Osiedle Dudziarska znajduje się na terenie dzielnicy Praga-Południe. W jego skład wchodzą trzy bloki liczące ponad 200 mieszkań. Budynki od lat stoją puste. Decyzję o likwidacji osiedla podjęto w 2015 roku, a ostatnich mieszkańców wykwaterowano w 2019 roku.
Osiedle Dudziarska wybudowano na "końcu świata". Ludzie trafiali tu za karę
Osiedle wybudowano w połowie lat 90. Nieprzypadkowo wybrano miejsce odcięte od reszty Warszawy, z którego nie jest łatwo się wydostać. Bloki stanęły na terenie otoczonym z obu stron siecią torów, w pobliżu aresztu śledczego dla kobiet oraz z widokiem na kominy spalarni śmieci. W okolicy nie było podstawowych udogodnień - sklepów, przychodni czy nawet przystanku autobusowego.

Nie tylko lokalizacja osiedla była nieprzypadkowa. Bloki celowo wybudowano w bardzo niskim standardzie - nie miały ocieplenia, przyłącza do ciepłej wody, ogrzewania oraz do gazu. Osoby, które tam zsyłano, miały wiedzieć, iż są tam za karę.
Na Dudziarskiej dochodziło do poważnych przestępstw
Początkowo na Dudziarską kierowano mieszkańców Śródmieścia i Pragi-Południe z wyrokami eksmisyjnymi oraz tych "nieprzystosowanych", którzy np. niszczyli przydzielone lokale. Z tego powodu osiedle nazywano "kolonią karną". Ponieważ większość mieszkańców była wykluczona społecznie i zmagała się z uzależnieniem (od alkoholu lub narkotyków), Dudziarska szybko stała się gettem z wysoką przestępczością. W blokach dochodziło do pobić, pijackich burd, a także zabójstw.

W lipcu 2008 roku Zdzisław M. pobił śmiertelnie swojego młodszego kolegę Arkadiusza O. za to, że zamiast pilnować jego dzieci, upił się i zasnął. W 2014 roku Krzysztof S. zabił bezdomnego kolegę, którego zaprosił na wspólną "popijawę" za to, że ten zajrzał do jego lodówki.
Ówczesne władze stolicy próbowały rozwiązać problem wysokiej przestępczości poprzez "wymiksowanie" mieszkańców. Na Dudziarską zaczęto kierować już nie tylko problematyczne osoby, ale także niemajętne rodziny, które oczekiwały na mieszkania socjalne. W blokach urządzono też lokale kwaterunkowe dla policjantów, ci jednak w większości odmawiali mieszkania na osiedlu.

Mieszkańcy Dudziarskiej mierzyli się ze stygmatyzacją
Dudziarska przez długi czas była odcięta od komunikacji miejskiej. By wydostać się z osiedla, mieszkańcy przechodzili przez tory kolejowe, co było bardzo niebezpieczne. Dopiero w 2007 roku na osiedle zaczął dojeżdżać autobus, ale kursował bardzo rzadko.
Ponieważ osiedle nie było podłączone do sieci ciepłowniczej, mieszkańcy musieli ogrzewać mieszkania urządzeniami na prąd, ale wielu nie było na to stać, więc marzli. Niedogrzewane i nieocieplone bloki były więc zawilgocone i pokryte grzybem. Budynki były także regularnie dewastowane przez lokatorów.

Adres "Dudziarska" kojarzył się innym z najgorszą patologią, dlatego lokatorzy bloków mierzyli się nie tylko z kiepskimi warunkami do życia, ale także ze stygmatyzacją. Ta była szczególnie dotkliwa dla najmłodszych mieszkańców osiedla. "Dziecko z Dudziarskiej ma napisane na czole: gorsze" - mówiła w 2025 roku "Uwadze!" TVN pani Agnieszka, która mieszkała na osiedlu.
Praga-Południe znalazła wykonawcę rozbiórki bloków
W 2019 roku, gdy z Dudziarskiej wykwaterowano ostatnich mieszkańców, władze Pragi-Południe zaczęły zastanawiać się, jak wykorzystać pustostany. Plany były różne. Rozważano m.in. wydzierżawienie bloków na miejsce ćwiczeń służb specjalnych czy na magazyn materiałów sypkich - opisywał TVN24. Nic jednak z tego nie wyszło.
Dlatego w 2024 roku przyjęto uchwałę o wyburzeniu budynków. W lipcu 2026 roku, w drodze przetargu wyłoniono wykonawcę rozbiórki. Pojawił się jednak problem. Jak przekazał Interii Biznes Michał Szweycer z Urzędu Dzielnicy Praga-Południe jeden z potencjalnych wykonawców, którego oferta została odrzucona z uwagi na niedostarczenie wszystkich wymaganych dokumentów, złożył odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej.
Co stanie się z terenem po osiedlu? Powrót "funkcji mieszkaniowej" jest wykluczony
- Czekamy na decyzję Izby, po której mamy nadzieję ZGN Praga-Południe będzie mogło podpisać umowę z ostatecznym wykonawcą na rozbiórkę. Termin tych działań zależy od terminu prawomocnej decyzji KIO - poinformował nas przedstawiciel dzielnicy.
- Koszt wybranej wstępnie oferty to około 1,5 mln zł. Ale ostateczny koszt zależy od tego, która oferta ostatecznie zostanie wybrana w wyniku decyzji KIO - dodał.
Władze Pragi-Południe wciąż nie mają pomysłu na wykorzystanie terenu dawnego osiedla. - Nie ma na tę chwilę sprecyzowanego przeznaczenia dla tej nieruchomości. Najprawdopodobniej będziemy nadal poszukiwali dzierżawcy dla tego terenu. Na pewno nie planujemy powrotu funkcji mieszkaniowej - ta lokalizacja po prostu się do tego nie nadaje - powiedział Michał Szweycer.
Hanna Sidorska










