W skrócie
- Przewoźnicy lotniczy mogą rozważać wprowadzenie dopłat paliwowych do biletów z powodu wysokich cen ropy naftowej, co pokazuje przykład linii Volotea w Hiszpanii.
- Podobne praktyki niektóre linie lotnicze stosowały przy okazji poprzednich kryzysów.
- Eksperci podkreślają, że unijne przepisy w większości zabraniają jednostronnego doliczania obowiązkowych opłat po zakupie biletu, a cena powinna być ostateczna w momencie zakupu.
- W sytuacji wymuszenia dopłaty po zakupie biletu pasażer może żądać realizacji umowy na pierwotnych warunkach lub zwrotu pieniędzy. Są jednak wyjątki.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Gwałtowny wzrost cen paliw po wybuchu wojny w Iranie odbija się na europejskim rynku transportowym. Koszty paliwa lotniczego i oleju napędowego wzrosły skokowo, a zakłócenia dostaw z Zatoki Perskiej zagroziły importowi paliwa lotniczego do Europy. Choć pierwsza fala skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie najmocniej dotknęła lotnictwo w Azji, jego przedłużanie może w kolejnych tygodniach poważnie odbić się także na europejskim rynku.
W odpowiedzi niektóre linie zdecydowały się zawiesić część połączeń lub podnieść ceny biletów. Inne jednak - jak m.in. hiszpańska tania linia lotnicza Volotea - postanowiła sięgnąć po kontrowersyjne rozwiązanie i wprowadzić dodatkową dopłatę do biletów lotniczych.
Hiszpańska organizacja broniąca praw konsumentów Facua od razu zaapelowała o wszczęcie dochodzenia w sprawie nowej polityki cenowej tanich linii lotniczych, która uzależnia cenę biletów od kosztów paliwa, co może wiązać się z dopłatą po dokonaniu zakupu w wysokości do 14 euro (ok 59,3 zł) od pasażera za lot. W odpowiedzi przewoźnik zapewnił, że dopłata dotyczy wyłącznie rezerwacji dokonanych po jej wejściu w życie, a pasażerowie, którzy kupili bilety wcześniej, nie są nim objęci.
Jednak sytuacja na Bliskim Wschodzie się nie uspokaja. Cieśnina Ormuz nadal jest blokowana, a to przez nią przepływa nawet jedna trzecia światowego transportu morskiego ropy naftowej. Dlatego rosną obawy, czy także inne linie lotnicze nie będą chciały wprowadzać dodatkowych opłat.
Dopłaty paliwowe do biletów lotniczych staną się rzeczywistością?
Szef Ryanaira powiedział pod koniec kwietnia w rozmowie z włoskim dziennikiem "Il Sole 24 Ore", że sytuacja na rynku surowców cały czas jest niepewna. "Nie ma ryzyka dla dostaw w maju, ale co do czerwca nie jesteśmy pewni. Dopóki wojna się przeciąga, a Trump nadal zarządza nią tak źle, ceny paliw pozostaną wyższe" - ocenił Michael O'Leary.
To ma kluczowe znaczenie, ponieważ - jak wyliczył w rozmowie z Interią Biznes Janusz Janiszewski, ekspert ds. lotnictwa z Forum Ekspertów Ad Rem i były prezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP) - koszty paliwa stanowią od 27 do nawet 45 proc. kosztów operacyjnych linii lotniczych, a ich gwałtowny wzrost silnie uderza w branżę, wyraźnie zwiększając presję kosztową.
- Linie lotnicze nie chcą podnosić cen biletów, bo muszą utrzymać klientów, ale jednocześnie ograniczają liczbę połączeń. Przykładem są linie w Skandynawii, które anulowały około tysiąc lotów w całej Europie. W kwietniu mówimy też o innych przewoźnikach, którzy odwołali nawet 2 tys. lotów - mówi nam Janiszewski.
Dlatego - zdaniem eksperta - można się spodziewać, że jeżeli sytuacja na Bliskim Wschodzie się nie ustabilizuje, do każdego biletu lotniczego przewoźnicy mogą wkrótce zacząć doliczać dopłaty paliwowe, wynoszące od 50 do nawet 120 euro. - Takie dopłaty mogą pojawić się jeszcze latem tego roku i będą doliczane już po rezerwacji biletu albo w jej trakcie jako osobna opłata paliwowa - ostrzega Janiszewski i przypomina, że w historii już takie sytuacje się zdarzały, szczególnie w okresach kryzysowych.
W jego ocenie, jeśli cieśnina Ormuz zostanie odblokowana w ciągu 1-3 tygodni, jeszcze przed wakacjami możliwe jest uspokojenie rynku paliw. W pesymistycznym scenariuszu (brak odblokowania, eskalacja konfliktu i przerwanie dostaw) już w wakacje regiony świata zmagałyby się z poważnymi brakami paliwa lotniczego.
Dopłaty paliwowe do biletów niezgodne z przepisami unijnymi
- Wprowadzenie dopłat paliwowych przez linie lotnicze w najbliższych miesiącach jest mało prawdopodobne - uważa z kolei Michał Wichrowski, ekspert lotniczy, prezes firmy doradczej W Aviation Group i wykładowca akademicki. - Takie rozwiązania mogą być niezgodne z przepisami unijnymi. Po wystawieniu biletu jego cena jest ostateczna i trudno znaleźć podstawę prawną do jej zmiany - podkreśla z rozmowie z Interią Biznes.
Dodaje, że w przypadku hiszpańskiej Volotei nie do końca jasne jest, jak dokładnie wprowadzono dopłaty - być może poprzez zapisy w warunkach przewozu. - Sytuacja budzi poważne wątpliwości prawne - zaznacza.
Unijne rozporządzenie 1008/2008 ściśle reguluje zasady ustalania cen biletów lotniczych w Unii Europejskiej, zapewniając przewoźnikom swobodę w kształtowaniu taryf, przy jednoczesnym wprowadzeniu obowiązku pełnej przejrzystości wobec pasażerów. Oznacza to, że linie lotnicze mogą dowolnie ustalać ceny, jednak już na etapie prezentacji oferty muszą podawać całkowitą cenę biletu, obejmującą wszystkie obowiązkowe opłaty, podatki i dopłaty.
Dodatkowe usługi, takie jak bagaż rejestrowany czy wybór miejsca, mogą być oferowane za osobną opłatą, ale muszą być jasno i wyraźnie przedstawione jako opcjonalne. Jednak w obliczu rosnących cen paliw istnieje ryzyko, że przewoźnicy będą wykorzystywać wszelkie możliwe luki w prawie.
Zamiast dopłat paliwowych - nowe opłaty za bagaż?
W ocenie eksperta W Aviation Grou, jeśli pojawią się dodatkowe koszty, przewoźnicy raczej będą je przenosić na nowe rezerwacje albo usługi dodatkowe, jak bagaż, a nie na już zakupione bilety lotnicze.
Linie lotnicze zabezpieczają się poprzez hedging paliwowy, czyli ustalanie ceny paliwa z wyprzedzeniem (np. rocznym) - to w praktyce jedyna skuteczna strategia ograniczania ryzyka. Zdaniem Wichrowskiego, obecnie wszyscy grają na scenariusz uspokojenia rynku i spadku cen paliwa - choć presja kosztowa i spadki marż są już widoczne.
Dopłaty do biletów lotniczych. Jakie prawa przysługują pasażerom, którzy zakupili bilet?
- Co do zasady linie nie mają prawa doliczyć dodatkowej opłaty - mówi nam wprost adwokat Eliza Kuna i wskazuje na unijne rozporządzenie 1008/2008. - Cena biletu musi być ostateczna i wiążąca. Doliczenie po fakcie nowej obowiązkowej opłaty (np. dopłaty paliwowej) byłoby naruszeniem tej zasady - chyba że pasażer dobrowolnie zaakceptuje zmianę - podkreśla i dodaje, że brak transparentności może być uznany za naruszenie przepisów o ochronie konsumentów UE.
Podobnie uważa mec. Tymoteusz Paprocki. - Nie ma podstaw prawnych pozwalających na nakładanie przez przewoźnika dodatkowych opłat już po zakupie biletu - a w przypadku przewoźników unijnych czy lotów wewnątrz Unii Europejskiej, wręcz wymaga się, aby wszelkie opłaty były znane i wyliczone w momencie dokonywania zakupu biletów - wskazuje. Zaznacza jednak, że należy zwrócić uwagę, czy przy zakupie biletu np. zaakceptowano regulamin, pozwalający na obciążanie pasażera opłatami dodatkowymi, w których - oprócz opłat za odprawę on-line, bagaż rejestrowany czy zmianę danych osobowych - nie dodano również dopłaty za wzrost ceny paliwa. - To już dawałoby podstawy danemu przewoźnikowi na żądanie dopłaty do biletu - dodaje.
- Przewoźnik ustalając cenę biletu i wskazując kwoty, które na nią się składają, niejako podejmuje ryzyko biznesowe, że w momencie wykonania lotu, koszty te mogą ulec zmianie. Przewoźnik faktycznie może zostać zmuszony do zapłaty większej ceny paliwa, ale równocześnie, w poprzednich latach mógł "zarabiać" na tym, że w momencie wykonania lotu, ceny paliwa spadły od zadeklarowanej (a wtedy nie zwracał różnicy pasażerom) - tłumaczy nam.
Co jeśli jednak linia uzależnia wykonanie przewozu od dopłaty? - Możliwe jest żądanie realizacji umowy na pierwotnych warunkach, albo odstąpienie od umowy i żądanie pełnego zwrotu pieniędzy - odpowiada adwokat Eliza Kuna.
Mec. Paprocki wskazuje, że w takiej sytuacji pasażer powinien zwrócić uwagę na to, czego oczekuje. - Jeżeli bowiem jest to lot np. na urlop, gdzie wykupiony został hotel czy wejściówki na atrakcje, to pasażer może nie mieć możliwości zrezygnowania. Wtedy może się okazać, że korzystniej będzie dopłacić żądaną kwotę, aby przewoźnik wpuścił pasażera na pokład, a dopiero po powrocie domagać się zwrotu niezasadnie pobranej opłaty. Jeżeli jednak dany lot nie jest istotny dla pasażera, to w przypadku jednostronnego podwyższenia ceny biletu, pasażer może odstąpić od umowy i zażądać zwrotu zapłaconej ceny biletu, ewentualnie wykupić bilet u innego przewoźnika i dochodzić zwrotu różnicy w ich cenie - tłumaczy.
Jednocześnie mogą pojawić się sytuacje uzasadniające żądanie dopłat, ale muszą one wynikać z decyzji władz, a nie przewoźnika. Chodzi np. o opłatę klimatyczną, inny podatek od turystów lub dodatkowe obowiązki dla przewoźnika, których nie mógł przewidzieć. - W takiej sytuacji nie dochodzi bowiem do jednostronnej zmiany umowy przez przewoźnika, a do wykonania obowiązków wprowadzonych przez władze - dodaje.
Wprowadzenie dopłat paliwowych może odbić się liniom lotniczym czkawką
Prezes firmy doradczej W Aviation Group wskazuje w rozmowie z Interią Biznes, że przewoźnicy mogą ograniczać częstotliwość lotów lub podnosić ceny last minute, ale nie mogą podnosić cen w nieskończoność, ponieważ popyt tego nie wytrzyma. - Wprowadzanie dopłat dla pasażerów, którzy już kupili bilety, mogłoby mieć bardzo negatywne konsekwencje wizerunkowe dla linii lotniczych - mówi wprost Wichrowski.
- Do końca sezonu letniego nie spodziewałbym się radykalnych ruchów - branża jest dziś lepiej przygotowana na wahania niż w poprzednich latach - uspokaja. Chodzi o serię kryzysów, przez które branża musiała przejść w ciągu ostatnich lat.
Jednak sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje dynamiczna. Dlatego linie lotnicze będą musiały na bieżąco dostosowywać się do zmieniających się warunków operacyjnych.
Zwróciliśmy się do kilku największych linii lotniczych operujących na polskim rynku z pytaniem, czy w związku z wysokimi cenami ropy rozważają w najbliższym czasie wprowadzenie dodatkowych opłat do biletów lotniczych. Do chwili publikacji artykułu żadna z nich nie udzieliła komentarza.
Sebastian Tałach














