Aktywność wulkanu Etna sparaliżowała na osiem dni lotnisko w Katanii, jeden z najważniejszych portów na Sycylii. Odwołano setki połączeń, a utrudnienia dotknęły ponad 100 tys. osób. Lokalni przedsiębiorcy podsumowali straty poniesione w szczycie sezonu turystycznego.
Etna sparaliżowała lotnisko. 684 loty odwołane
Problemy na lotnisku w Katanii były bezpośrednio związane z aktywnością Etny. Emisja popiołu wulkanicznego uniemożliwiała normalne funkcjonowanie portu, powodując kolejne odwołania i przekierowania połączeń.
Jak wynika z danych włoskiej organizacji zrzeszającej małe i średnie przedsiębiorstwa Assoesercenti, trwający do 15 sierpnia paraliż dotknął około 104 tys. osób. W tym czasie odwołano 684 loty. Dyrekcja lotniska określiła sytuację jako największy kryzys w porcie od 20 lat.
Skala problemu była jednak większa niż sama liczba odwołanych połączeń. Według Anny Quattrone, szefowej spółki zarządzającej lotniskami w Katanii i Comiso, od początku aktywności wulkanu spośród około 1900 zaplanowanych przylotów i odlotów do Katanii odwołano 36 proc. Z kolei 630 połączeń przekierowano na inne lotniska, a port w Comiso przyjął 140 lotów.
Utrudnienia nie ograniczyły się więc do jednego lotniska. Comiso, położone około 100 km od Katanii, również wcześniej mierzyło się z problemami, ale port wznowił już działalność.
Paraliż oznaczał kłopoty przede wszystkim dla turystów odwiedzających Sycylię w szczycie wakacyjnego sezonu. Część podróżnych musiała odwołać lub skrócić urlopy, inni zostali zmuszeni do zmiany planów i korzystania z alternatywnych lotnisk.
Sycylia liczy straty. Ucierpiały hotele, restauracje i transport
Skutki problemów lotniczych szybko przełożyły się na lokalną gospodarkę. Assoesercenti, cytowane przez PAP, oszacowało, że straty sektora turystycznego sięgnęły około 22 mln euro. Koszty poniosły nie tylko hotele, lecz także restauracje, firmy transportowe, wypożyczalnie samochodów, przewodnicy, handel oraz inne przedsiębiorstwa obsługujące turystów.
Salvo Politino, prezes organizacji przedsiębiorców, zwrócił uwagę, że brak turysty oznacza znacznie więcej niż utraconą rezerwację hotelową. "Kiedy turysta nie przyjeżdża na Sycylię, przepada nie tylko rezerwacja pokoju, ale również kolacja w restauracji, przejazd samochodem z kierowcą lub taksówką, wynajem samochodu, wycieczka, usługa przewodnika oraz zakupy w sklepach" - wskazał.
Jak dodał, sytuacja pokazuje, że kryzys nie dotyczył wyłącznie lotniska ani branży hotelarskiej. Jego zdaniem konieczne jest stworzenie specjalnego protokołu działania na wypadek podobnych sytuacji związanych z aktywnością wulkaniczną.
"Nie możemy powstrzymać Etny przed erupcją, ale możemy sprawić, by każde zagrożenie naturalne nie przekształcało się automatycznie w kryzys gospodarczy dla tysięcy sycylijskich przedsiębiorstw" - podkreślił Politino.










