, że reaguje na zagrożenia wolniej niż inne regiony świata. Dlatego musimy wstrząsnąć rządami w Europie. One muszą zrozumieć, że rynek energii jest globalny. Te problemy, które dziś są w Azji, pojawią się wkrótce w Europie" - dodał.
W połowie marca kraje zrzeszone w Międzynarodowej Agencji Energetycznej uzgodniły, że udostępnią rezerwy ropy naftowej. Na rynek trafiłło 400 mln baryłek. Polska zadeklarowała, że w ramach solidarności z MAE może uwolnić 7,5 mln baryłek ropy i paliw, choć Ministerstwo Energii zaznacza, że obecnie nie ma takiej potrzeby. W strategicznych rezerwach państw należących do MAE znajduje się ponad 1,2 mld baryłek ropy naftowej, a dodatkowe 600 mln baryłek pozostaje objęte zobowiązaniami rządowymi.
Zapasy paliw w Polsce. "Sytuacja jest stabilna"
Minister energii, Miłosz Motyka, zapewnia, że obecnie w Polsce nie ma ryzyka niedoboru paliw. "Na niektórych stacjach benzynowych przy granicy tworzą się kolejki, ale nie ma ryzyka, by zabrakło tam paliwa" - mówił przed świętami.
Grupa ORLEN przekonuje, że obecna sytuacja nie powinna wywoływać niepokojów o ciągłość dostaw. - Na bieżąco monitorujemy sytuację rynkową i konsekwentnie realizujemy procedury zapewniające ciągłość działania oraz nieprzerwane dostawy paliw. Spółka jest przygotowana na zmienne warunki rynkowe i prowadzi działania zgodnie z aktualnym zapotrzebowaniem na rynku - czytamy w odpowiedzi na pytania naszej redakcji. - Bieżące działania operacyjne oraz obowiązujący system zapasów zapewniają stabilność dostaw paliw - dodaje spółka.
Również zdaniem ekspertów nie mamy się czego obawiać. - Zgodnie z oficjalnymi komunikatami Ministerstwa Energii oraz operatora logistycznego PERN z przełomu marca i kwietnia 2026 roku, sytuacja magazynowa w Polsce jest stabilna i nie budzi obaw o ciągłość dostaw w najbliższych miesiącach - mówił w rozmowie z Interią Biznes Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB. Jak dodał, system bezpieczeństwa paliwowego kraju opiera się na dwóch komponentach: zapasach obowiązkowych utrzymywanych przez przedsiębiorstwa oraz zapasach strategicznych zarządzanych przez państwo.
Zdaniem Stajniaka, przy obecnym imporcie netto ilość, którą dysponujemy mogłaby zabezpieczyć krajowe zużycie przez ok. 120 dni, zakładając całkowite wstrzymanie dostaw zewnętrznych oraz brak krajowego wydobycia.
- Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych wskazuje, że rezerwy gotowych paliw, takich jak benzyna i olej napędowy, zabezpieczają konsumpcję na poziomie ok. 86-90 dni. Choć pojawiały się głosy krytyczne dotyczące struktury zapasów obecnie nie odnotowuje się problemów operacyjnych - zauważa ekspert.
- Głównym wyzwaniem nie jest obecnie fizyczny brak surowców, lecz ich wysoka cena. Podwyższone koszty utrzymają się prawdopodobnie długo po ewentualnym zakończeniu konfliktu na Bliskim Wschodzie ze względu na uszkodzoną infrastrukturę eksportową i konieczność jej kosztownej odbudowy. - konkluduje.
Problemem są paliwa gotowe. "Zależność skutkuje gwałtownym wzrostem cen"
Zdaniem Stajniaka mimo bezpieczeństwa w obszarze surowej ropy i gazu, krytycznym punktem pozostaje uzależnienie od importu gotowych paliw, zwłaszcza oleju napędowego (diesla) oraz paliwa lotniczego (Jet A-1).
Eksperci zwracają uwagę również na zachwianą proporcję w systemie zapasów interwencyjnych, w których dominuje surowa ropa naftowa, a nie paliwa gotowe, mimo że oczekiwaną proporcją byłoby 50 do 50 - pisze wnp.pl.
- Rafinerie w Polsce i w całej Europie nie są w stanie w pełni zaspokoić popytu wewnętrznego, co wymusza sprowadzanie produktów z zewnątrz. W przypadku diesla Polska importuje od 35 proc. do 40 proc. zapotrzebowania. Po rezygnacji z dostaw rosyjskich lukę tę wypełnia import morski z regionu Zatoki Perskiej, USA oraz Indii. Wysoka zależność od tych kierunków skutkuje gwałtownym wzrostem cen, co przekłada się na wyższe koszty transportu i produkcji rolnej - mówi ekspert.
Dotychczas niedobory paliwa lotniczego i oleju napędowego były najbardziej odczuwalne w Azji, jednak ich skutki coraz wyraźniej docierają także do Europy. Linie Air France-KLM podniosły ceny biletów o 50 euro na trasach długodystansowych. Jak informuje Politico, zagrożone mogą być również letnie wyjazdy, ponieważ przewoźnicy w całej Europie przygotowują się na pogłębiający się kryzys paliwowy. Z kolei prezes EasyJet, Kenton Jarvis, zapowiada, że pasażerowie powinni liczyć się z dalszym wzrostem cen biletów pod koniec lata, gdy wygasną obecne zabezpieczenia paliwowe.
Magazyny gazu zapełnione w 45 proc. "Znajdujemy się w relatywnie dobrej sytuacji"
Z danych publikowanych przez Gas Storage Poland wynika, że obecnie dysponujemy zapasami gazu w wysokości 16 291 GWh, co odpowiada zapełnieniu magazynów na poziomie 45 proc. - Polska znajduje się w relatywnie dobrej sytuacji pod względem zapasów gazu ziemnego - zauważa Stajniak.
Również Ministerstwo Energii zapewnia, że dostawy gazu ziemnego do krajowych odbiorców odbywają się bez zakłóceń. - Polska dysponuje rozbudowaną infrastrukturą przesyłową o zdolnościach importowych: morskich i lądowych na poziomie ok. 37 mld m sześc. w skali roku, co zabezpiecza krajowe zapotrzebowanie z dużą nadwyżką - czytamy w odpowiedzi resortu na pytania naszej redakcji.
Analityk XTB zauważa, że średnie zapełnienie magazynów w całej Unii Europejskiej spadło poniżej 30 proc., a na tym tle Polska wypada dobrze. - Dywersyfikacja dostaw, oparta na Baltic Pipe, rozbudowanym terminalu LNG oraz kontraktach z różnych kierunków, realnie wzmacnia nasze bezpieczeństwo. Silny spadek zapasów w UE był efektem mroźnej zimy, dlatego kluczowe jest zabezpieczenie dostaw z USA i Afryki przed kolejnym sezonem. Warto odnotować, że mimo wstrzymania dostaw z Kataru, Europa jest dziś znacznie lepiej przygotowana do zarządzania zasobami gazu niż w 2022 roku - mówi.











