Prezes NBP Adam Glapiński poinformował w czwartek, że nie wyklucza złożenia wniosku o obniżkę stóp o 25 pb. po wakacjach, choć nie wie, czy znajdzie to akceptację w Radzie. Stwierdził, że o dwóch obniżkach do końca 2026 r. raczej nie ma mowy, ale nastawienie Rady jest obecnie ostrożnie gołębie.
Analitycy zgodnie oceniają, że wydźwięk konferencji prasowej Glapińskiego był zdecydowanie gołębi i jak zaznaczają, wydźwięk jest taki, że prezes NBP ma wyraźny apetyt na obniżki, choć cięcie we wrześniu nie jest jednak przesądzone. Zapowiedź prezesa banku centralnego stała się bezpośrednim impulsem do spadku rentowności obligacji skarbowych oraz osłabienia polskiej waluty.
Co to oznacza dla kredytobiorców? Na oprocentowanie kredytów hipotecznych, zwłaszcza tych o stałej stopie, ogromny wpływ ma sytuacja geopolityczna. Obydwa czynniki wpływają na to, jaką ratę kredytową będzie płacił przeciętny Kowalski.
- Po konferencji prasowej Prezesa NBP wyraźnie spadły rentowności polskich obligacji oraz notowania kontraktów terminowych na stopę procentową. Spadek jest tym bardziej widoczny, że jeszcze we wtorek i środę wartości te rosły w reakcji na gwałtowną eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jeszcze w czwartek po południu kontrakty wskazywały, że WIBOR 3M za sześć miesięcy będzie wynosił 3,87 proc. Obecnie notowania spadły do 3,6 proc., czyli o 0,27 pkt proc. To odpowiednik jednej obniżki stóp procentowych. Taka zmiana obniżyłaby ratę kredytu w wysokości 500 tys. zł, zaciągniętego na 30 lat, o 86 zł. Spadły również notowania IRS 5Y, od którego zależy oprocentowanie kredytów o stałej stopie oferowanych przez banki. W tym przypadku spadek był nieco mniejszy - z 4,1 proc. do 3,87 proc. - mówi Interii Jarosław Sadowski.
Oprocentowanie stałe zbliżyło się do zmiennego
Generalnie analitycy rynku zwracają uwagę, że na przestrzeni ostatnich tygodni sytuacja z punktu widzenia nowych kredytobiorców się poprawiła.
- Kredyty hipoteczne ze stałym oprocentowaniem mocno potaniały w ostatnich tygodniach. Najlepsze oferty refinansowania są dziś w okolicach 5,6 proc., podczas gdy jeszcze miesiąc-dwa miesiące temu oprocentowanie było wyższe nawet o cały punkt procentowy. To przede wszystkim efekt uspokojenia sytuacji geopolitycznej i spadku rentowności obligacji, które są ściśle powiązane z ceną tych kredytów - mówi Krzysztof Bontal, pośrednik kredytowy Proferto.
Zaznacza jednocześnie, że nie spodziewa się jednak w najbliższych miesiącach spektakularnych dalszych obniżek oprocentowania stałego.
- Jest ono już bardzo mocno zbliżone do oprocentowania kredytów ze zmienną stopą, a bez wyraźnych sygnałów z rynku o kolejnych obniżkach stóp procentowych przestrzeń do dalszych dużych spadków wydaje się ograniczona. Dla nowych kredytów dobre oferty stałego oprocentowania są dziś w okolicach 5,8 proc. - tłumaczy.
W piątek NBP w "raporcie o inflacji" podał, że szok wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie okazał się mniejszy niż w przypadku wojny na Ukrainie. Tym samym inflacja będzie w tym roku nieco wyższa, ale sytuacja się ustabilizuje. Z kolei wzrost gospodarczy utrzyma się na wysokim poziomie w 2026 roku, ale później powinien być niższy. Będzie to efekt m.in. spadającej dynamiki płac, a co za tym idzie - słabszej konsumpcji.
Jak ocenia bank centralny, głównym zagrożeniem dla projekcji jest dalszy przebieg wojny na Bliskim Wschodzie i to, jak przełoży się na kształt inflacji w Polsce. Podobnie w przypadku wprowadzenia w 2028 roku nowego systemu handlu emisjami CO2, czyli ETS2.
Monika Krześniak-Sajewicz














