- Mamy najniższe ceny benzyny i diesla w Unii Europejskiej - podkreślił minister energii Miłosz Motyka, podczas rozmowy z Polskim Radiu. Jak dodał, tendencja rynkowa wskazuje na to, że w weekend paliwo będzie jeszcze tańsze.
Motyka: Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje bardzo dynamiczna
Szef resortu podkreślił jednak, że to jeszcze nie jest moment, który wskazywałby na pełne uspokojenie sytuacji. - Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje bardzo dynamiczna. Stąd nasza decyzja o przedłużeniu tego programu, tego pakietu do końca maja - mówił.
- Na początku czerwca najpewniej podejmiemy decyzję w zakresie ustawowym, czy ta podstawa prawna związana z wydawaniem rozporządzeń przez ministra finansów, połączona z wydawaniem obwieszczeń o cenie maksymalnej przeze mnie, przez ministra energii, będzie utrzymana - dodał.
Motyka odniósł się również do medialnych doniesień o przypadkach, w których stacje paliw nie stosują się do cen regulowanych odgórnie przez państwo. - Szybko można to policzyć - to niespełna 500 stacji spośród blisko 8 tys. skontrolowanych, czyli około 6 proc. Ale trzeba powiedzieć, że stacji jest przecież jeszcze więcej i myślę, że ten procent jest jeszcze niższy - podkreślił.
Jak dodał, za kontrole odpowiedzialna jest Krajowa Administracja Skarbowa. - Z informacji, które mamy zarówno od KAS, jak i od samych właścicieli stacji, tych zajmujących się detalem, wynika, że przypadki były bardzo różne. Powiem szczerze, nie mamy informacji o intencjonalnym łamaniu tej ustawy. Mamy natomiast sygnały, że dochodziło do różnic pomiędzy ceną na pylonie a ceną zakupu - mówił.
Minister tłumaczył, że kary nie zostały jeszcze prawdopodobnie nałożone. - Mamy określone procedury, a odpowiedzialnym i właściwym organem do nakładania kar jest Krajowa Administracja Skarbowa. W efekcie to ona przeprowadzi pełną analizę sytuacji - mówił Motyka.
Szef resortu podkreślił również, że - zdaniem ministerstwa - ustawa działa prawidłowo, a branża paliwowa dobrze dostosowała się do nowych regulacji. Jak zaznaczył, świadczyć ma o tym brak problemów z dostępnością paliw oraz ciągłość dostaw na stacjach. Dodał też, że udało się ograniczyć zjawisko tzw. turystyki paliwowej.
Minister energii o kosztach CPN. "Trzyma w ryzach inflację"
- To oczywiście program kosztowny i trzeba to podkreślać. Kosztuje około 1,6 mld zł miesięcznie. Jest jednak programem, który trzyma w ryzach inflację - powiedział minister.
Szef resortu zwracał uwagę, że niższe ceny paliw wpływają nie tylko na sytuację kierowców, ale również ograniczają wzrost cen usług i żywności. Jak ocenił, efekty programu są widoczne zarówno w niższej inflacji, jak i we wzroście gospodarczym.
Minister zaznaczył jednocześnie, że rząd analizuje możliwości częściowego zrekompensowania kosztów programu dla budżetu państwa. Jednym z rozważanych rozwiązań ma być zapowiadany wcześniej podatek od nadmiarowych zysków.
- Jeżeli chodzi o nadmiarowe zyski, to jeśli pojawią się one w sektorze gazowym, to właśnie te podmioty mogłyby zostać objęte takim rozwiązaniem. Szczegóły są jednak jeszcze wypracowywane - zapowiedział.
- W sytuacji, w której wszyscy - obywatele i budżet państwa - ponoszą koszty kryzysu, nie może być tak, że jakikolwiek koncern czy spółka osiąga nadmiarowe zyski dzięki wysokim marżom lub spreadom - podkreślił.
Szef resortu energii wskazywał również, że od początku funkcjonowania programu kluczowa była jego elastyczność, przede wszystkim ze względu na dynamiczną sytuację na Bliskim Wschodzie. Jak mówił, sytuacja geopolityczna zmienia się bardzo szybko, często także pod wpływem wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa.
- Nawet najbardziej pesymistyczne prognozy nie zakładały, że blokada cieśniny Ormuz może potrwać dwa miesiące, a mamy już trzeci miesiąc kryzysu - zaznaczył minister.
Dodał, że decyzje dotyczące dalszego funkcjonowania programu będą podejmowane po analizie sytuacji budżetowej oraz wydarzeń na Bliskim Wschodzie.











