W 2023 roku, gdy premierem Czech był Petr Fiala, jego doradca, ekonomista Štěpán Křeček, radził rodakom narzekającym na drożyznę w sklepach, aby zakupy robili w Polsce. Czesi najwyraźniej wzięli sobie te słowa głęboko do serca, bo dziś co sobotę przygraniczne miejscowości są pełne samochodów na czeskich rejestracjach.
Czesi popędzili do Lidla i Biedronki po masło za 70 gr
Czesi do zakupów u sąsiada podchodzą bardzo poważnie. Wiedzą, kiedy są niedziele handlowe, a kiedy sklepy będą zamknięte. Na facebookowych grupach informują o tym, co warto kupić, co jest dobrej jakości, a przede wszystkim o promocjach w Biedronce i Lidlu. Ta druga sieć prowadzi działalność w Czechach, ale nasi sąsiedzi uważają, że produkty w polskich sklepach są lepsze, a co najważniejsze - tańsze.
Kiedy oba sklepy w ramach wojny cenowej zaczęły sprzedawać masło za około 70 gr, Czesi popędzili do Polski zrobić zapasy. Fakt ten nie umknął uwadze krajowym producentom, którzy do tej pory nie robili rodakom wyrzutów z powodu zakupów u konkurencji. W milczeniu znosili także krytykę - czescy konsumenci na łamach krajowych mediów zwracali uwagę na to, że ich zdaniem polskie produkty są lepszej jakości. Masło za 70 gr uznali jednak za grubą przesadę.
Czescy producenci żywności oburzają się na ceny w dyskontach w Polsce
Jan Doležal, prezes Izby Rolniczej, w rozmowie z CNN Prima NEWS oburzał się, że w wielu przypadkach cena danego produktu nie odpowiada rzeczywistym kosztom produkcji. Podkreślał przy tym, że "każda praca ma swoją wartość".
"W Polsce producenci i rolnicy również sprzeciwiają się dyskontowemu »eldorado«. I nie chodzi tylko o masło. Na przykład przetwórcy mięsa twierdzą, że ich produkty są sprzedawane nawet za połowę ceny rynkowej" - wskazuje stacja, dodając, że czescy producenci narzekają na te same praktyki.
David Bednář, dyrektor generalny Zakładów Drobiarskich w Klatovy, na antenie CNN Prima NEWS jako przykład wskazał piersi z kurczaka, które sprzedawano za 99,90 koron (około 17,70 zł - przyp. red.). "Moim zdaniem coś nierealnego. Czeski konsument jest bardzo wrażliwy na promocje, a kiedy ich nie ma, sprzedaż jest minimalna" - żalił się David Bednář.
Ministerstwo rolnictwa w Czechach rozważa unijny zakaz
Utyskiwania producentów żywności najwyraźniej dotarły do resortu rolnictwa, bo minister Martin Šebestyán rozważa, czy Czechy powinny opowiedzieć się za wprowadzeniem unijnego zakazu sprzedaży produktów w cenie niższej niż cena zakupu. Jego poprzedni Marek Výborný uważa, że to zły pomysł. W jego opinii byłaby to zbyt daleko idąca ingerencja w rynek.
Z kolei Tomáš Prouza, prezes Czeskiego Stowarzyszenia Handlu i Turystyki zauważył, że także czeskie sieci handlowe w podobny sposób walczą o udział w rynku.











