Reklama

Dyby dla uciążliwych e-klientów: Nierzetelni kupujący nie zamówią już nic?

Po krajowym rejestrze dłużników nadszedł czas na rejestr nierzetelnych kupujących. Powstała strona, na której sklepy internetowe sprawdzą, pod jakie adresy nie warto dostarczać zamówionych towarów - bo wrócą.

Jak zapewniają współtwórcy start-upu KRAP24, który wygrał konkurs Ecomersy 2014 w kategorii "Innowacja roku", Krajowy Rating Adresów Pocztowych powstał z inicjatywy sklepów internetowych i zrzesza sprzedawców, banki oraz firmy windykacyjne. W jego bazie odnotowuje się każde zdarzenie, które generuje dodatkowe dla firm koszty związane z dostarczaniem paczek i listów.

Reklama

Jeśli np. odmówimy kilka razy odebrania listu poleconego albo przesyłki ze sklepu, dostawca zakupów często nie zastaje nas w domu - informacja o tym trafi do rejestru, a stamtąd do pozostałych sklepów i innych firm masowo rozsyłających korespondencję. Jeśli liczba takich zdarzeń będzie duża, sprzedawcy będą nakładać sankcje na klientów zamawiających towar z danego adresu.

- Sklep internetowy może na przykład odmówić wysłania przesyłki, za którą trzeba zapłacić przy odbiorze. Klient będzie musiał dokonać przedpłaty za towar lub pofatygować się do miejsca dystrybucji paczek - tłumaczy Mateusz Wójcik z KRAP24. Wójcik zapowiada, że baza adresów, która w tej chwili zawiera 100 tys. wpisów (dwa tygodnie po uruchomieniu), może urosnąć do ponad 20 mln. W Polsce jest 69 mln wszystkich adresów, ale tylko 1/3 to osoby czy firmy, które kupują w internecie.

KRAP24 to odpowiedź branży e-commerce na zmieniające się w grudniu przepisy regulujące zasady handlu elektronicznego. Będą dużo korzystniejsze dla klientów niż obecnie, m.in. otrzymają oni prawo odesłania zakupów na koszt sklepu. Tego najbardziej obawiają się sprzedawcy.

- We wrześniu spytaliśmy kilkaset sklepów internetowych o ich ocenę nowej ustawy o prawach konsumenta. 40 proc. z nich mocno obawia się negatywnego wpływu tych przepisów na swój biznes - tłumaczy Marcin Łachajczyk, dyrektor zarządzający Ceneo.pl. Podkreśla, że najczęściej wymienianą przyczyną jest potencjalne zwiększenie kosztów obsługi zwrotów i reklamacji wynikające z konsumenckich nadużyć. - Oceniając zatem KRAP24 jako swoistą czarną listę klientów, można przypuszczać, że spotka się ona z entuzjastycznym przyjęciem przez e-sklepy, szczególnie te mniejsze, nieposiadające rozbudowanych systemów weryfikacyjnych i liczące każdą złotówkę w budżecie - uważa Łachajczyk. Podkreśla jednak, że podstawowym warunkiem skuteczności jest wiarygodna baza danych - a ta ma być współtworzona przez same sklepy.

Tu jednak jego zdaniem pojawia się wiele niewiadomych i duże pole do różnorodnych nadużyć. Czy sklepy znajdą na to czas i moce przerobowe, by regularnie i obiektywnie aktualizować wpisy? Czy przyjmą jednakowe kryteria oceny danego klienta jako potencjalnego zagrożenia? Czy w ogóle adres jest dobrym identyfikatorem nieuczciwego kupującego (przy setkach tysięcy osób wynajmujących mieszkania, odbierających przesyłki w miejscu pracy)?

Przedstawiciel KRAP24 zapewnia, że wpisywane dane będą często weryfikowane, a karne punkty przyznawane np. po każdym nieodebraniu paczki kasowane po 12 miesiącach. Jego zdaniem działania KRAP24 nie naruszą też prawa o ochronie danych osobowych. - W rejestrze można sprawdzić adres, a nie nazwisko. Kasując dane raz do roku, rozwiązujemy problem osób, które wynajmowały mieszkanie i pozostawiły po sobie kiepską historię pocztową - wyjaśnia Wójcik.

Jednak przedstawiciel portalu obsługującego e-markety ma wątpliwości, czy funkcjonowanie bazy nie będzie naruszało praw klientów. - Patrząc na KRAP24 od strony konsumentów, jesteśmy pełni obaw, czy takie działania przełożą się na wzrost zaufania do e-zakupów, szczególnie że nie wiadomo, czy i w jaki sposób klient będzie miał szansę weryfikacji tego, że został uznany przez sklep za nieuczciwego kupującego - ocenia Marcin Łachajczyk. - A może wpisanie do bazy stanie się formą zemsty sklepu za na przykład negatywną opinię wystawioną przez klienta? - pyta zaniepokojony dyrektor zarządzający Ceneo.pl.

26 mld zł wygenerował e-commerce w 2013 r. 12,7 mln polskich internautów odwiedza rocznie e-sklepy 14 dni tyle czasu od momentu doręczenia towaru będziemy mieli na jego zwrot od 25 grudnia 2014 r. Obecnie jest to 10 dni

Piotr Dziubak

20 listopada 2014

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »