Działania wojenne, które od 28 lutego trwają na Bliskim Wschodzie, mają wpływ na całą polską gospodarkę. Skutki konfliktu odczuła również branża transportowo-logistyczna, która mierzy się nie tylko ze wzrostem cen paliw, ale również z zakłóceniami w łańcuchach dostaw.
Ceny paliw wyższe niemal o połowę. Z rynku zniknęło już 800 firm
Ceny paliw są już niemal o 40 proc. wyższe niż na początku konfliktu. Jak wskazują przedstawiciele sektora, problemem dla polskich przedsiębiorców jest także sposób ich kształtowania - spadki na światowych rynkach docierają do Polski z opóźnieniem, natomiast wzrosty bardzo szybko przekładają się na ceny na stacjach.
Z danych Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych wynika, że tylko w pierwszym kwartale 2026 r. z rynku zniknęło ponad 800 firm posiadających licencję wspólnotową.
Zdaniem przedstawicieli sektora, udział paliwa w kosztach operacyjnych osiągnął poziom, który uniemożliwia utrzymanie rentowności, a branża mierzy się również z presją rosnących kosztów pracy i obciążeń publicznoprawnych, dynamicznego wzrostu opłat drogowych, rozszerzania sieci dróg płatnych oraz pogarszających się warunków prowadzenia działalności na rynku europejskim.
- Wzrost cen paliw najbardziej odczuwają mali przewoźnicy, posiadający do kilku aut, z tytułu mniejszego zaplecza finansowego - zauważył w rozmowie z Interią Biznes Kamil Sychowski, z firmy transportowej Omida Sea & Air. Jak dodał, sytuacja może doprowadzić do konsolidacji rynku i przejęcia mniejszych firm przez większe, często zagraniczne, które lepiej poradzą sobie z szokiem cenowym.
Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa. "Nie wiemy, co wydarzy się jutro"
Skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie nie bagatelizują jednak również więksi gracze. - Z sytuacji na Bliskim Wschodzie możemy wyciągnąć wiele lekcji - przede wszystkim to, że nie wiemy, co wydarzy się jutro - mówi w rozmowie z Interią Biznes Piotr Iwo Chmielewski, prezes Rohlig SUUS Logistics, największego polskiego operatora logistycznego.
Jak zauważa, z perspektywy rynku kontenerowego zawirowania na Bliskim Wschodzie oznaczają przede wszystkim wzrost kosztów transportu. - To nie tylko kwestia cen ropy, ale także licznych dodatków nakładanych przez armatorów i linie lotnicze - nie tylko na kierunkach związanych bezpośrednio z regionem, ale globalnie. To także wyzwania operacyjne i szerzej - destabilizacja całego regionu, która przekłada się na funkcjonowanie kluczowych szlaków handlowych. Eskalacja konfliktu znacząco oddaliła perspektywę powrotu do pełnej żeglugi przez Kanał Sueski - dodaje.
Chmielewski podkreśla również wpływ zamknięcia cieśniny Ormuz na wzrost cen paliwa lotniczego. - W regionie objętym konfliktem wzrosły nawet czterokrotnie, a globalnie o 20-25 proc.. Zatoka Perska - w tym huby takie jak Dubaj czy Doha - odpowiada za ponad 20 proc. globalnego cargo lotniczego - tłumaczy, podkreślając, że to właśnie tam przeładowywane są przesyłki między Europą a Azją Południową czy Australią, a eskalacja konfliktu spowodowała znaczące ograniczenia przestrzeni powietrznej i redukcję liczby serwisów nawet do 20 proc.
- Konsekwencje są widoczne w całej globalnej siatce połączeń. Część ładunków przekierowywana jest na alternatywne trasy, m.in. przez Turcję, co generuje dodatkowe koszty i wydłuża czas transportu. Jednocześnie rośnie presja operacyjna na europejskich przewoźników, którzy przejmują część wolumenów - mówi prezes Rohlig SUUS Logistics.
Dla branży logistycznej oznacza to przede wszystkim, że łańcuchy dostaw przestają być stabilne, a firmy nie mierzą się już tylko z wyższymi kosztami, ale z sytuacją, w której trudno przewidzieć ceny, dostępność surowców czy czasy dostaw. - Według analiz Kearney całkowite koszty łańcucha dostaw wzrosną o 5-7 proc. powyżej inflacji do końca 2026 r., czyli nawet przy 3-proc. inflacji, która wydaje się niegroźna dla gospodarki, koszty logistyki mogą wynieść nawet 10 proc. - podkreśla.
Rządowy pakiet CPN. "Potrzebujemy leku na wyleczenie choroby, a nie środka przeciwbólowego"
31 marca, w odpowiedzi na globalny wzrost cen surowców wywołany wojną na Bliskim Wschodzie oraz blokadą cieśniny Ormuz, rząd zdecydował o wprowadzeniu maksymalnych cen paliw. Program obejmuje obniżkę VAT na paliwa z 23 proc. do 8 proc. oraz redukcję akcyzy - o 29 groszy na litrze benzyny i 28 groszy na litrze oleju napędowego.
- Decyzja o ich obniżce dała branży pewien oddech, natomiast ma ona raczej charakter krótkoterminowy - ocenia prezes Rohlig SUUS Logistics. Jak dodaje, firmy transportowe mierzą się z wieloma wyzwaniami - wysokimi kosztami pracy, brakami kierowców, presją na kosztowne inwestycje w elektryczną flotę przy zbyt małym wsparciu ze strony państwa, zmiennością popytu, a teraz doszedł do tego skokowy wzrost cen paliw.
Jak dodaje, kluczowym jest, aby branża TSL była traktowana jako strategiczna, również ze względu na bezpieczeństwo państwa. - Potrzebujemy leku na wyleczenie choroby, a nie środka przeciwbólowego - podsumowuje.












