Jeszcze kilka lat temu własne "M" oznaczało nie tylko kredyt, ale też tygodnie spędzone w marketach budowlanych, telefony do "sprawdzonego fachowca z polecenia" i niekończące się decyzje o płytkach, panelach czy kolorze ścian. Dziś coraz częściej jest odwrotnie - zauważa Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu rynekpierwotny.pl.
Własne mieszkanie. Duża zmiana w podejściu Polaków
Ekspert wskazuje, że ze względu na najcenniejszą obecnie "walutę", jaką stał się czas, pokolenie dzisiejszych 30- i 40-latków nie traktuje już weekendów spędzonych w marketach budowlanych jako stylu życia. Jednocześnie dom przestaje być projektem, a zaczyna być produktem.
- Kupujemy mieszkanie coraz częściej tak, jak kupujemy samochód - nikt nie chce odbierać go bez siedzeń i kierownicy. Analogicznie: lokal bez podłóg, łazienki i kuchni zaczyna być postrzegany jako niepełny - mówi Jarosław Jędrzyński.
Jego zdaniem, to zmiana mentalna, która wpisuje się w szersze trendy. Z badań IKEA wynika, że dom dla Polaków to obecnie przede wszystkim przestrzeń bezpieczeństwa, prywatności i regeneracji. - W takim ujęciu wielomiesięczne "wykańczanie się przy wykańczaniu" przestaje być elementem drogi do celu - staje się jego zaprzeczeniem - tłumaczy.
Do dotychczasowego stylu "wprowadzania się" do własnego mieszkania zniechęca nie tylko koszt finansowy, ale także psychiczny. Chodzi o setki decyzji, dziesiątki telefonów, niepewną jakość i ryzyko opóźnień. Do tego szeroki wybór materiałów przestaje być atutem, a staje się obciążeniem.
Wykończenie mieszkania "pod klucz" staje się standardem. Tyle trzeba zapłacić
Dlatego młodzi Polacy coraz częściej decydują się na "wejście" do gotowego mieszkania, w którym wszystko działa od pierwszego dnia. Ekspert zauważa, że trend ten nie jest niczym nowym w Europie, gdzie na bardziej rozwiniętych rynkach nieruchomości mieszkania od dawna - często standardowo - sprzedawane są w pełni wykończone.
Obecnie na rynku funkcjonują trzy główne modele: sprzedaż mieszkań wyłącznie w standardzie deweloperskim, model mieszany - wybór między stanem deweloperskim a pakietami wykończenia, a także model, w którym wykończenie "pod klucz" staje się standardem.
Najszybciej rozwija się ten drugi segment - mówi ekspert "Rynku Pierwotnego". Coraz więcej deweloperów wprowadza do oferty dwa lub trzy standardy wykończenia.
W ofertach panuje duże zróżnicowanie. Najczęściej dostępne są trzy warianty: podstawowy (obejmujący niezbędne minimum), standardowy (dla przeciętnego klienta) oraz pakiet premium - dla bardziej wymagających. Najtańsze opcje zaczynają się od około 1000-1100 zł za m kw., ale wiążą się z ograniczonym wyborem i niższą jakością materiałów. - Dopłata rzędu 40-50 proc. oznacza już wyraźnie wyższy standard i większą trwałość - wylicza Jędrzyński.
- Jeszcze kilka lat temu podobne poziomy jakości kosztowały znacznie mniej. Dziś to, co kiedyś było opcją "premium", coraz częściej staje się rynkowym minimum - dodaje.
Zakup wykończonego mieszkania nie musi być droższy niż działanie "na własną rękę"
Zdaniem eksperta wykończenie "pod klucz" wcale nie musi być droższe niż samodzielne. Tłumaczy, że deweloperzy działają w skali, która pozwala im negocjować ceny materiałów i usług. Mają też stały dostęp do sprawdzonych ekip oraz wypracowane procesy, które ograniczają ryzyko błędów i opóźnień.
- Do tego dochodzi gwarancja - w modelu "pod klucz" za efekt odpowiada jedna firma, a nie kilka niezależnych ekip - dodaje.













