Reklama

Fiskus też zarobi na bitcoinach

Kowalski, który kupił i sprzedał kryptowalutę na giełdzie, ma przychód z praw majątkowych, opodatkowany według skali. Nie ma tu żadnej luki w przepisach. To sedno pierwszego wyroku NSA w sprawie podatku dochodowego od obrotu bitcoinami. Stanowisko NSA będzie miało skutki dla wielu podatników, którzy zarabiali na wymianie giełdowej.

Kowalski, który kupił i sprzedał kryptowalutę na giełdzie, ma przychód z praw majątkowych, opodatkowany według skali. Nie ma tu żadnej luki w przepisach. To sedno pierwszego wyroku NSA w sprawie podatku dochodowego od obrotu bitcoinami. Stanowisko NSA będzie miało skutki dla wielu podatników, którzy zarabiali na wymianie giełdowej.

Reklama

Spór o PIT toczył mężczyzna, który kupował i sprzedawał bitcoiny na giełdach w Polsce, Japonii i Wielkiej Brytanii. W sumie, nie wychodząc z domu, zrealizował kilkanaście tysięcy transakcji.

W ogóle nie zgłosił ich fiskusowi, nie zarejestrował działalności gospodarczej i nie prowadził ewidencji księgowej nabywania oraz zbywania bitcoinów. Uważał, że nie musi tego robić, bo - jak twierdził - handel bitcoinami wymyka się ustawie o PIT. Na wszelki wypadek jednak złożył wniosek o interpretację podatkową.

Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie stwierdził, że mężczyzna uzyskał przychód z praw majątkowych (art. 18 ustawy o PIT) i powinien zapłacić podatek dochodowy według skali podatkowej (ze stawkami 18 proc. i 32 proc.). Pozwolił mu zarazem uwzględnić w kosztach wydatki na nabycie bitcoinów, na podstawie wydruku potwierdzenia przelewu na konto giełdy.

Mężczyzna nie zgadzał się z taką wykładnią. Twierdził, że to, co zarobił na bitcoinach, jest bez podatku, bo w momencie uchwalania ustawy o PIT nikt jeszcze nie słyszał o kryptowalucie.

Dlatego w ustawie nie ma nawet źródła przychodu, do którego można by zakwalifikować zyski z obrotu bitcoinami - przekonywał. Uważał, że nie można rozliczać ich jak dochodu z działalności gospodarczej ani z kapitałów pieniężnych. Co najwyżej mogłyby być one traktowane jako przychody z odsetek od środków pieniężnych zgromadzonych na rachunku podatnika (art. 30a ust. 1 pkt 3 ustawy o PIT) i opodatkowane 19-proc. podatkiem - uważał.

Powołał się także na opinię rzecznik generalnej Trybunału Sprawiedliwości UE Juliane Kokott w sprawie opodatkowania VAT wymiany bitcoinów (sygn. -264/14). Rzecznik uznała bitcoiny za środki płatnicze (walutę).

Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie stwierdził jednak, że na gruncie polskiego prawa bitcoin nie może być traktowany na równi ze środkiem płatniczym. Jest nim polski złoty, a nie kryptowaluta - tłumaczył.

Podatnik przegrał w sądach obu instancji. WSA w Warszawie wskazał, że w ustawie o PIT wśród około 100 pozycji różnego rodzaju dochodów zwolnionych z podatku nie ma wymienionych zysków na bitcoinach. Fiskus słusznie też uznał, że w grę nie wchodzi 19-proc. zryczałtowany podatek - stwierdził WSA.

Tego samego zdania był NSA. Sędzia Antonii Hanusz nie zgodził się z podatnikiem, że obrót bitcoinami wymyka się ustawie o PIT. Zwrócił uwagę na to, że przepisy nie mogą być kazuistyczne i wymieniać wśród przychodów z praw majątkowych obrotu bitcoinami.

Dodał także, że ani z ustawy o Narodowym Banku Polskim, ani z ustawy o usługach płatniczych nie wynika, żeby bitcoiny były walutą obowiązującą na terenie RP.

Autor: Patrycja Dudek

Autor: Opr. Łz

7.03.2018

Dowiedz się więcej na temat: kryptowaluta | bitcoin | NSA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »